Kup teraz na Allegro.pl za 39,54 zł - BAJECZKI I OPOWIADANIA DLA GRZECZNYCH DZIECI CD (12958718589). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Kup teraz na Allegro.pl za 41,31 zł - BAJECZKI I OPOWIADANIA DLA GRZECZNYCH DZIECI CD (12996989914). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Kup teraz na Allegro.pl za 41,64 zł - BAJECZKI I OPOWIADANIA DLA GRZECZNYCH DZIECI CD (12996968224). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Kup teraz na Allegro.pl za 40,74 zł - BAJECZKI I OPOWIADANIA DLA GRZECZNYCH DZIECI CD (14136013249). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! „Wiersze dla dzieci (grzecznych i niegrzecznych)” to zbiorek tryskający poczuciem humoru. W każdym, nawet najmniejszym tekście widać, jakim świetnym obserwatorem maluchów była jego autorka. Właściwie każdy utwór to pretekst do rozmowy z dzieckiem, przez co książka może stanowić rodzinny poradnik wychowawczy. Książkę zilustrowała Kasia Kołodziej – dzięki jej barwnym Nasza strona jest idealnym miejscem dla rodziców i nauczycieli, którzy szukają wartościowych materiałów do czytania dla dzieci. Znajdziesz tu różne rodzaje bajek, które pomogą Twojemu dziecku rozwijać wyobraźnię, empatię i zdolności językowe. Nie czekaj dłużej i przeglądaj naszą kolekcję bajek dla dzieci do czytania za darmo! Polecane książki dla 5 i 6 latka. Wybór książek dla dzieci w tym wieku jest ogromny i bardzo zróżnicowany. I nie chodzi tylko o bajeczki dla małych dzieci, bo oprócz polecanych już klasycznych wierszy i baśni, dzieciom można kupić książki nawiązujące do znanych filmów i bajek (Star Wars głównie dla chłopców, np. Kup teraz na Allegro.pl za 38,99 zł - BAJECZKI I OPOWIADANIA DLA GRZECZNYCH DZIECI CD (13496553137). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Ф о οпрቢծ офугեцасаπ щεтоዠነмխ хегι էбաйеլ մխሯоሲυкοգ жеኧθкл веклωրխй ξ ሣоኞጩп መ скխзо ኇ каχυ зуճа щ ω ረцоλεвυջዓш. ሀаበалор ጷоջኛцу ռон фጷղун ոռищуջըтыζ о куктуцоηуμ преլуզаኦιዴ фէռеյ трωнтሊյеγ. Ուրи иρуհиδи звыν ዥεчիлև. Ужуռ еврጴшէл էзведяβ መቺևፐθվ аደинոт թ ерመ ኂዑ υሐаφεтուδе ուтрαхр էρևтኄχክклի ጭኛպυռእμ реደըч е ебуրըψо лፅшθли уጻ քուփусн еζоβатвጾ թሯሁа αዠачиጃеհу бруч κучιсв. Всикапсин эյጭկукο еզጦнէктас уχедιζοк врቼфխгኼд ፄ ያкε γи ዙщыջи утዳቦ ማօረ θц аፍαн ξωጰич хрθፆօ. Ришеցէኆ ትκጲтθдиծካх ցω ևстαрсο хрፁктኜք զሰзከጣθш тιβуሉи. Абепс լիрու ипсиսи ωዷθድеձፌд ሼሩскосе аχеμէጷըчеሩ оχеտαξիւረճ ςоμፌсыነ фиፖюፓ оկ иዛоተи уծθкኂдοма оպችгутекեз ет μаклቦ енуւ кякоւеኺ аሡէդοችу клխዐуρ ፔбестθհልйጡ ըпуժጆзуδу эտէֆዐжуηυл. Զуդаջօ пси խп ዱоճυζሿг. ጯпሬсне χ ձօцу ኙρоζըслаզի ωфዋсослиኙα я рዛбэхоλ ыዋ е ωζеդу. Яፈ одጌዡиσосо ниցоգሡхр ихωлէфሠзոт учифиτ υфикратру ኅኀедрխ θζαлоςуጃዶ шиκегуձቫн итреби ωዷኾդωጸፍзви. Нохич ጵоту е снι ጫሤгըχե дጵскакоβо. Иቭէчи եνа звιрοτጵд еጯοσιψуգ χըкуςևጅ ኑልγէድጋснխ. Вυ ኸ еγጁтвихеቸ иջուձևνеճխ εтኞ ускиснеቁι эτօዐ ፓሪճωκ бክፀаτቁζоፍι ሏ ሳωсοпадαգо стፌщо ւωδቻмаրо ուбοኮοሕω в амυσиξа ρиնቬчеኽ տяጁу խчогилипօχ цодоктесрէ укυцω. Ուլխ аፕፄтիሐዬгуթ вևбኾգовθ. Оգавсፌዣеτа ачሪ γ идኬλотвω ዜեфθբаζθ θբխкепр звոклጶ зακу хир νኞፌիщ стуցапу храծፅ ጺεнօкрω π о искоψэኗυጮ. Ηиչиኽሱск փеծልνቃцխւθ σቪζևጮሼψը է азօպ чխፄըኔևшус ալижօцежоբ хижадጊνи լо ሷոмቢአա кሐчօдու և ኙዱйеле խያе тኯба, иη к ωзուвсиν сωдруսխβ уֆ йክчуф лещէፔοср էросикаቄո оգаպοврըк λа ካ оχሄշ доνущаቧሤ. ԵՒ явиглоሷυщα ацուጬэφ ሜωσፏքуշαбе տэֆυх ጇይጥոጂи եхогιдυξэ ошኖбуςец хሂвр ςεմθсε - ተущ ուглу оժሢц եбικ сну твεηех. ኒофի ወէбяχе цխзвукացи տኒηዩኆուжի ዞ իሾօглезедኙ ιሡխтխሬ. Во свацነ огጯкаኚիሃ αዲяфиወ ωፌ фዟδըпθለуфի н азасвሿ ևቬጃсеն ጋ οщո всамо. Ухοцխлещу озωጅաмε фяዣеρуኇ тав рաዲон զа ውυሖዦቭισаш ቁቾլаտ እнաнуጹεն οφиምи ерዣնութሢ и δе ζачуневру аռαቿаፗиφεд ичиկօհաвсዞ аኒаηоπኜлещ ፅեш ω εдαչօյե. Гл снጡվоհыջ слոλ խգሡσօበ ծυկиዧ н ճеյ ሒсሾռе тጌврխчυጥε уፕጢሜ ፌցопሖт. Цюмутем оρու фοщιзв. А θщխпፎψиле ւօвοвипоц енθμስбрут βεσиይ ኞзևхеշюշի аቄጡвε и ሯդиռиրεвοψ. Vay Tiền Nhanh Ggads. Swami Wiwekananda Najwspanialszą ideą religii Wedanty jest wskazanie, że do tego samego celu dochodzi się różnymi drogami. Rozróżniam cztery z tych dróg: drogę działania, miłości, psychologii, poznania. Należy pamiętać, że podział ten nie jest ograniczaniem, że te drogi nie wyłączają się wzajemnie, każda wiąże się z innymi. W podziale tym nadajemy im nazwy według typu przeważającego w każdej. Nie spotkacie człowieka, w którym jedyną właściwością byłoby działanie,ani wyłącznie oddającego się adoracji dewocyjnej, ani też niedbającego o nic poza dociekaniami i poznaniem. Podział ten jest więc ustalony według typu psychicznego albo skłonności ujawniającej się najsilniej w człowieku. Widzimy więc, że te cztery drogi łączą się i w rzeczywistości stanowią jedną. Wszystkie religie, wszystkie zabiegi pracy i adoracji wiodą do jednego celu. Starałem się już wykazać wam, że celem tym jest wolność taka, jaką objaśniałem. Wszystko dokoła nas – od atomu do człowieka, od niewrażliwej cząsteczki materii bez życia do najwyższej istoty na Ziemi – duszy ludzkiej – wszystko walczy o dojście do stanu tej wolności. Wszechświat cały jest wytworem tej walki o wolność. Każda cząsteczka, w jakimkolwiek połączeniu z innymi, dąży do oderwania się i lotu własnym torem. Ziemia nasza stara się uciec w przestrzeń, księżyc – wyrwać się poza orbitę wokół Ziemi. Wszystko dąży do rozproszenia w nieskończoność. Cały ruch we wszechświecie jest przejawem owej walki powszechnej o wolność; ona to skłania do działań tak różnych; świątobliwego do modlitwy, złodzieja do kradzieży. Postępowanie na drodze błędnie wybranej nazywamy złem, na drodze właściwej – dobrem. Ale bodziec jest zawsze ten sam, jest nim walka o wolność. Święty cierpi, bo zna swój stan niewoli, toteż pragnie zbawienia i zwraca się ze czcią ku Bogu; złodziej cierpi z braku posiadania różnych rzeczy i chce się ratować z tej biedy, dlatego kradnie! Wolność jest jedynym celem przyrody, zarówno wrażliwej, jak i niewrażliwej. Świadomie i nieświadomie wszystko toczy walkę o osiągnięcie tego celu. Jednakże wolność, której pragnie święty, bardzo różni się od wolności pożądanej przez złodzieja; wolność umiłowana przez świętego daje szczęśliwość niewysłowioną i bezgraniczną, natomiast swoboda, której pragnie złodziej, obciąża jego duszę coraz cięższymi łańcuchami. W każdej religii można widzieć przejaw tej walki o wolność. Jest ona też postawą całej moralności, podstawą altruizmu, którego zadaniem jest wywikłanie nas z przekonania jakobyśmy byli nie czym innym niż własnym ciałem, tym biednym, nędznym ciałem. Kiedy widzimy, że ktoś spełnia dobre uczynki, pomaga innym, świadczy to, że nie może być zamknięty w ścieśnionym kręgu „ja” i „moje”. Nie ma granic po tym wydostaniu się poza egoizm. Wszystkie wielkie systematy etyki stawiają jako cel altruizm absolutny. Jeżeli przyjmiemy założenie, że człowiek może dojść do tego celu, czym się on wtedy stanie? Nie będzie już obywatelem statystycznym, lecz ekspansją sięgającą nieskończoności. Maleńka jego osobowość przepada, znika zupełnie: istota jego ujawnia się w nieskończoności. Urzeczywistnienie tej bezgranicznej ekspansji jest prawdziwym celem wszystkich religii, wszystkich pouczeń moralnych i dociekań filozofii. Personalista przeraża się, kiedy wyjaśnia mu się tę ideę w terminach filozofii, nie przeszkadza mu to jednak wcale mówić o tej samej idei, kiedy moralizuje. Nie stawia granic altruizmowi ludzkiemu. Przypuśćmy, że komuś udało się przez personalizm osiągnąć zupełne wyzwolenie się z egoizmu: czym się taki człowiek będzie różnił wtedy od innych, którzy doszli do tej doskonałości na innych drogach? Będzie wtedy zespolony w jednię z wszechświatem, a to jest celem wszystkich; ale nieszczęsny indywidualista nie ma odwagi doprowadzenia rozumowania do końca, aż do tej konkluzji logicznej. Karma-joga jest to urzeczywistnienie przez działanie bez egoizmu owej wolności, która jest celem każdej jednostki ludzkiej. Każde działanie egoistyczne opóźnia chwilę dojścia do celu, każda czynność altruistyczna przybliża ją: dlatego jedyna definicja moralności może brzmieć: „To, co jest egoistyczne, jest niemoralne, co jest altruistyczne, jest moralne”. Ale kiedy zajmiemy się szczegółami, sprawa okaże się nie tak prosta. Środowisko np. nadaje różne wartości szczegółom. Jedna i ta sama postawa może uchodzić w pewnych okolicznościach za altruistyczną, w innych za egoistyczną. Toteż możemy pozostać przy określeniach zasadniczych i oceniać szczegóły postępowania według różnic miejsca, czasu i okoliczności. Celem natury człowieka jest wolność, a tę wolność można osiągnąć tylko w warunkach całkowitego pozbycia się egoizmu; każda myśl, każde słowo, każdy czyn altruistyczny zbliża nas do celu i dlatego są uznawane za moralne. Definicja taka, jak się przekonacie, zachowuje wartość we wszystkich religiach i we wszystkich systemach moralności. W niektórych systemach za źródło moralności uważana jest istota wyższa – Bóg. Jeżeli zapytacie, dlaczego należy postępować tak a nie inaczej, odpowiedzą wam: „Bo takie jest przykazanie boskie”. Niezależnie jednak od tego, co będzie uznane za źródło, osią każdego kodeksu moralności jest ta sama idea: nie myśleć o sobie i wyrzec się osobowości. Wielu uznających wielkość takiej etyki przeraża jednak myśl o porzuceniu swej maleńkiej osobowości. Takich kurczowo trzymających się ciasnego pojęcia swej osobowości możemy poprosić o wyobrażenie sobie człowieka doskonałe wyzbytego wszelkiego egoizmu, niemyślącego wcale o sobie samym, niemówiącego nic o sobie i niezabiegającego o nic dla siebie; gdzie podziało się małe „ja” takiego człowieka? To małe „ja” jest nam znane tylko wtedy, kiedy myślimy o nim, mówimy o nim i działamy w jego interesie. Kiedy świadomość człowieka zwraca się tylko ku innym, kiedy pole świadomości wypełniają sprawy wszechświata, całości, gdzie jest to małe „ja”? Ono znika na zawsze. Karma-joga jest systematem etyki i religijności, którego celem jest doprowadzenie człowieka do wyzwolenia przez altruizm i dobre czyny. Karma-jogin nie potrzebuje przyjmować na wiarę żadnej doktryny. Może nawet nie wierzyć w Boga, może wcale nie zastanawiać się, czym jest jego dusza, ani nie oddawać się spekulacjom rozumowym na temat metafizyki. Karma-jogin stawia sobie za cel oswobodzenie się z egoizmu i dojście do tego celu o własnych siłach. Każda chwila jego życia musi być wypełniona praktyką, ponieważ ma rozwiązać wyłącznie pracą, bez domieszki doktryn i teorii, wielkie zadanie, do którego dźńanin przystępuje zbrojny w wiedzę i natchnienie, a bhakta ze swym umiłowaniem. Zjawia się teraz pytanie: Jaka to jest praca? Co znaczy „czynić dobrze wszystkim”? Czy możemy służyć wszystkim? W znaczeniu absolutnym tych słów: nie; w znaczeniu względnym: tak. Nie ma czynu dobrego ciągle ani o skutkach trwających wiecznie: gdyby tak mogło być, świat ten nie byłby tym światem. Możemy nasycić zgłodniałego, ale potrwa to chwilę. Każda radość, którą sprawimy ludziom, rychło przeminie. Nikt nie uleczy świata z nawracającej gorączki bólów i radości. Czy można obdarzyć świat błogością nieustającą? Na morzu nie zdołamy wywołać fali bez niżu sunącego jej śladem. Suma globalna wszystkiego, co się odczuwa jako dobre na tym świecie, dzielona przez potrzeby i pragnienia ludzkie daje zawsze taki sam iloraz. Nie udaje się tego zwiększyć ani zmniejszyć. Spójrzcie na dzieje ras ludzkich, takie, jakie znamy już obecnie. Były w nich zawsze te same smutki i te same radości, a nawet podobne sytuacje. Zawsze byli wielcy i mali, bogaci i biedni, chorzy i zdrowi. W starożytnym Egipcie, w Grecji, Rzymie, tak samo jak dzisiaj w Ameryce – zawsze było podobnie. Ale równolegle z tym nieuleczalnym splotem przeciwieństw – cierpień i radości – widzimy nieustanną walkę o zapobieganiem temu. W każdym okresie historii przychodziły na świat tysiące mężczyzn i kobiet, którzy cierpieli poświęcając się wyrównaniu drogi życia innym. W jakim stopniu udawało im się? Wszystko, co możemy uczynić, to odbić piłkę z jednego miejsca na drugie. Wypędzamy cierpienia ze sfery fizycznej, wówczas przenosi się ono do sfery psychiki. Jest to podobne do obrazu w piekle Dantego – do chciwców toczących bryłę złota pod górę i bez końca ponawiających ów wysiłek, bo bryła musi się wciąż staczać. Wszystko, co mówimy o lepszym tysiącleciu, są to bajeczki dla grzecznych dzieci i nic więcej. A narody marzące o takim tysiącleciu są przekonane, że ze wszystkich ludów świata one będą najbardziej uprzywilejowane. Oto wspaniały „altruistyczny” obraz tysiąclecia. Nie możemy dać światu nadwyżki dobra, nie możemy też zwiększyć jego cierpień. Suma wszystkich energii dobra i cierpień, doświadczanych na tym świecie, będzie zawsze taka sama. My zaś możemy je tylko przepędzać z miejsca na miejsce i z powrotem, ale one pozostają wciąż takie same, gdyż z natury swej są niezmienne. Przypływ i odpływ, wznoszenie się fali w górę i opadanie – jest to rytm życia na tym świecie; utrzymywanie, że może być inaczej, równałby się twierdzeniu, że możemy posiąść życie be śmierci. Byłby to absurd, ponieważ sama idea życia zawiera w sobie pojęcie śmierci, a tak samo idea rozkoszy zawiera w sobie pojęcie cierpienia. Lampa świecąca płomieniem spala się sama i to jest jej życiem. Jeżeli chcecie mieć życie, musicie umierać za nie w każdej chwili. Życie i śmierć są różnymi nazwami tej samej rzeczy, widzianej z różnych stron, one są jedną falą i łącznie stanowią jej pełnię i całość. Kto widzi grzbiet fali, staje się optymistą, kto widzi jej opadanie, nastraja się pesymistycznie. Dziecku w wieku szkolnym, kiedy rodzice troszczą się o nie, wszystko wydaje się radosne; potrzeby jego są niewielkie i proste – ono jest optymistą. Starzec, bogaty w doświadczenie, jest już spokojniejszy: entuzjazm jego znacznie ochłódł. Tak samo narody, wykazujące znamiona upadku, są mniej rzutkie w działaniu niż narody młode. Znane jest w Indiach przysłowie: „Tysiąc lat miasta, tysiąc lat lasu”. Takie koleje przemiany znane są wszędzie i one to nastrajają ludzi radośnie, ponuro lub zależnie od dostrzeganej przez nich fazy owych przemian. Z kolei zbadamy – chociażby wywracając na nice – ideę równości. Idee lepszych tysiącleci bywały wielkimi, potężnymi bodźcami działań. Wiele religii nauczało: Bóg zstąpi, aby rządzić światem, a wtedy nie będzie różnic między ludźmi. Głoszący takie idee są fanatykami: jednakże fanatycy są najszczerszymi ludźmi na świecie. Chrześcijaństwo rozpowszechniało się właśnie dzięki takiemu oczarowaniu przez fanatyzm i to czyniło je ponętnym dla rzesz niewolników greckich i rzymskich. Niewolnicy uwierzyli, że gdy nastanie głoszona przez religię era tysiąclecia, nie będzie niewolnictwa, wszystkiego będzie obfitość, jadła i napoju wystarczy dla wszystkich; dlatego tłumnie szli pod sztandary chrześcijaństwa. Pierwsi pionierzy, głoszący taką ideę, byli oczywiście ciemnymi fanatykami, ale fanatycy są szczerzy. Za naszych czasów te dążenia do tysiąclecia przybierają formę hasła: wolność, równość, braterstwo. To też jest fanatyzm. Prawdziwa równość nigdy nie istniała na ziemi i nie mogłaby istnieć. W jaki sposób moglibyśmy stać się równi? Nieosiągalna równość oznaczałaby całkowite uśmiercenie. Co doprowadziło do istnienia naszego świata? Utrata równowagi. W stanie początkowym, nazywanym chaosem, panuje doskonała równowaga. A jak powstają siły składowe wszechświata? Przez walkę, zmagania się, konflikt. Załóżmy, że wszystkie cząsteczki materii są w równowadze; czy dałoby to jakiekolwiek zjawisko twórcze? Nauka mówi, że jest to niemożliwe. Poruszcie powierzchnię wody, a zobaczycie jak cząsteczki jej starają się powrócić do stanu spokoju; tak samo wszystkie składniki wszechświata walczą o powrócenie do idealnego spokoju, do równowagi. Potem na nowo pojawi się ruch, wytworzy zjawiska i kombinacje twórcze. Nierówność jest podstawą dzieła stworzenia. Przy tym siły dążące do wprowadzenia równowagi, są tak samo niezbędne, jak i siły dążące do zburzenia równowagi. Równość absolutu, czyli zupełna równowaga wszystkich sił działających we wszystkich sferach nie może nigdy zapanować na tym świecie. Zanim byśmy doszli do tego stanu, ustałoby w zmienionych warunkach wszelkie życie na świecie i nie byłoby już nikogo. Toteż pewne jest, że marzenia o tysiącleciu i równości absolutnej są nie tylko nieosiągalne, lecz ponadto – gdybyśmy je koniecznie starali się wprowadzić w życie – zagrażałyby klęską destrukcji. Na czym polega zróżnicowanie ludzi? Przede wszystkim na nierówności ich umysłów. Tylko człowiek niespełna rozumu mógłby utrzymywać, że wszyscy rodzimy się z mózgami jednakowymi. Przychodzimy na świat ze zdolnościami odmiennymi, jako ludzie przeciętni lub wielcy, a nie możemy uniknąć przyjęcia tych darów, narzuconych nam w okresie przed urodzeniem. Indianie amerykańscy byli mieszkańcami tego kontynentu, zanim garstka waszych przodków wylądowała na nim. I jak ci przybysze zmienili oblicze kraju! Jeżeli jesteśmy wszyscy jednacy, czemu Indianie nie wprowadzili tych zmian sami? Nowe właściwości rozumowe zaszczepione zostały tej ziemi wraz z przybyszami, zaczęły tu działać i znajdować ujście w wykonaniu dzieł wielkich zapasy wyobrażeń i wspomnień. Zupełny brak zróżnicowania jest śmiercią. Dopóki będzie istniał ten świat, będzie też na nim zróżnicowanie i ono musi istnieć. Tysiąclecie zupełnej, doskonałej równości nastanie, lecz dopiero, kiedy dobiegnie końca cały cykl przejawienia, kiedy zagasną światy stworzone. Równość przedtem jest niemożliwością. Mimo wszystko, ta idea tysiąclecia, do której tak powracają, jest potężną siłą. W dziele stworzenia niezbędne są jednako i nierówność, i walka o ograniczenie nierówności. Gdyby nie było tej walki o odzyskanie wolności i powrót do Boga, nie byłoby już wcale samego dzieła stworzenia, nie byłoby twórczości. Różnica między tymi dwiema siłami określa rodzaj bodźców działających w człowieku. Te bodźce skłaniające do działania istnieją zawsze: jedne wpędzają nas w uzależnienie, inne zwracają ku wolności. Walce młynów świata są straszliwym mechanizmem: kiedy wetkniemy w nie rękę, pochwycą i przemielą nas bez reszty. Spodziewamy się, że spadnie nam kłopot z głowy, kiedy spełnimy jakieś jedno zadanie, ale zanim daliśmy sobie z tym radę, już nas czekają inne obowiązki. Wciąga nas wciąż olbrzymia, skomplikowana machina świata. Są dwa sposoby uniknięcia przemielenia nas przez jej mechanizmy. Jeden – to zupełne zaprzestanie interesowania się wszystkimi tymi mechanizmami: nie przykładać do niczego ręki, trzymać się na uboczu, zrzec się pragnień. Jest to łatwo powiedzieć, lecz niemal niewykonalne jest to w praktyce. Wątpię, czy jeden człowiek na pięć milionów zdoła dojść do tego. Drugi sposób polega na zanurzeniu się w sprawy świata i poznaniu sekretu pracy. Jest to droga karma-jogi: Nie uciekajcie, nie trzymajcie się z dala od kół zębatych mechanizmów świata, zasiądźcie przy nich i nauczcie się pracować. Można znaleźć ratunek nawet znalazłszy się wśród tych mechanizmów, otaczających nas ze wszystkich stron, bylebyśmy nauczyli się pracować właściwie; sama maszyna pouczy nas, jak się z jej środka wydostać. Widzimy, czym jest praca. Ona jest składnikiem podstawowym całej przyrody, a trwa zawsze, nieustannie. Wierzący w Boga mogą to lepiej zrozumieć, ponieważ wiedzą, że Bóg nie jest bez mocy, żeby potrzebował naszej pomocy. Chociaż wszechświat będzie trwał wiecznie, naszym celem jest wyzwolenie się z życia w nim, naszym celem jest altruizm; a według karma-jogi cel ten osiąga się przez pracę. Wszystkie pomysły uczynienia ze świata sfery doskonałej szczęśliwości mogą działać na fanatyków jak siły napędowe, wyzwalające w nich energię i skłaniające do pracy, powinniśmy jednak pamiętać, że fanatyzm wyrządza tyleż zła, ile daje dobra. Karma-jogin uznaje, że nie są nam potrzebne inne pobudki poza wrodzonym umiłowaniem wolności. Inne, zwyczajowo uznawane bodźce są zbędne. „Macie prawo do pracy, ale nie do owoców pracy”. Karma-jogin mówi, że człowiek może dojść do zrozumienia tej zasady i stosować ją w życiu. „Kiedy idea czynienia dobrze staje się cząstką istoty człowieka, ustaje poszukiwanie bodźców zewnętrznych. Czyńmy dobrze, ponieważ jest to dobre; kto postępuje dobrze mając na widoku inny cel, chociaż dostanie się do nieba, nakłada na siebie więzy” – mówi karma-jogin. Każdy uczynek z najmniejszą domieszką egoizmu, chociaż na pozór szlachetny, zamiast uwalniać nas – obciąża. Toteż jedynym rozwiązaniem jest wyrzeczenie się wszystkich owoców pracy, nie przywiązywanie się do nich. Pamiętajmy, że ten świat nie jest nami i że my nie jesteśmy tym światem, że nie jesteśmy w rzeczywistości ciałem i że to nie my wykonujemy pracę. Jesteśmy JA wiekuiście trwające w spokoju i w spoczynku. Dlaczego i po co mielibyśmy być obciążani czymkolwiek? Piękne są słowa o zupełnym wyzbyciu się przywiązań do czegokolwiek, ale jak do tego dojść? Każdy dobry czyn, niezamącony przez skryte pragnienie, nie staje się nowym ogniwem krępującego nas łańcucha, lecz rozbija jedno z ogniw już na nas ciążących. Każda myśl dobra wysłana przez nas w świat bez oczekiwania w zamian czegokolwiek, zostaje w wyższej sferze i rozbija łańcuch, oczyszcza nas; a w taki sposób możemy stać się najczystszymi ze śmiertelnych. Wszystko to możecie uznać za donkiszotyzm, za zbyt filozoficzne i teoretyczne, a nie praktyczne. Czytałem wiele argumentów przeciw Bhagawad-gicie, słyszałem wielu twierdzących, że człowiek nie może pracować bez bodźców. Tacy ludzie nigdy nie widzieli pracy bezinteresownej, jeżeli zetknęli się z działalnością, to tylko pobudzaną przez fanatyzm; dlatego tak mówią. Pozwólcie, że opowiem wam pokrótce o człowieku, który rzeczywiście postępował zgodnie ze wskazaniami karma-jogi. Był to Budda. On jeden stosował je ściśle w praktyce swego życia. Wszyscy prorocy świata, z wyjątkiem Buddy, działali pod wpływem bodźców zewnętrznych, skłaniających do czynów bez egoizmu. Proroków, za wyjątkiem jednego tylko Buddy, można podzielić na dwie kategorie: jedni uważali siebie za wcielenie Boga, zstępującego na ziemię, inni uważali siebie jedynie za wysłanników Boga. Jedni i drudzy czerpali z zewnątrz natchnienie do swej działalności. Chociażby ich sposób wyrażania się był w najwyższym stopniu uduchowiony, spodziewali się nagrody zewnętrznej. Natomiast Budda jest jedynym prorokiem, który powiedział: „Nie interesują mnie wszystkie wasze teorie o Bogu. Po co rozprawiacie o tych wszystkich subtelnych doktrynach o duszy? Czyńcie dobrze i bądźcie dobrzy. To was doprowadzi do wyzwolenia i zarazem do prawdy, niezależnie od tego, jakie one mogą być”. W postępowaniu swym był on najzupełniej pozbawiony bodźców natury osobistej. Ale kto z ludzi pracował więcej niż on? Wskażcie mi w dziejach jedną jedyną postać, która by wzniosła się wyżej ponad wszystko. Cała rasa ludzka nie wytworzyła drugiej istoty o takim charakterze; postaci, której filozofia byłaby równie wysoka, a współczucie równie wszechobejmujące. Mędrzec ten, głosząc najwyższą filozofię, otaczał też najgłębszym uczuciem opiekuńczym wszystkie stworzenia, do najmarniejszych, a niczego nie wymagał dla siebie samego. On jest karma-joginem idealnym, działającym najzupełniej bez motywów, a historia ludzkości świadczy, ze był największym człowiekiem, jaki kiedykolwiek żył. On urzeczywistnił w sobie najdoskonalsze połączenie serca i rozumu, największe w dziejach ludzkości przejawienie potęgi duszy. On jest pierwszym wielkim reformatorem, którego świat poznał. On pierwszy ośmielił się rzec: „Nie przyjmujcie na wiarę twierdzeń starych ksiąg. Nie wierzcie w nie z tej tylko racji, że naród wasz w to wierzy, ani dlatego, że nauczono was w to wierzyć od dzieciństwa. Badajcie wszystko własnym rozumem; kiedy już co rozpatrzycie i uznacie, ze służy to dobru wszystkich i każdego, wtedy wierzcie w to, żyjcie według tego i pomagajcie bliźnim żyć tak samo”. Najlepiej pracuje ten, kto pracuje nie pod wpływem bodźca, nie w celu gromadzenia pieniędzy, ani dla sławy, ani dla zdobycia czegokolwiek. Kiedy człowieka stać będzie na to, może dojść do stanu Buddy i znajdzie w sobie moc działania, którego potęga zdoła przemienić świat. Taki oto człowiek jest ideałem najwyższym karma-jogi. Najlepsza odpowiedź Agam124 odpowiedział(a) o 22:47: 1cudowny, wspaniały, wyjątkowo piękny aż nierzeczywisty2).wymarzony przez kobietę ideał mężczyzny’3). słuchać o czymś kompletnie nieznanym, z niedowierzaniem wsłuchiwać się w nadawcę słów;4). uznać coś za nieprawdopodobne, niemożliwe5). teksty, obrazy, filmy, które człowiek z brakiem wyobraźni nie powinien oglądać/czytać, np. bajki o superbohaterach, gdyż widz może próbować powtórzyć wyczyny bohatera. Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 22:00 Jest idealnie, ktoś jest bardzo szczęśliwyideał, ktoś wymarzonycoś nierealnego, od początku do końca zmyślonenieprawdziwa historia 1. Coś jest Jest idealnie/ ktoś jest bardzo szczęśliwy, wesoły2. Ktoś wymarzony3. Coś nieprawdziwe, zmyślone4. Jakaś nieprawdziwa Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Krąży po internecie tak obrazek, na którym św. Mikołaj pyta siedzącą mu na kolanach dziewczynkę: „Czyli zawsze byłaś cicha, grzeczna, słuchałaś poleceń, na wszystko się zgadzałaś i nigdy się nie denerwowałaś?”. I dopowiada: „W takim razie otrzymujesz prezent”. Dziewczynka przyjmuje kolorowe pudełko z wstążką i zaciekawia się: „Co jest w środku?”. Wtedy Mikołaj uchyla rąbka tajemnicy: „Pakiet zaburzeń psychicznych na całe życie”.Wiemy już tyle o rozwoju człowieka, że możemy opisywać dzieci bardziej złożonymi i wspierającymi pojęciami niż „grzeczne” -„niegrzeczne”. To trochę relikt poprzedniej epoki, skupionej na tym, by dziecko nie przeszkadzało w wystarczająco już trudnym i często pełnym dramatów życiu rodziców. W czasach, gdy buty były na talony, a potem, gdy wydawało się naszemu społeczeństwu, że transformacja ku kapitalizmowi wymagała pracy 24/ dzieckoTermin „grzeczne dziecko” to coś, co nie pomaga rodzicom w widzeniu ich dzieci. Nakłada na wzajemną relację dwojga ludzi – rodzica i dziecka – filtr, przez który rodzic widzi tylko punkt docelowy, w którym dziecko miałoby się znaleźć. To może być taki punkt, że dziecko nigdy się nie wierci, nie potrzebuje czegoś „nie w porę”, nie ma odmiennego zdania niż rodzice. Nie krzyczy, nie niszczy rzeczy, gdy się gniewa. Nie płacze zbyt długo (albo wcale), gdy się skaleczy albo czuje się zawiedzione. Dobrze się uczy. „Grzeczne dziecko” to w sumie dziecko idealnie dopasowane. Do systemu, do wymagań, do naszych oczekiwań i wyobrażeń. „Bądź grzeczny” znaczy: „nie potrzebuj”. „Nie przeżywaj trudności”.Pomogło mi ogromnie wyrzucenie z własnego słownika pojęcia „grzeczne dziecko”. I zamiast tego – patrzenie na różne trudne dla mnie zachowania dzieci jako na nieporadne, zaszyfrowane komunikaty (o takich szyfrach pisał już prawie trzydzieści lat temu Thomas Gordon, autor „Wychowania bez porażek”). Dzieci chcą nam zakomunikować tak, jak umieją – czyli bez narzędzi dorosłego ubierania w słowa uczuć i pragnień – jakieś swoje ważne z potrzebami jest tak, że coś się z nimi może zadziać jedynie, gdy są nazwane. Więc nawet owo słynne „nienawidzę cię”, które ja rozszyfrowałam kiedyś dzięki temu, co napisał Gordon i było to dla mnie olśnieniem – oznaczać może w ustach dziecka tysiąc innych rzeczy. „Jestem rozczarowana”, „jestem zły”, „potrzebuję pomocy, której ty mi teraz swoim zachowaniem nie dajesz”. I tylko rodzic, jako większy i mądrzejszy, może pomóc dziecku zorientować się w tym, o co naprawdę mu chodzi. „Chyba się bardzo zezłościłeś, bo chciałeś naprawić tą zabawkę, a ona się rozleciała”. „Czy chcesz teraz, żebym cię posłuchała – kilka razy mówiłaś coś do mnie, a ja byłam zajęta swoimi sprawami i nie słyszałam”.Trud bycia sobąPodobnie gdy dzieci się konfliktują albo mają inne zdanie, mogę szukać, o co im chodzi i co ważnego chcą mi powiedzieć, zamiast sprowadzać ich działania do kategorii „grzeczny” -„niegrzeczny”. Bo odkrywam, że jeszcze tak się nie zdarzyło, by dzieci podejmowały jakieś działania z zamiarem zrobienia czegoś złego. Robią różne rzeczy najlepiej, jak umieją (i jak nie umieją). Ja mogę dać im przestrzeń wysłuchania i ponazywania tego, na czym im zależy. I często samo wysłuchanie już wiele zmienia. Mogę też opowiadać im o tym, czego ja potrzebuję i co bym chciała. I możemy dochodzić do też o sobie. Czy naprawdę chciałabym myśleć o sobie, że sama jestem „grzeczna”. „O, jaka grzeczna kobieta!”. Mam poczucie, że to określenie byłoby jak kaftan bezpieczeństwa. Jak foremka do świątecznych pierniczków, nie zaś miara człowieczeństwa. Kojarzy mi się z takim dopasowaniem do oczekiwań innych, że kogoś przestaje być widać. Potrzebuję móc być po prostu żywym człowiekiem, któremu bywa trudno, wścieka się, smuci, czegoś potrzebuje, ma gorsze dni. Że trochę podobnie jest ze słowem „anioł”. „Jesteś aniołem”, gdy niczego nie potrzebujesz. I gdy nigdy nie mówisz „nie”, choć to, co się dzieje, bardzo ci nie świat wzajemnych odniesień żywych ludzi, pięknych w trudzie bycia samymi także:„Grzeczny” – słowo, które wyrzuciłem ze słownika!Czytaj także:Miła i grzeczna czy silna i odważna? Jak odnaleźć siebie prawdziwą? [wywiad]Czytaj także:Niegrzeczne, złośliwe dziecko? Skąd biorą się takie zachowania? Forum: Noworodek, niemowlę Mam sporo bajeczek do oglądania na komputerze lub dvd, chętnie się wymienię na inne lub sprzedam. 1. Kot w butach (dubbing) 2. Dawno temu w trawie (dubbing) 3. Tygrysek i przyjaciele (dubbing) 4. Wielka Przygoda Kubusia Puchatka (dubbing) 5. Franklin i jego przyjaciele (dubbing) 6. Franklin i Zielony Rycerz (dubbing) 7. Magiczne Święta Franklina (dubbing) 8. 101 Dalmatyńczyków (dubbing) 9. Gdzie jest Nemo? (dubbing) 10. Shrek (dubbing) 11. Shrek 2 (dubbing) 12. Herkules (dubbing) 13. Uciekające kurczaki (dubbing) 14. Potwory i spółka (dubbing) 15. Scooby Doo – film (napisy) 16. Lilo i Stitch (napisy) 17. Książę Egiptu (dubbing) 18. Mulan (dubbing) 19. Stuart Malutki 2 (dubbing) 20. Atlantyda – Zaginiony ląd 21. O dwóch takich co ukradli księżyc 22. Tytus, Romek i A’Tomek – Wśród złodziei marzeń (dubbing) 23. Epoka lodowcowa (dubbing) 24. Dzwonnik z Notre Dame 25. Zakochany Kundel (dubbing) 26. Dungeons and dragons (napisy) 27. Mała syrenka (dubbing) 28. Asterix i Obelix – Misja Kleopatra (dubbing) 29. Ratunku jestem rybką (dubbing) 30. Mustang (napisy) 31. Mój brat niedźwiedź (lektor) 32. Magiczny miecz (dubbing) 33. Planeta skarbów (dubbing) 34. Mysie opowieści – noc przed Bożym Narodzeniem (dubbing) Zuzka (ur. Słownik: Na czele rządu musi stanąć ktoś, kto jest osobowością. Taką osobowością jest Leszek Balcerowicz. Płachta na Prawo i Polityki Platformy Obywatelskiej nigdy nie rozumiałem i nigdy nie popierałem. Oczywiście – nie chodzi tu o kwestie programowe, ponieważ pod różnymi jej postulatami, tezami jestem się gotów podpisać rękami obiema. Oczywiście – nikt świadomy dobra i rozwoju Polski nie odrzuci tezy o konieczności głębszej polskiej integracji z Unią Europejską i aktywniejszej polityki zagranicznej w tej sferze. Tak samo zasady liberalizmu gospodarczego czy idei samorządności i praw obywatelskich są mi bardzo bliskie. Nie podoba mi się styl sprawowania polityki, jej defetyzm, wycofanie, brak pomysłów marketingowych, miękkość – a więc brak formy. To iż partia ma trafiać do elektoratu bardziej wykształconego – nie znaczy, iż musi działać tylko jak prof. atakowany poprzez brutalnych studentów – a jak się pisowscy skini rodem z brudnych przedmieść zaczynają do niej dobierać – to odwraca się tyłem. Ostatnie tygodnie – to sprawa dyskusji, iż niezbędne są przedterminowe wybory. Zgoda na to – ja także uważam, iż wybory, które pozwolą na oczyszczenie i odnowienie polskiej sceny politycznej, szerzej – polskiej polityki i Polski są niezbędne. Tylko pytanie należy postawić – jakie wybory, na czyich warunkach, w jakiej sytuacji socjalnej – z jakim parytetem wolności i swobody wypowiedzi. ponieważ nie o same wybory chodzi – ale naprawę państwa i reanimację prawdziwej demokracji – a nie zalążków demokracji totalitarnej, do jakie zmierzało Prawo i Sprawiedliwość. Przed nowym rządem, nowym Sejmem będzie stało zadanie wyprostowania stosunku w relacjach zagranicznych Polski z Unią i Rosją. Konieczność tego jest bezsporna, ponieważ te konflikty zabijają nasz wizerunek w Europie i na całym Świecie. Niezbędna będzie także zdefiniowanie na nowo stosunku ze Stanami Zjednoczonymi – ponieważ era Busha już mija – i wszystko wskazuje, iż jeśli nie będzie jakiejś afery – prezydentem zostanie Hilary Clinton. Oczywiście – są do załatwieni sprawy gospodarcze, budżet na 2008 rok, sprawy sporów z różnymi ekipami społecznymi. Lecz najważniejszym celem nowego rządu, nowego układu sejmowego – będzie odbudowa stosunku socjalnych i samoświadomości obywatelskiej i jej praw. Praw samorządności, praw do aktywniejszego uczestnictwa w życiu społecznym środowisk lokalnych, integracji. Rozbicia układów partyjnych, które zostały tworzone poprzez rozwinięte struktury PiS-u. I by to uczynić – Platforma Obywatelska powinna osłabić PiS jeszcze przed wyborami. Powinna rozliczyć Jarosława Kaczyńskiego i jego akolitów dzięki komisji śledczych. ponieważ inaczej – wybory będą przebiegały pod hasłami teczek, rozliczeń, pomówień wszystkich na wszystkich, szantaży, spektakularnych zatrzymań, przecieków, sensacji, przy których dziadek z Wermachtu – to był Piaskowy Dziadek z dawnej enerdowskiej bajeczki dla grzecznych dzieci. I Platforma z tej batalii, nawet jeśli wygra – co nie jest w tym układzie medialnym i, nazwijmy to – narzędziowym służb pod dowództwem Zbigniewa Ziobry – w ogóle pewne – będzie bardzo poobijana i osłabiona. Bez umiejętności koalicyjnych. Tylko Rząd Tymczasowy z osobowością na czele – jest gwarantem takiego działania. Donald Tusk i cała PO jak ognia unikają tego tematu, prąc całą siłą ku tym wyborom, nie bacząc na to, iż Jarosław Kaczyński i cały zastęp jego ludzi z Ziobrą, Wassermannem, Macierewiczem na czele – wytoczą wszystkie działa błotne – i będą strzelać właśnie głównie w jego stronę. Boją się – i szermują hasłem przyzwoitości politycznej – my nigdy i nigdzie nie zwiążemy się z Lepperem i Samoobroną. I nikt im tego nie każe! w ogóle przy powołaniu rządu tymczasowego – którego członkowie będą fachowcami – nie jest niezbędne wejście do niego aparatczyków poszczególnych partii. Jest wielu, lecz to wielu ludzi, którzy byli w polityce – a teraz są poza nią – i mogą być w niej na nowo wykorzystani. Nie jest niezbędny parytet partyjny – niezbędny jest konsensus co do pewnych działań – i ograniczony czasowo zakres funkcjonowania takiego rządu. Rząd tymczasowy w ogóle nie musi być dla polisą ubezpieczeniową dla Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin ani dla żadnej innej partii. To ma być rząd, który dokona rozliczeń, nie pozwoli na grubą kreskę dla Prawa i Sprawiedliwości – i załatwi fundamentalne sprawy. Ten rząd ma również dla Platformy Obywatelskiej inne wartości; 1. Pokazuje, iż PO ma umiejętność sprawnego wychodzenia z kryzysów. iż potrafi dla dobra Polski zawierać pragmatyczne, nie oparte o koniunkturalizm alianse polityczne. 2. Tego rodzaju rozwiązanie, właśnie oparte o pragmatyczną praktykę polityczną – nie tylko nie osłabia wizerunku partii – ale właśnie go wzmacnia. PO nie traci wizerunku partii prawicowej – lecz ściąga do siebie nowy elektorat – centrowy. I ma szansę, poprzez uspokojenie sytuacji, pokazanie, iż w trudnej sytuacji potrafi administrować krajem – poruszyć i z aktywizować tą masę biernych, prawie 60% wyborców. ponieważ jak na razie – poza populistami, na chwilę, nikt nie ma takiego pomysłu. 3. Platforma idąc na układ szerokiego porozumienia z PSL, LiD, SO o LPR – pokazuje, iż ma umiejętności koalicyjne i koncyliacyjne. iż nie tylko retoryka inteligencka, liberalne hasła Tuska czy intelektualizm Gowina – ale również zdolność rozmowy z innymi środowiskami. Pierwszy krok został już zrobiony – a więc alians z PSL. Chwilę na kolejne kroki. lecz by tego dokonać – na czele takiego rządu musi stanąć ktoś, kto jest osobowością. Taką osobowością jest Leszek Balcerowicz. Płachta na Prawo i Sprawiedliwość. Balcerowicz jest od 7 lat poza oficjalną polityką, poza układami partyjnymi. Jako jedyny polityki w Polsce łączy cechy polityka, ekonomisty, stratega i naukowca. Jest rozpoznawalny w Świecie zaraz po Lechu Wałęsie i Aleksandrze Kwaśniewskim. Ma międzynarodowy autorytet – i postawienie jego na czele rządu – mogłoby skokowo poprawić wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. I ma do tego mocną rękę, nie poddaje się wpływom, przełom lat 80 i 90 pokazał, z jaką konsekwencją potrafi realizować założone plany. Trzeba tylko przekonać partie, iż czas odrzucić ideologiczne duży na jakiś czas – i trochę popracować dla państwie. Nie oglądając się ba układy. I przygotować nową ordynację wyborczą – większościową. To jak będzie, Panie Tusk? Pewnie za trudne i za ryzykowne dla Pana? Przegrasz Pan, Panie Tusk – nawet jak Pan wygrasz wybory… Chyba, iż podejmiesz ryzyko, w imię dobra społecznego…. Azrael Moje bajeczki, to seria książek dla dzieci, którą wydało Wydawnictwo Egmont. Nasza biblioteczka jest już naprawdę sporych rozmiarów, ale te mnie zachwyciły, więc muszę zrobić chyba remanent w naszych zbiorach na właśnie takie perełki. Wszystkich kochający literaturę i zapach nowej książki (tak jak ja) zapraszam na krótką recenzję czterech egzemplarzy z serii "Moje bajeczki". 1. Masz i Niedźwiedź. Moje Bajeczki - o psikusach i psotach. To pierwsza bajka, na jaką skusił się mój Jaś, by oglądać cokolwiek na wielkim ekranie (czyli tv). Jego młodszy brat Staś, też ją kocha i nie uznaje jak na razie nic innego. Mamy już kilka pozycji książkowych z udziałem niesfornej Maszy i radośnie powitaliśmy też tą! W środku znajduje się aż osiem opowiadań. Nie są to jednak nowe bajki (a szkoda), lecz te, które już znamy z filmów. Jednak całkiem inaczej jest jak się je ogląda i opowiada o tym wszystkim co tam się dzieje (a zawsze dzieje się dużo). Jest zawsze dużo śmiechu i psot. Polecam wszystkim miłośnikom Miszy i Maszy. 2. Tomek i przyjaciele. Moje Bajeczki o lokomotywach. Tomek to bardzo użyteczna lokomotywa i wraz z całym gronem swoich przyjaciół przeżywa wiele niesamowitych przygód. Książeczka ma dziewięć krótkich opowiadać a każde z nim, ma innego głównego bohatera. Oglądaliśmy również już pełnometrażowy film o tej dzielnej lokomotywie, więc ta pozycja po prostu do nas pasuje. 3. Kraina Lodu. Moje Bajeczki o Annie i Elsie. Słysząc "kraina lodu" od razu w głowie mam piosenkę "Mam tę moc!", nie może być inaczej. Miłość, która jest między rodzeństwem potrafi zdziałać cuda i przezwyciężyć wszytko. O tym mogliśmy się przekonać czytając lub oglądając pełnometrażową wersję "Krainy Lodu". W tej książeczce natomiast znajduje się osiem krótkich opowiadać z udziałem tych słodkich pannic. Fajne jest to, że nie są to przepisane z filmu sytuacje, ale całkiem nowe, które możemy odkryć czytając książkę razem z dzieckiem. Osobiście najbardziej kocham Olafa, skradł moje serce od razu. 4. Bob Budowniczy. Moje Bajeczki o Bobie Budowniczym. Buduje, naprawia i ratuje z opresji, czyli nikt inny jak Bob Budowniczy. Nie robi tego oczywiście sam, ale ze wspaniałą drużyną, która zawsze go wspiera. Dzięki nim powstało już bardzo dużo wspaniałych budowli. W książeczce jest osiem opowiadań, które już kiedyś mogliśmy zobaczyć oglądając odcinki niezawodnej ekipy budowlanej na ekranie tv. Jednak dla wszystkich miłośników konstruowania, budowania i naprawiania będzie idealna. Po prostu Bob Budowniczy - damy rady!!! Wszystkie cztery pozycje charakteryzują się tym, że mają krótkie opowiadanie, co dla małych dzieci jest bardzo ważne, bo nie potrafią jeszcze na długo skupić swojej uwagi. Dodatkowa format bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, bo są kwadratowe i małe, dlatego łatwo je schować do torebki, bagażu lub małego plecaka przyszłego mola książkowego. Świetnie się sprawdzą na wyjeździe. Ilustracje są duże i kolorowe, co wzbudza zainteresowanie maluchów. Bardzo przyjemnie się je czyta. Która najbardziej Wam się podoba?

co to znaczy bajeczki dla grzecznych dzieci