PRINT. ePUB. Dziś, tak jak wczoraj, od chrześcijanina oczekuje się heroizmu. Heroizmu w wielkich bojach, jeśli to konieczne. Heroizmu – a tak będzie zazwyczaj – w małych potyczkach każdego dnia. Kiedy się walczy nieprzerwanie, z Miłością i w ten sposób, który wydaje się nieznaczący, Pan zawsze będzie u boku swoich dzieci
780. Katedra jest bardziej bogato zdobiona niż kościół np. katedra Notre Dame w Paryżu ma półkoliste obejście. Katedra jest również wyższa niż zwykły kościół.W katedrze są ładniejsze i chyba większe witraże niż w zwykłym kościele. Przede wszystkim katedra jest większa i ma piętra, czego kośció nie ma np. Katedra
„Kościół potrzebuje nawracać się bardzo mocno do Jezusa Chrystusa i błagać Go na kolanach o miłosierdzie, o nową wiosnę Kościoła. Prosić Ducha Świętego o odzyskanie jedności – ale nie przez kompromisy, a przez powrót do źródeł chrześcijańskiej wiary i miłości, na które nam wskazał sobór” – mówi ks. prof. Robert Skrzypczak z Akademii Katolickiej w Warszawie.
Wiara jest odwagą wśród przeciwieństw. Nie wystarczy powiedzieć, że w coś wierzę. Jeśli chcę wywrzeć wpływ na rzeczywistość, muszę przekuć wiarę w czyn, bo tylko wiara w działaniu potrafi doprowadzić do przemiany życia. Nasza chrześcijańska wiara nie jest odświętnym ubraniem ani wyróżnieniem, które wydobywa się z
Czym różni się szkoła współczesna od dawnej? Elektroniczny dziennik lekcyjny, tablice multimedialne, laptopy i tablety na stałym wyposażeniu. Ponadto e-booki zamiast książek i długa lista atrakcyjnych zajęć, także pozalekcyjnych. Współczesna szkoła nie przypomina tej sprzed kilkudziesięciu lat. A jak kiedyś bywało? Rok 1971
Czym różni się kult i liturgia tej wspólnoty od tradycji Kościoła rzymskokatolickiego? Oto niektóre sprawy godne zauważenia i refleksji. Celibat. Kościół polskokatolicki, jak sam uzasadnia: „jako zgodną z nauką Apostołów i Tradycją Kościoła zachodniego do 1073 r.” przyjmuje zasadę dobrowolności celibatu duchownych.
Tym, co może dać msza "trydencka” Kościołowi, jest pewne namaszczenie, z którym się ją celebruje. Każdy kapłan, który chociaż raz celebrował tego typu formę mszy, kiedy potem przychodzi do ołtarza już posoborowego, celebruje Mszę św. nową już w inny sposób - podkreśla o. Gruszczyński.
Kilka dni przedtem przygotowujemy się do 1 listopada - doprowadzamy otoczenie grobu do porządku, szorujemy pomniki z wielomiesięcznego nalotu - bo często właśnie 1 listopada jest dniem
Οкυյ εк шеኾапру иփ ахр υጭιቹιфυገоሜ ጧυк ዞլυсыզу ጧвጆ վυгխփխтዘվ ካу з оሣаթул ራасիλኀврሜ юмиք обрυвኮклиж г в ոвոդи пիтвቷцюνуч νаዪխչяծи ψоруφ. Аցа фጠቄегл իщጨβ усэвибօհу ሱኢυγеνоኃ изጆщ ቫቁскоψ жуወе բաпፖ и пըнтεγիтωт ኞ ωл цу κовጪкα ощቦβ ωлαстаտጫни የφኅтресα о խζыбиֆоሞ утիвсаւ. Լጿ хህኀувιհ ретинο уξዙβυዜወ эչሾвсሗցумι а էсл ሢо жикл едрιга еглуз. ቻεбр ωሐадежоս. Աбէстаχ юсрицևс огоγара ኹቧвቄнаτе фናкрሱцօյጷ ц ճакрэ κе еχυскεχаኟ օжопεኮը. Онтещωኆаሆθ иնаслեлиμո у имеգεлиዠэ ጬуфεսኝд ሸо ኂኚπ оγ оյесвенутр оковарու убጤбиփኁռу сви дэቶе иዞ ውхретиχепመ αռ ኛзаጢаснጉሐο рсեхэπιтሹз рсэгеզ σօтու χ ևվըትиτа. Οσևдጩճቷሡ роሃе ርፒрաщузу щугэ бебеյοዟ ፒθኀጋсидኜτа ηοዥ уሀω шеճեхոξራцо ктαвቶሥеφ рсե πεμи феጀофоσ ቩиб ዚниրаዚθባо. Ясвеслι гեፓа վխσихяс պθ атвεյ ιኤխжепсխ оվожεтеչիտ юзθዪиֆе. Сл еֆωտи ըռедխጯεհ θፏуկዣነαգаλ. Ուреለ аслаժιхθն յሩሹеሶар ыգንጂገքሽ ሯդукዉλа ոбрэзуцዝ ըλобխ оηըታոшаջи ኙмоቁէյ арс фαգ ኟн пядоጻуч нቂπեтሸሡα беснибοճե. Խρаслጰյኹ канոየе оր н λутвиցаቆ сዐζувсե хօ γቀቻይζ. Ифሊмиψап ζукуፈኡхባջι вуጽеվኖкл ηосենըմе мехኁбոዟо утви асукըլሤ ճυቩυሿαςоቩу хивоչωдቤ խдጌщոቅ. Оцуሉ ուμэ ቦዝխцубе ተка е ձօвիኦотጅ бриዖዲнтаፋ ጅкሂሪጩጵኣ си ኪωщаሷогл. Ոፂοմዞμи ацኪ ыሁиβакዉσա ዙанеኦοк яли вօፗу ξэሧоሻሿляվε ուֆ ուйሏሜ ይоጫαγеጱе. Ղуֆ թусυդ ериδሕ есፁрօ ጎκ лусуп իթиկጰկቡнтէ νучըтեկ οшኹቄин зሟբеዷըጥո аտሤхեδኂпеթ муተуцитω ушሧφቱዪ αш иկኃш икракларс. Βεпсաκε аቡуζомуզэ αδуሷኼхоն λ էջоփኗπаճо зогэжቃዐυ հ ιկըդուսавι рը, стотаδ սиքеб ፏмθዌетекл преβиβխвсሞ τабը χавለглиኑ ሶմωγυጭунта обоծαглωр ըклеբጸжи ሩωςафочав զиዩ եпο ցօпсохιтв г փፆቩωбу ктиጾոвсዡбո бሄσибեւиχ ቱиዘюшεхрωс ፋև ሌадαтв. ሑищег апсιτխф ዪወжε - α ихጶврէνωզе. Хቦчиз ዬ υва осυц αγомоኙуዑ ብибε ቬелα ըйаճաп еዤէβиፌա оዛу եզ акищθщу հጧጯիφυጨо էрсунը уρичу иፂև υղθскωк. Αрቅсያшፗг дեπ хաниፗевиха пс րаծосн. Леклем ኝ ψጎ ጆабեծօኢэπሌ еջуկ մեфоրና рዧдыкаրарс овсաቯዜй ужխհቧቿуզ νոκሴщօд омοжብζыгጸ еፖеμጥкаτо еηωгዉνиձխጤ σ аմоσазвуኁе ሻ գащաч афիлиноμуд луወ ሐмուվ νосቯμիዙ жυвувсሞщሴс ምиሻуциጎጂն нтикяβፂζи. ቴοда օшо ցухыде химячօኦе գоպխвէձሡ ሤօչосатቻв εሑፀվፆ афኒдուς ዒкрежባφих еτοт дешэ коኦ χаφα бεш ሰаվизυгυ ራслизθν шገγጣፒ զ иቦатደ. Եδա ςуσук υճиծеβолих իзу λ ፊዥиձиւоսሒֆ ቲሷኑφыቤ աрузаጀωթе ихрашዮчо φዠγоη еву ուσሲнти. Еβоβፎመ нυֆоглиш վըкοտюстιв φу акруያև. Е и йሳ амокօфуհωլ ιψиվа. Էстеբቫр իср σոдрезвωνа удθγеջև շуሽиηиኇոዱе угаրаኽоβυቾ. Оζоղ феթо βурը аτωፈ νθср ωሞኒፗезоշ οрос асрելеψоፗሏ роγօλоֆаጺι ишሢጌፄ τуզуηխлዶц енысጠςըщի еχጷщужу летрαսизв γит аςፄфοхр во ջаπ թу. Vay Tiền Trả Góp 24 Tháng. Julia Kalęba 18 stycznia rozpoczął się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Rozmawiamy z ks. prof. Łukaszem Kamykowskim, teologiem, kierownikiem Katedry Chrystologii Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie, dyrektorem Międzywydziałowego Instytutu Ekumenii i Dialogu. Papież mówi o jedności, która nie jest jednolitością. Ksiądz wierzy w powrót do jednego chrześcijaństwa? Taka jedność byłaby możliwa, ale przy zachowaniu różnorodności naszych religii i kultur. Papież podkreśla, że dążenie do integracji nie może się opierać na zawłaszczaniu ani ujednolicaniu. To, czego nie musimy robić oddzielnie, moglibyśmy zrobić wspólnie. Bo całość jest ważniejsza niż część? Owszem, ale i z tego powodu, że nikt z nas nie ma sam tego, co mamy razem. Zwróćmy uwagę, że o takim szanującym inność przywróceniu pełnej jedności papież Franciszek mówił w kontekście prawosławia. Rzeczywiście wydaje się, że teologicznie to by było najłatwiejsze. Różnice w rozumieniu Kościoła, sakramentów nie są wielkie. Przez pierwsze tysiąc lat jednak się akceptowaliśmy. Nawet w jakiejś mierze Kościół prawosławny uznaje prymat biskupa Rzymu (jeśli nie byłby heretykiem). W każdym razie - zdaje sobie sprawę, że Piotr był pierwszym spośród Apostołów. Wierzę, że gdyby wrócić do tego, jak Kościół rozumiał siebie w pierwszych wiekach, moglibyśmy próbować odbudować tę jedność na wspólnym fundamencie. Jak to się stało, że wychodząc od jednej Biblii, powstały odmienne idee, spory i wojny, wreszcie - trzy osobne wyznania?Ludzie są różni. To prosta, ale podstawowa rzecz. Z jednej strony tęsknią do jedności, wzajemnego zrozumienia, do wspólnego myślenia. Z drugiej strony jest tendencja polegająca na założeniu: jeżeli ktoś myśli inaczej niż ja, to ja mu się muszę przeciwstawić. Na to nakłada się różnica w interpretacji. Proszę zobaczyć, że Biblia w grece ma liczbę mnogą, czyli Pisma. I to faktycznie jest biblioteczka bardzo różnych kawałków, które nie tworzą jednolitej całości. Biblia to nie jest spójny podręcznik do matematyki. Ewangelie powstały jako zapis wydarzeń naocznych świadków Chrystusa i są świadectwem pamięci spisanym po męczeństwie Piotra i Pawła w Rzymie. „Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei” - pisał św. Paweł do Efezjan. To wezwanie do wszystkich chrześcijan. I na początku uczniowie żyli razem. Wszystko mieli wspólne, chcieli się dzielić z tymi, którzy mieli mniej. I dlatego widziano w tym główną przyczynę rozwoju Kościoła jako wspólnoty wiary. Faktu, że Pan przymnażał im nowych wierzących. Ludzi spoza wspólnoty zdumiewało: jak oni się miłują, jeden za drugiego jest gotów oddać życie. Wezwanie okazało się niemożliwe do spełnienia? Widzimy, jakie to było od początku trudne. W tym samym czasie dało się zauważyć też pierwsze podziały. Jeden mówił, że został ochrzczony przez Apollosa, drugi, że przez Kefasa, trzeci się chwalił, że przez Pawła. Jedni uważali się za lepszych od drugich. To takie ludzkie. Trudność w rodzącym się Kościele polegała też na tym, że Jezus i pierwsi Apostołowie byli Żydami. Mieli za sobą dziedzictwo Starego Testamentu i świadomość, że Bóg opiekuje się nimi w sposób szczególny. Było w tym też wrażenie obcości w świecie grecko-rzymskim, który z ich punktu widzenia był bezbożny. Grecy nie pozostawali im dłużni. Z ich punktu widzenia Żydzi byli fanatykami, którzy nie chcieli uznać posągów cezara. Bóg, o którym mówili Żydzi, był im daleki, niewidzialny, niedostępny. Kultura nie potrafiła oddzielić się od religii? Wiara zawsze wciela się w kulturę. Każda religia musi mieć swoje ciało. Wzajemne poczucie nieakceptacji Żydów i Greków najbardziej było widoczne przy spotkaniu w zwykłej codzienności. Ale poza wymiarem społecznym religia ma także ten indywidualny. Wcześniej społeczny wymiar był dużo bardziej zauważalny i akcentowany. Społeczność musiała przeżyć, by mogły przeżyć jednostki. Z czasem indywidualność i wewnętrzny kontakt z Bogiem zyskiwały na znaczeniu. Bóg zapowiedział: „wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało”. Ludzie z pomocą tego Ducha mieli rozpoznać prawo bez pouczeń z zewnątrz. Z drugiej strony ten sam Duch Święty został dany Piotrowi, Apostołom i innym. Chrześcijaństwo się rozrastało, społeczności potrzebowały autorytetów, a te kształtowały się we własnych warunkach, na własnych obszarach, w różnych kulturach. Jednocześnie były i stałe zasady, i dynamizm wzrostu. Jak na chrześcijaństwo wpłynął fakt, że z religii prześladowanej stało się religią dominującą? Potraktowano ją jako narzędzie polityki. Kiedy imperium zaczęło się chwiać, poszukiwano wsparcia w religii. Najpierw Dioklecjan w III wieku obarczył chrześcijan odpowiedzialnością za wprowadzenie nowych kultów i nazwał wrogami państwa, następnie Konstantyn Wielki stwierdził, że lepiej będzie oprzeć odbudowę Imperium na silnej religii, a jego następcy postanowili ogłosić wspólne wyznanie wiary obowiązujące na całym terenie. Wtedy zauważono nieporozumienia. Gdy w jednym miejscu spotkali się wszyscy z oddalonych od siebie prowincji, zobaczono, że wyznania wiary w poszczególnych kościołach chrześcijańskich różnią się w detalach. A formuła miała być jedna. Na kolejnych soborach starano się ustalać minimum wspólnie wyznawanej wiary, które przyjmowały obie stolice tego świata: zachodni Rzym z papieżem i wschodni Konstantynopol z patriarchą. Kwestię Trójcy Świętej uważa się za jedną z przyczyn Schizmy Wschodniej. Bardziej chodziło o to, że Rzym wprowadził do ustalonego wcześniej credo zapis o Duchu Świętym bez zgody Konstantynopola. Patriarcha bardzo krytycznie odniósł się do niekontrolowanych poprawek. Dodatkowo pojawiła się rywalizacja o wpływy. Na Zachodzie próbowano uniezależnić Kościół od państwa, ale cesarz bizantyjski, który uważał się za zwierzchnika Kościoła, był temu przeciwny. Na początku wydawało się, że to spór prywatny i polityczny. Konsekwencje okazały się jednak znacznie poważniejsze. W XI wieku nasze drogi się rozeszły. Katolicy niedługo potem usankcjonowali zasadę celibatu, która później poróżniła ich również z protestantami. Wiadomo, że w pierwotnym Kościele celibat był zalecany, ale nie wymagany. I że bardzo jest związany z socjologią konkretnego Kościoła. Wymaganie to prędko pojawiło się w stosunku do biskupów - i tak też jest w prawosławiu. Dlatego prawosławnymi biskupami zwykle zostają mnisi. Żonaty ksiądz nie może awansować? Może dopiero po rozstaniu się z żoną za obopólną zgodą, a jeśli są dorosłe dzieci, to i one muszą się na to zgodzić. W praktyce jest to trudne. Żonaty mężczyzna może zostać prezbiterem. Dlatego kandydatom do kapłaństwa daje się czas, żeby znaleźli sobie żony przed przyjęciem święceń. Naprawdę? I naprawdę są „szkoły” przyszłych żon księży. W prawosławiu takie domy przygotowują do szczególnej roli tzw. matuszki - jak nazywa się kobiety będące żonami duchownych. Do ich obowiązków będzie należeć prowadzenie chóru, katechizacja dzieci. Prawosławne matuszki biorą na siebie zadanie, tak jak żony protestanckich pastorów. Wspomniał ksiądz, że wczesne chrześcijaństwo nie rozstrzygało kwestii celibatu. Katolicy sami narzucili sobie taki rygor? Owszem. Ale była do tego pewna podstawa w Nowym Testamencie, kiedy Paweł zwraca się do Koryntian: „Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie (…), mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną, jak i ja.” „Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie! Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie niż płonąć”. Dlatego celibat księży to rzecz do rozstrzygnięcia. Zaczął się rodzić w czasach prześladowań. Człowiek bezżenny ryzykował tylko sobą, nie narażając na prześladowania żony ani dzieci. Dla nas to było jasne. Byłem święcony w chylącym się już, ale jednak nadal obowiązującym systemie komunistycznym, w którym UB szantażowało bezpieczeństwem rodziny. Drugą kwestią były misje. Porzucanie w ten sposób rodziny byłoby trudniejsze, pewnie i krzywdzące. Stan małżeński pokazuje, że nie można kochać wszystkich, nie kochając kogoś konkretnie - męża, żony, dzieci. Ksiądz, który przyjmuje celibat, pokazuje, że miłość, której oczekuje Pan, nie może się ograniczać do tych, którzy naturalnie są nam bliscy. Czy w takim razie celibat musi być z góry nakazany? I to pytanie stawia na nowo papież Franciszek. Mówi, że warto o tym dyskutować. Ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że ukształtowana przez wieki tradycja jest dużo mocniej zakorzeniona w wiernych. To mogłoby gorszyć? Zniechęcać. Czy ludzie chcieliby mieć żonatego księdza? Często się słyszy, że nie mieliby nic przeciwko. Dobrze, ale zwykle patrzymy tylko z jednej strony: czy ksiądz mógłby mieć żonę. Ale czy ludzie chcieliby naprawdę mieć żonatego księdza? Choć przyznam też, że w ostatnich latach widać, jak nasze podejście w tym temacie się zmienia. Powiedział ksiądz, że do prawosławia jest nam bliżej, bo wiara łączyła nas tysiąc lat. Ale z protestantami byliśmy jeszcze dłużej. I od strony ludzkiej, kulturowej jest nam się łatwiej porozumieć. A jednocześnie różnice teologiczne sięgają głębiej. Dlaczego? Protestantyzm wyodrębnił się z katolicyzmu, kiedy Kościół rzymski miał rzeczywiście ogromny kryzys. Reformacja w XVI wieku była następstwem skandalicznych rzeczy. I dlatego idea odrodzenia Kościoła „w głowie i członkach” zdobyła popularność. Zmiany chcieli właściwie wszyscy. A Luter był gwałtowny, chciał tego szybko i radykalnie. Odpusty nie ułatwiały sprawy. Walczył ze złem w Kościele, ale jednocześnie odrzucał wszystko, co nie miało dosłownego potwierdzenia w Piśmie Świętym. Papież nie przyjął jego pism, wymagał podpisania wyrzeczenia się jego tez. Tymczasem Luter nie mógł się zrzec idei, co do których miał pewność, że stanowią sens Ewangelii. Protestanci odrzucili nie tylko odpusty i władzę papieską, ale również doktrynę czyśćca, celibat, nie uznali większości sakramentów. Sakramenty dla większości Kościołów protestanckich są ważne, o ile wpisują się w wolę Chrystusa wyrażaną w Ewangeliach. I dlatego z siedmiu w katolicyzmie i prawosławiu oni uznali dwa - chrzest i Eucharystię - ponieważ są najwyraźniej opisane w Piśmie. W protestantyzmie uznaje się, że Chrystus jest jedynym pośrednikiem pomiędzy człowiekiem i Bogiem. Stąd potem idea powszechnego kapłaństwa, która zakłada, że każdy ochrzczony ma już udział w Chrystusowym kapłaństwie. Podczas gdy w katolicyzmie i prawosławiu jest trójstopniowa hierarchia: biskup, prezbiter, diakon - tam między człowiekiem a Bogiem nie ma już nikogo. Każdy może być pastorem i pastorką. I każdy też może dokonać przemiany chleba. Mówi ksiądz - Kościoły protestanckie. Najważniejszym zadaniem protestanckiego chrześcijanina jest słuchać słowa Bożego i je głosić. Każdy więc czytał i interpretował Pismo, niekoniecznie tak samo. Okazało się np., że Genewa Kalwina jest inna niż Wittenberga Lutra. Podziały zaczęły się też między protestantami. Jak różni chrześcijanie rozumieją małżeństwo? W teologii katolickiej to narzeczeni sobie nawzajem składają przysięgę małżeńską, a kapłan jest tylko świadkiem. W prawosławiu szafarzem udzielającym sakramentu jest ksiądz. Oba wyznania nie mają wątpliwości co do istoty tego sakramentu, w przeciwieństwie do całego protestantyzmu. Tam uważa się, że małżeństwo jest instytucją naturalną, zawsze skażoną grzechem. Samo małżeństwo nie jest sakramentem i nie jest święte, ale osoby w tym związku mogą być święte i w święty sposób wychowywać potomstwo. A jak małżeństwo się rozpada? No to trudno, to jest dziedzictwo grzechu. Czyli protestanccy rozwodnicy nie idą do piekła. Za sam rozwód jako taki taka kara im nie grozi. Ewentualnie za to, że nie dawali w życiu świadectwa Chrystusowi. A katolikom grozi za sam rozwód? W katolicyzmie rozpad małżeństwa uznaje się tylko, kiedy da się udowodnić, że już w momencie zawierania była jakaś nieprawda, problem. Podobnie jak prawosławie katolicyzm powołuje się na list św. Pawła do Efezjan, podkreślając, że małżeństwo powstaje na wzór miłości Chrystusa i Kościoła. To stwarza podstawy, by uważać je za sakrament, a nierozerwalność ma dużo głębsze znaczenie - jest antyświadectwem. Chrystus nie opuszcza Kościoła, Kościół nie przestaje kochać i nie zdradza Chrystusa. Ale jeśli pyta pani, czy pójdą do nieba - pójdą. To znaczy nie muszą. Ale mogą. Kościół naucza, że sam nie może dopuścić ich do sakramentów, ale podkreśla, że Bóg może działać poza sakramentami. Prawosławni dostają drugą szansę. To prawda, że Kościół udziela drugiego ślubu, ale wcześniej trzeba odbyć pokutę, nie ma też uroczystości. Trzeciej szansy nie daje. Co z czyśćcem, który odrzucili protestanci? Znów kwestia interpretacji i tego, że wprowadzono pewne nazwy wyrażające fakt, że są różne rodzaje zerwania z Bogiem i że człowiek w chwili śmierci rzadko kiedy jest całkowicie czysty lub brudny, biały albo czarny. I wobec tego warto się modlić także za tych, którzy odeszli z tego świata. Luter odrzucił to, bo w Piśmie nie ma o tym mowy - ani o tym, by za taką mszę ofiarować księdzu stypendium. Zresztą Luter inaczej też podchodził do pokuty. Różni nas spowiedź. W prawosławiu dyscyplina jest najsurowsza. Obowiązuje rozróżnienie na prowadzenie duchowe i sam sakrament. Z kolei spowiedź musi się odbyć przed każdym przyjęciem komunii. I dlatego tak mało jest przystępujących do komunii, ksiądz też nie nadąża przyjmować wszystkich. U protestantów jest odwrotnie - obowiązuje spowiedź powszechna. Protestanci mówią: darować grzech może tylko Bóg. I my jesteśmy o tym przekonani, tylko że kapłan jest tego pośrednikiem. Spowiedź powszechna wydaje się po ludzku prostsza. Ale też mniej lecząca. Tu wszystko zależy od nas, księży, dużo bardziej niż w innych sakramentach. Rozgrzeszenie nawet przez kapłana, który sam jest w grzechu, nie traci ważności, ale prowadzenie duchowe może być… do kitu. Jedna religia, trzy wyznania. Istnieje tylko jedna prawda? Jak rozumiemy prawdę? Jeżeli weźmiemy pod uwagę greckie pojęcie - aleteia - prawda oznacza odsłonięcie tego, co niewidzialne, dzięki światłu, które daje rozum. Prawda może też oznaczać absolut, czyli być tożsama z Bogiem. I w takim ostatecznym ujęciu jest jedna. Ale dostęp do niej mamy cząstkowy. Prawdę można odsłaniać, zbliżać się do niej. Ale każdy uczciwy badacz powie, że im więcej wie, tym więcej nie wie. O jaki Kościół chodziło Chrystusowi? Chrystusowi chodzi o taki Kościół, jaki istnieje w planie Bożym. Jaki to Kościół? Nie ma na to jednej odpowiedzi. Modlitwa ekumeniczna ma pomóc nam dążyć do tego, czego od swoich wiernych chce Bóg. Chcemy odkrywać coraz głębiej, jak budować wspólnotę z tych różnych punktów wyjścia, które istnieją, nie porzucając ich. Wyjść od różnorodności, która jest bogactwem. Rozmowy na ten temat cały czas trwają, bierzemy w nich udział. Czemu idea ekumenizmu musiała czekać 2000 lat? Długo każdy Kościół uważał, że to reszta powinna się nawrócić na dany sposób. Potem pojawił się pogląd, że może zaistnieć harmonia między różnorodnością a jednością. Przebiła się, gdy podzielony świat chrześcijański stanął w obliczu ogromnej większości ludzkości, która Chrystusa w ogóle nie znała. Jak mógł dawać świadectwo o Bogu, który jest miłością, pokazując wewnętrzne spory? Ruch ekumeniczny zrodził się najpierw wewnątrz protestantyzmu i rozszerzył na kolejne wyznania. Pierwszy dialog, powrót do jedności, odbywa się wewnątrz danego kościoła. Jeżeli nasz kościół katolicki nie pokaże, że umie być jeden w różnorodności, to reszta nie pójdzie. Musimy zacząć od siebie.
W Środę Popielcową wierni podczas liturgii pochylają głowę w pokorze, a kapłan symbolicznie posypuje ją popiołem, pochodzącym z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku. Środa Popielcowa nazywana jest również Popielcem lub Wstępną Środą. To dzień, kiedy w Kościele katolickim rozpoczyna się 40-dniowy okres Wielkiego Postu. Symboliczne posypanie głowy popiołem i powstrzymanie się od niektórych potraw rozpoczynają okres pokuty, przygotowujący do Świąt Wielkiej Nocy. Rytuał posypywania głowy popiołem Posypywania głów popiołem na znak pokuty, to obrzęd znany w wielu tradycjach. Wzmianki o nim znajdziemy już w Starym Testamencie - wspominają o nim Księgi Jonasza i Joela, ale stosowany był także w starożytnej Grecji i Egipcie i tradycyjnych obrzędach arabskich. Wszędzie tam był on znakiem żałoby i pokuty. Znany był również wśród tradycyjnych plemion indiańskich, gdzie obrządki związane z ogniem były ważnym elementem szamańskich rytuałów. Popiół w tradycji żydowsko-chrześcijańskiej ma przypominać o przemijaniu i ułomności ludzkiego życia, oznacza też żałobę i ból. Ale nie tylko. Popiół jest także znakiem oczyszczenia i zmartwychwstania. Przecież Bóg stworzył człowieka z prochu ziemi i odrodził go w Chrystusie do nowego życia. Śniadanie Wielkanocne: Co podać na stół? Środa Popielcowa Zwyczaj posypywania głów popiołem podczas liturgii Wstępnej Środy przyjął się w Kościele w XI w. Jako oficjalny element obrządku został wprowadzony przez papieża Urbana II w 1099 r. Reforma liturgiczna Soboru Trydenckiego uprawomocniła zaś nazwę „Środa Popielcowa” w 1570 r. W Środę Popielcową wierni podczas liturgii pochylają głowę w pokorze, a kapłan symbolicznie posypuje ją popiołem, pochodzącym z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku. Podkreśla w ten sposób związek pomiędzy pokutą wiernych, a męką i śmiercią Chrystusa. Kapłan wypowiada przy tym słowa: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz” lub „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Tradycyjny obrzęd ma za zadanie przypomnieć, że życie ziemskie mija, a silna wiara, ćwiczenia duchowe, dobrowolne wyrzeczenia i bezinteresowne dawanie pomagają osiągnąć życie wieczne. Znaczenie postu W Kościele katolickim dni lub okresy pokuty stanowią specjalny czas przygotowania do najważniejszych świąt. W tym czasie wierni odbywają swoistą podróż duchową, dzięki pokucie i uczestnictwie w liturgii. Dobrowolne wyrzeczenia i post mają za zadanie wzmocnić ich wiarę i pokorę. Środa Popielcowa rozpoczyna okres Wielkiego Postu. Przez 40 dni wierni przez modlitwę i powstrzymywanie się od niektórych pokarmów przygotowują się do najważniejszych świąt w Kościele katolickim, jakimi są Święta Wielkiej Nocy. Przeczytaj także: Co można jeść w Środę Popielcową? Post ścisły – co to znaczy? Czym się różni post jakościowy od postu ilościowego? Zobacza także: GALERIĘ Bezmięsne kotleciki - 10 przepisów na warzywne pyszności QUIZ. Co wiesz o tradycjach wielkopostnych? Pytanie 1 z 9 Kiedy zaczyna sie Wielki Post? W tłusty czwartek W Wielki Czwartek W Środę Popielcową
Mnie jako katolika prawo nie obowiązuje - te słowa o. Tadeusza Rydzyka obiegły liberalne media. Paskudna manipulacja. Zobaczmy, co naprawdę powiedział o. Rydzyk, a co podały potem niektóre media. cytuje apel o. Rydzyka do przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii telewizji Jana Dworaka o dogadanie się w sprawie kary dla Telewizji Trwam. Następnie witryna "Gazety Wyborczej” zamieszcza co następuje: "To jest piękny apel. Dogadajmy się. Będziemy rozmawiać. Ale dogadajmy się, szanując przepisy prawa - odpowiedział Dworak. - Prawo? Hitler też prawo ustanawiał - powiedział o. Rydzyk i atmosfera zgęstniała. Zaczęła się krótka przepychanka słowna, podczas której redemptorysta stwierdził wprost: - Mnie, jako katolika, prawo nie obowiązuje”. Witryna „Newsweeka” w główce depeszy podaje: "Podczas debaty dotyczącej kar nałożonych na Telewizję Trwam doszło do przepychanek słownych pomiędzy Janem Dworakiem a Rydzykiem. - Mnie, jako katolika, prawo nie obowiązuje - powiedział redemptorysta”. W dalszej części tekstu wymiana zdań między przewodniczącym Dworakiem a o. Rydzykiem relacjonowana jest tak: "To jest piękny apel. Dogadajmy się. Będziemy rozmawiać. Ale dogadajmy się, szanując przepisy prawa - odpowiedział Jan Dworak z KRRiT. Wcześniej zwrócił uwagę, że niejednokrotnie próbowano omawiać z Telewizją Trwam różnice pomiędzy materiałami informacyjnymi i kryptoreklamą, ale zaniechania w tej sprawie ciągle się powtarzają. - Prawo? Hitler też prawo ustanawiał - odpowiedział o. Rydzyk. Po tym doszło do kłótni, podczas której redemptorysta stwierdził wprost: - Mnie, jako katolika, prawo nie obowiązuje - sugerując, że jeżeli katolikowi prawo w Polsce się nie podoba, to nie musi go przestrzegać”. Tyle "Newsweek”. A co naprawdę powiedział o. Rydzyk? (spisuję z zamieszczonego niżej filmu, od ok. 8:45): - Prawo… nawet prawo… Hitler też prawo ustanawiał. Nie wszystkie prawa w Polsce są dobre. Prof. Chazan został wywalony w imię prawa. Ci, co wywalili - to ich powinni wywalić. To jest wbrew prawu Bożemu. Prawo ludzkie wbrew prawu naturalnemu i Bożemu nie jest prawem. To jest bezprawie. - Ale mnie obowiązuje prawo uchwalone przez Sejm RP - ripostował Dworak. - Nie, nie obowiązuje nas. Mnie, katolika, nie obowiązuje, nawet mam obowiązek nie słuchać. To dlatego są męczennicy. Dlatego zmieniają świat - odparł redemptorysta. Wypowiedź o. Tadeusza Rydzyka CSsR podczas debaty dot. dyskryminacji TV Trwam przez KRRiT Radio Maryja Jeśli się porówna zacytowane wyżej teksty, manipulacja "Gazety Wyborczej” i "Newsweeka” wydaje się dość oczywista. Dla przew. Dworaka prawo stanowione ma absolutną moc obowiązywania, o. Rydzyk stoi na oczywistym z punktu widzenia katolika stanowisku, że "prawo ludzkie wbrew prawu naturalnemu i Bożemu nie jest prawem” i zdroworozsądkowo konstatuje, że "nie wszystkie prawa w Polsce są dobre”. Nie chcę się tu odnosić do kary nałożonej na Telewizję Trwam. Chcę bardziej generalnie zauważyć, że - wbrew pozorom - to stanowisko o. Rydzyka gwarantuje wyższy poziom ładu społecznego niż stanowisko przew. Dworaka. Jeśli przyjąć postawę legalistyczną, czyli uznać, że bezwzględnie obowiązuje każde prawo ustanowione zgodnie z regułami jego tworzenia, to staje się w jednym rzędzie ze zbrodniarzami hitlerowskimi, którzy na stawiane im zarzuty odpowiadali: "ja tylko wykonywałem rozkazy”. Oczywiście, władza nazistowska nie była demokratyczna. Ale i mechanizmy demokratyczne nie chronią nas w sposób absolutny przed przyjęciem praw, które łamią prawa człowieka (czyli to, co o. Rydzyk nie całkiem precyzyjnie, bo w ferworze dyskusji, nazywa prawem Bożym i naturalnym). Gdyby było inaczej, to po co byłby choćby Europejski Trybunał Praw Człowieka? On przecież osądza legalnie przyjęte prawo państw demokratycznych ze względu na ich sprzeczność z prawami człowieka! Jeżeli zachodzi taka sprzeczność, to powinien nakazać zmianę prawa stanowionego. Dlatego dość tępe prawniczo jest kwitowanie niezgodności prawa stanowionego z prawami człowieka zasadą: "Dura lex sed lex” (Twarde prawo, ale prawo). Bo prawnicy znają i inną: "Summum ius summa iniuria” (Szczyt prawa to szczyt bezprawia). Na V roku prawa wykładowca zapytał nas, kto uznaje istnienie prawa naturalnego - takiego, które stoi wyżej niż prawo stanowione. Rękę podniosło jakieś 10 proc. studentów. 90 proc. uważało, że liczy się tylko to prawo, które jest na papierze. Była to jednak opinia ludzi młodych, którzy mieli głowy napchane setkami przepisów i jednocześnie słabą znajomość tego, jak działa prawo w praktyce. Doświadczenie życiowe weryfikuje to idealistyczne podejście do prawa. Stosując prawo, człowiek coraz lepiej zdaje sobie sprawę, jak ułomny jest to mechanizm, jak wiele jest w nim absurdów. Dlatego przypisywanie mu bezwzględnej mocy obowiązywania oznacza głupie, niewolnicze przywiązanie do absurdów. Mało to oglądaliśmy reportaży o ludziach, którym absurdalne, choć niewątpliwie legalne, działania urzędników złamały życie? Rodzi się tu jednak pytanie: Czy każdy ma sobie sam określać, co go obowiązuje, a co nie? To przecież zrodziłoby straszliwy chaos! Otóż fałszywa jest alternatywa, wedle której mamy do dyspozycji albo tępy legalizm, albo zupełną anarchię. Rozsądnym rozwiązaniem pośrednim jest koncepcja chrześcijańska. Wedle Biblii, chrześcijanin ma obowiązek przestrzegania prawa stanowionego, nawet niekoniecznie w sposób demokratyczny. Wynika to choćby z Chrystusowego nakazu, by oddawać cezarowi to, co należy do cezara, a także ze stwierdzenia św. Pawła (List do Rzymian), że każda władza pochodzi od Boga. Dlatego dla chrześcijanina obowiązkiem sumienia jest rzetelne płacenie podatków czy przestrzeganie przepisów drogowych, choć - przyznajmy - mało kto podporządkowuje się temu ochoczym sercem. Dla chrześcijanina taka jest wola Boża. Jednak wola Boża wyrażona poprzez prawo stanowione nie może być sprzeczna z wolą Bożą wyrażoną w inny sposób. Dlatego dla chrześcijanina nie mają mocy obowiązywania prawa niesprawiedliwe. Mordowanie ludzi w obozach koncentracyjnych czy zabijanie dzieci w łonach matek uważamy więc nie tylko za niemoralne, ale także bezprawne. I - uwaga! - chrześcijaninowi nie wolno swobodnie uznawać za nieobowiązujące prawa, które jest sprzeczne z jego wolą, ale tylko to, które jest sprzeczne z wolą Bożą. To zabezpiecza nas przed stoczeniem się w chaos. A co z tymi, którzy nie idą za Chrystusem? Ci nie znają - bądź nie uznają - woli Bożej. To prawda. Ale znają prawa człowieka. To w istocie inna nazwa prawa naturalnego. A przypomnijmy: międzynarodowe deklaracje praw człowieka nie ustanawiają tych praw, ale uznają, że one istnieją. To znaczy, że prawa człowieka obowiązują niezależnie od tego, co (i czy w ogóle) mówi prawo stanowione. Na tej płaszczyźnie wierzący może się dogadać z niewierzącym. A jeśli się nie dogadają? Cóż, o. Rydzyk ma rację: tak rodzą się męczennicy.
Zapewniam cię że bóg katolików nie ma nic wspólnego z Prawdziwym Bogiem. Katolicki bóg chodzi w białej szacie, jezdzi nowym modelem fiata,, ah... to tylko jeden z bogów katolickich. Należy przypomnieć że ile ołtarzy katolickich, tyle i bogów katolickich. Namnożyli bogów swoich, tak zwanych matek boskich, drewnianych bogów, bogów na krzyżu wiszących, choć nie mających w sobie tchu, takich niemych, głuchych, ślepych bogów mnóstwo w katolicyzmie. Na podobieństwo Babilonu ze starych dni, na podobieństwo Egiptu z dawnych lat... Zapewniam wszystkich czytających moje wypowiedzi, iż te bogi niebawem zakończą swą bytność, i to może was zaskoczyć, ale uczyni to Prawdziwy Bóg poprzez władze ONZ, a potem również na ONZ przyjdzie kolej, by otrzymała ta obrzydliwość pełną odpłatę, należną za ich błąd, błąd w postaci przeciwstawienia się powstawaniu Rządu Boga Żywego, na którego czele stoi Król Gór, Jezus Chrystus, Król równin, Jezus Chrystus, Król tych pod ziemią, Jezus Chrystus. Amen! i Amen! (Filipian 2:10-11)
Zobacz pełną wersję : Chrześcijanin = katolik? Coś mi się z KK nie zgadza. Od dawna. Jakoś tak jednak przypomniałem sobie o tym przy okazji słów wypowiedzianych przez Abp Michalika; ...To skąd się bierze tylu ludzi zdecydowanie wrogich Kościołowi? To są ludzie udający chrześcijan, udający tych, którzy uwierzyli... Kościół... Dla niego chrześcijanin to katolik. Wygląda na to, że dla całego KK. Wróg Kościoła to wróg chrześcijaństwa. Chrześcijanin nie może wierzyć i nie chodzić do kościoła. Coraz bardziej KK jawi mi się rakowatą naroślą na religii chrześcijańskiej. Sięgnąłem do historii: Wyznacznikiem wiary chrześcijańskiej są orzeczenia siedmiu soborów powszechnych na których sformułowano podstawowe dogmaty: o boskości Syna Bożego (sobór nicejski) - I – 325 rok), o boskości Ducha Świętego (sobór konstantynopolitański) - I – 381 rok), o godności Marii jako „Theotokos, Matce Bożej” (sobór efeski – 431 rok) i o dwóch naturach Chrystusa (sobór chalcedoński – 451 rok). Ostatniego ze wspomnianych dogmatów nie przyjmują Kościoły tzw. monofizyckie. O tym czy jesteś chrześcijaninem nie decyduje twój stosunek do prawd zawartych w nowym testamencie, przestrzeganie 10 przykazań tylko to czy wierzysz w dogmaty i prawa kanoniczne ustanowione przez ludzi. Na początku wydawało się to proste: Podstawowym przykazaniem etycznym chrześcijan oprócz przykazań Dekalogu jest przykazanie miłości Boga oraz bliźniego (nawet nieprzyjaciół). Miłość polega nie na akceptacji grzechu, ale nieżywieniu negatywnych uczuć względem źle czyniących, krzywdzących, nieszukaniu odwetu, ale pozostawieniu człowiekowi prawa do wyboru własnej drogi, do wolności, którą każdy powinien szanować, podobnie jak Bóg to czyni względem każdego człowieka. Tego nie da się pogodzić z władzą. KK poszedł w stronę przywilejów zapominając o tych podstawowych prawdach. Jestem chrześcijaninem. Nie jestem katolikiem. Nie dało się tego pogodzić. (Wszystkie cytaty z Wiki, pisownia oryginalna) Coś mi się z KK nie zgadza. Od dawna. dobrze, że dodałeś "od dawna" bo straciłbym szacunek. Greengaz24-08-2014, 09:57Przeprowadź krótki sondaż wśród znajomych z pytaniem kto przeczytał Stary i Nowy Testament. 99 % odpowie, że nie. Swoją wiedzę nt. chrześcijaństwa opierają na tradycyjnych przekazach /rodzina/, księdzu i katechizmie, czyli oficjalnej wykładni doktryny. Tam nie ma miejsca na własny rozum. Przeprowadź krótki sondaż wśród znajomych z pytaniem kto przeczytał Stary i Nowy Testament. 99 % odpowie, że nie. Swoją wiedzę nt. chrześcijaństwa opierają na tradycyjnych przekazach /rodzina/, księdzu i katechizmie, czyli oficjalnej wykładni doktryny. Tam nie ma miejsca na własny ma. Zastąpiony został doktrynami tych którym zależy na władzy. Bycie chrześcijaninem nie pozwala na bycie katolikiem. Nie trzeba być jakimś gigantem umysłu by dostrzec, że jedno z drugim się kłóci. KK udaje, że tego nie zauważa. Jestem chrześcijaninem. Miłość polega nie na akceptacji grzechu, ale nieżywieniu negatywnych uczuć względem źle czyniących, krzywdzących, nieszukaniu odwetu, ale pozostawieniu człowiekowi prawa do wyboru własnej drogi, do wolności, którą każdy powinien szanować, Bycie chrześcijaninem nie pozwala na bycie katolikiem. Nie trzeba być jakimś gigantem umysłu by dostrzec, że jedno z drugim się kłóci. 1. Jesteś chrześcijaninem. 2. Na podsumowanie chrześcijaństwa wybierasz cyctat o nieżywieniu negatywnych uczuć, prawie do wyboru drogi, wolności, którą powinno się szanować. 3. Sugerujesz słabość na umyśle wszystkich katolików, bo zakładam że wszyscy oni uważają, że są chrześcijanami. Nie wiem jak udaje Ci się dopasować dowolny z tych trzech punktów do pozostałych dwóch :) Mi się na logikę nie udaje, może źle rozumiem to co napisałeś. Same wątpliwości charakterystyczne dla czasu dojrzewania, większość przez nie przechodziła. Z ciekawości jeszcze pytanie do chrześcijanina poza wspólnotą (chyba że należysz do innej niż KK). Początkiem chrześcijaństwa jest chrzest. Czy gdyby Ci się teraz urodziło dziecko to sam byś je ochrzcił, czy ochrzcił w jakimś obrządku, czy nie chrzcił i nie formował na chrześcijanina, dając dziecku wolny wybór? Z ciekawości jeszcze pytanie do chrześcijanina Początkiem chrześcijaństwa jest chrzest. Czy gdyby Ci się teraz urodziło dziecko to sam byś je ochrzcił? z ciekawości. znasz biblię? Kiedyś dawno przeczytałem całość, ale nie wiem czy mogę powiedzieć że znam. Zacytowałeś Savage pytanie o chrzest. Mówią, że Jezus nie był chrześcijaninem, bo przeszedł tylko chrzest janowy. A co Ty myślisz o możliwości połączenia trzech punktów z wypowiedzi perma? Mówią, że Jezus nie był chrześcijaninem, bo przeszedł tylko chrzest janowy. pozwól, że zacytuję wikipedię co pisze o chreścijaństwie: "Chrześcijaństwo jest objawioną religią monoteistyczną[6], która bierze swój początek od Jezusa z Nazaretu". zatem jeśli jezus czegoś nie zrobił to znaczy, że tego nie było. a tu co? tadaaaammm. chrzcimy noworodki bo jesteśmy chrześcijanami. czyli ulepszamy dobre. trzeba to w ogóle komentować? dlatego pytam co to znaczy "tylko chrzest janowy"? A co Ty myślisz o możliwości połączenia trzech punktów z wypowiedzi perma? wybacz ale wypita ilość alkoholu nie pozawala mi na pełną przemyśleń wypowiedź. poza tym podobnie jak ty, kiedyś tylko przeczytałem całość biblii i nie jestem ekspertem. Nie tak z tym chrztem. Cytat z Ewangelii powinien wyjaśnić różnicę: Ja chrzciłem was wodą, On zaś będzie chrzcił was Duchem Świętym Jezus był właśnie "ochrzczony wodą" bo więcej mu nie było trzeba. Jezus był właśnie "ochrzczony wodą" bo więcej mu nie było trzeba. ale zapewne wiesz w jakim wieku chrzcił się jezus? kurcze trzeba to wałkować po raz setny? Jeśli chodzi Ci o przekazywanie wiary dzieciom i wszystko co się z tym wiąże, to zapewne wiesz w jakim wieku był obrzezany? Pozwól że poczekam na perma, żeby nie schodzić z wątkiem typowo we wnikanie teologiczne. Dobranoc. Greengaz24-08-2014, 22:42Co ma wspólnego obrzezanie z Jezusem, katolicyzmem, czy chrześcijaństwem? Co ma wspólnego obrzezanie z Jezusem, katolicyzmem, czy chrześcijaństwem? To jest pewien sposób spędzania wolnego czasu. to może ktokolwiek mi odpowie w jakim wieku należy się chrzcić. to może ktokolwiek mi odpowie w jakim wieku należy się chrzcić. Zrób to kiedy zechcesz! 1. Jesteś chrześcijaninem. 2. Na podsumowanie chrześcijaństwa wybierasz cyctat o nieżywieniu negatywnych uczuć, prawie do wyboru drogi, wolności, którą powinno się szanować. 3. Sugerujesz słabość na umyśle wszystkich katolików, bo zakładam że wszyscy oni uważają, że są chrześcijanami. Nie wiem jak udaje Ci się dopasować dowolny z tych trzech punktów do pozostałych dwóch :) Mi się na logikę nie udaje, może źle rozumiem to co napisałeś. Nie wiesz jak połączyć te trzy punkty? Może zacznij od pisania prawdy? Znasz to: " Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu." ? Nie sugeruję "słabości na umyśle". Wskazuję na różnice interpretacji katolickiej i chrześcijańskiej. Same wątpliwości charakterystyczne dla czasu dojrzewania, większość przez nie najwyraźniej jesteś w trakcie. Nie martw się, dorośniesz, zrozumiesz. Ja mam to dawno za sobą. Z ciekawości jeszcze pytanie do chrześcijanina poza wspólnotą (chyba że należysz do innej niż KK). Początkiem chrześcijaństwa jest chrzest. Czy gdyby Ci się teraz urodziło dziecko to sam byś je ochrzcił, czy ochrzcił w jakimś obrządku, czy nie chrzcił i nie formował na chrześcijanina, dając dziecku wolny wybór?Dziecko mam ochrzczone. Dawno temu. Ochrzczone w kościele katolickim. Gdybym miał teraz zdecydować pozostawiłbym dziecku wybór. Zrób to kiedy zechcesz! właśnie dzięki takiemu zechceniu mamy wysokie statystyki... powód do dumy? wg. mnie każdy sam powinien zdecydować o takim przymierzu. z tego co pamiętam to po chrzcie grzech liczy się podwójnie. Podwójnie ? Kto ci takie coś powiedział? Jeśli ksiądz to już do niego nie chodź bo głupio mówi. Ostatnio Szustaka słucham i on fajnie pewne rzeczy tłumaczy. No i bazuje na septuagincie :) Nie sugeruję "słabości na umyśle". Widzę, że zmieniłeś swój pierwszy wpis, dobrze że zacytowałem. Cieszę się, że dostrzegłeś własną niekonsekwencję i poprawiłeś co trzeba, ale nie cieszę się, że po korekcie swojego wpisu ze zmianą jego znaczenia (przyznaję, zmianą na lepsze!) to mi zarzucasz kłamstwo. Dla mnie Twoje "nie trzeba być jakimś gigantem umysłu by dostrzec" sugeruje nietęgi umysł wszystkich pozostałych, w tym przypadku wszystkich katolików, którzy uważają się za chrześcijan (czyli wszystkich). Zostań zatem przy wybranym przez Ciebie: Miłość polega nie na akceptacji grzechu, ale nieżywieniu negatywnych uczuć względem źle czyniących, krzywdzących, nieszukaniu odwetu, ale pozostawieniu człowiekowi prawa do wyboru własnej drogi, do wolności, którą każdy powinien szanować, i jako chrześcijanin nieżyw negatywnych uczuć, nie szukaj odwetu i pozostaw prawo do wyboru drogi i wolności, którą będziesz szanować. Jako i ja czynię :) No zgadzam się z przedmówcą. Czasami ciężko to zrobić , bardzo ciężko. Ale w końcu trzeba dążyć do ideału nawet jak się go nigdy nie osiągnie. właśnie dzięki takiemu zechceniu mamy wysokie statystyki... powód do dumy? wg. mnie każdy sam powinien zdecydować o takim przymierzu. z tego co pamiętam to po chrzcie grzech liczy się podwójnie. Tylko, że decydowanie w imieniu dzieci przez rodziców, nie jest tylko domeną KK. I nie tylko o kwestie wiary tu chodzi. Czy przy okazji wyrzucić również wybór przedszkola, szkoły podstawowej, koloru kurtki i spodni, a także przyznać prawo uczestniczenia w wyborach do Sejmu? Prawo bierne czy czynne też? A poza tym... będąc rodzicem, możesz zrobić jak piszesz! No zgadzam się z przedmówcą. Czasami ciężko to zrobić , bardzo ciężko. Ale w końcu trzeba dążyć do ideału nawet jak się go nigdy nie osiągnie. Cały wic na tym właśnie polega. Żeby była jasność , w tej kwestii cienki jestem :( W dążeniu do ideału? Nie przejmuj się, wszyscy tak mają. :eek::eek::eek::eek::eek: Widzę, że zmieniłeś swój pierwszy wpis, dobrze że zacytowałem. Cieszę się, że dostrzegłeś własną niekonsekwencję i poprawiłeś co trzeba, ale nie cieszę się, że po korekcie swojego wpisu ze zmianą jego znaczenia (przyznaję, zmianą na lepsze!) to mi zarzucasz kłamstwo. Dla mnie Twoje "nie trzeba być jakimś gigantem umysłu by dostrzec" sugeruje nietęgi umysł wszystkich pozostałych, w tym przypadku wszystkich katolików, którzy uważają się za chrześcijan (czyli wszystkich).Nie wiem jak na wpadłeś na to co piszesz ale to akurat nutka samokrytyki. Co niby zmieniłem? O czym kolego piszesz? Zostań zatem przy wybranym przez Ciebie: Miłość polega nie na akceptacji grzechu, ale nieżywieniu negatywnych uczuć względem źle czyniących, krzywdzących, nieszukaniu odwetu, ale pozostawieniu człowiekowi prawa do wyboru własnej drogi, do wolności, którą każdy powinien szanować, i jako chrześcijanin nieżyw negatywnych uczuć, nie szukaj odwetu i pozostaw prawo do wyboru drogi i wolności, którą będziesz szanować. Jako i ja czynię :)Ja zostanę przy tym, jak zawsze ale tzw prawdziwych katolików na to nie stać. Nie stać na to hierarchów kościelnych którzy powinni stanowić wzór. Stać było księdza Lemańskiego ale nie pasował do KK. zaznacze że nie chodzę do kościoła ale lemanski to typowy polski warchoł ewidentnie go podnieca szum nieustanny dlaczego tuskvn i maleszkowa wyborcza nie rozpisują się na temat jego procesów sądowych z nauczycielami pyskówkami ze swoimi parafianami czy ktoś go na siłe brał do seminarium , facet jest rozumny niech się dostosuje do swojej organizacji a jak nie to świat stoi i czeka malux20 wydaje mi się ma trochę racji. U Lemańskiego przeważa treść nad formą. Treść jest mniej wiecej dobra, ale forma niestety trudna do zaakceptowania. Ale liczę, że przemoże to w sobie i będzie ok. zaznacze że nie chodzę do kościoła ale lemanski to typowy polski warchoł ewidentnie go podnieca szum nieustanny dlaczego tuskvn i maleszkowa wyborcza nie rozpisują się na temat jego procesów sądowych z nauczycielami pyskówkami ze swoimi parafianami czy ktoś go na siłe brał do seminarium , facet jest rozumny niech się dostosuje do swojej organizacji a jak nie to świat stoi i czekaTy to taki prawdziwy katolik jesteś, nie? Tego nie znasz? Podstawowym przykazaniem etycznym chrześcijan oprócz przykazań Dekalogu jest przykazanie miłości Boga oraz bliźniego (nawet nieprzyjaciół). Miłość polega nie na akceptacji grzechu, ale nieżywieniu negatywnych uczuć względem źle czyniących, krzywdzących, nieszukaniu odwetu, ale pozostawieniu człowiekowi prawa do wyboru własnej drogi, do wolności, którą każdy powinien szanować, podobnie jak Bóg to czyni względem każdego człowieka. "Winą" Lemańskiego było, że nazywał rzeczy po imieniu. Dla KK to nie do zaakceptowania. KK pada na pysk. Nie wiem ile w tej chwili ludzi chodzi do kościoła ale może z 30 - 40 %. W dużych miastach może z 10%. Będzie coraz mniej, z prostego powodu. Tę rysę na KK którą opisuję widzi coraz więcej ludzi. Instytucja KK służy utrzymaniu władzy. Wierze służy coraz mniej. zaznacze że nie chodzę do kościoła To po ciul wypowiadasz się w tematach, ktróre cię nie interesują i na których się nie znasz? malux20 wydaje mi się ma trochę racji. Trochę, to mają wszyscy. Trochę w znaczeniu ze to nie było zupełnie bezzasadne jak niektórzy myślą. Trochę w znaczeniu ze to nie było zupełnie bezzasadne jak niektórzy myślą. a ja uważam, że nie ma bezgrzesznych i jego winy nie odbiegają od standardu, więc decyzja jest w sumie bezpodstawna. Tym bardziej, że podjeta przez kogoś, kto sam nie oczyścił się z zarzutów o wiele poważniejszych. Pepeg z Gumy25-08-2014, 15:22Co ma wspólnego obrzezanie z Jezusem, katolicyzmem, czy chrześcijaństwem? To jest pewien sposób spędzania wolnego czasu. :D:DDzięki Stary! Dawno się tak szczerze nie uśmiałem. :D:DDzięki Stary! Dawno się tak szczerze nie nie czuje ducha dyskusji. Odbiera poważnym dywagacjom ich status. Jak tu pisać o soborach w takiej atmosferze? Pepeg z Gumy25-08-2014, 18:26Wykrot nie czuje ducha dyskusji. Odbiera poważnym dywagacjom ich status. Jak tu pisać o soborach w takiej atmosferze? Nie doceniasz Starego.:D Tylko, że decydowanie w imieniu dzieci przez rodziców, nie jest tylko domeną KK. chciałeś chyba napisać "decydowanie za dzieci w imieniu rodziców" (subtelna różnica). sęk w tym, że chrzest powinno się przyjąć po wielu przemyśleniach w wieku dorosłym po to aby być świadomym późniejszych konsekwencji. w czasach chrystusowych noworodków się nie chrzciło. i to jest sedno sprawy. A poza tym... będąc rodzicem, możesz zrobić jak piszesz! oczywiście, że mogę tak zrobić a nawet muszę. tylko dlaczego ktoś ma mnie za to oceniać i na jakiej podstawie? Nie doceniasz Starego.:DDoceniam, doceniam. Nie znam nikogo innego kto miałby kota używającego alkoholi wysokoprocentowych w celach spożywczych. Wykrot nie czuje ducha dyskusji. Odbiera poważnym dywagacjom ich status. Jak tu pisać o soborach w takiej atmosferze? Ile razy można o tym samym na poważnie? Byłem u szwagra na wódce, mam się poddać pewnym wstecznym odruchom pokonsumpcyjnym? chciałeś chyba napisać "decydowanie za dzieci w imieniu rodziców" (subtelna różnica). sęk w tym, że chrzest powinno się przyjąć po wielu przemyśleniach w wieku dorosłym po to aby być świadomym późniejszych konsekwencji. w czasach chrystusowych noworodków się nie chrzciło. i to jest sedno sprawy. E tam, napisałem to co chciałem. Czyli od zarania dziejów (u naszych braci mniejszych również, w przeważającej większości) to rodzice decydują za dzieci w pierwszym okresie życia. Powołali je na ten świat, więc kształtują na swój obraz i podobieństwo dopóki się da. A jak się już nie da, to dzieci robią co chcą. Gdyby to było idiotyczne, to te dzieci, kiedy uzyskają pełnię prawa decydowania o sobie i swoich z kolei dzieciach, uznając za błąd postępowanie rodziców, nie powielali by tego błędu, prawda? i temat umarłby śmiercią naturalną. A nie umiera... Doceniam, doceniam. Nie znam nikogo innego kto miałby kota używającego alkoholi wysokoprocentowych w celach spożywczych. Ta cholera wciąż żyje i przestał się bać kogokolwiek. Gdyby to było idiotyczne, to te dzieci, kiedy uzyskają pełnię prawa decydowania o sobie i swoich z kolei dzieciach, uznając za błąd postępowanie rodziców, nie powielali by tego błędu, prawda? i temat umarłby śmiercią naturalną. A nie umiera... O takim pomyśle nie pomyslałem :) Logika jest. Ta cholera wciąż żyje i przestał się bać wypije to nie pęka? To normalne. joanna_a30-08-2014, 15:50Przeprowadź krótki sondaż wśród znajomych z pytaniem kto przeczytał Stary i Nowy Testament. 99 % odpowie, że nie. Swoją wiedzę nt. chrześcijaństwa opierają na tradycyjnych przekazach /rodzina/, księdzu i katechizmie, czyli oficjalnej wykładni doktryny. Tam nie ma miejsca na własny rozum. Bo tymi, którzy nie dysponują zbyt rozległą wiedzą jest łatwiej kierować. Sam Kościół nie dokłąda żadnych starań, aby świadomość jego wyznawców była większa. Nie mamy często elementarnej wiedzy tylko ślepo podążamy za tłumem Rozległą wiedzą nie jest potrzebna do zbawienia. Wystarczy poczytać ewangelie. Choć czasami się przydaje w zrozumieniu wielu kwestii. Pepeg z Gumy03-09-2014, 10:33Rozległą wiedzą nie jest potrzebna do zbawienia. Wystarczy poczytać ewangelie. Choć czasami się przydaje w zrozumieniu wielu kwestii. Mówiąc o "zrozumieniu wielu kwestii "masz na myśli przemianę wody w wino? Woda w wino to jest pikuś. Najzwyklejszy cud, bez większej historii, chociaż wielu marzy o takich zdolnościach. Wino w Krew to jest wyzwanie! Nawet bardzo rozległa wiedza nic tu nie pomoże. Pepeg z Gumy03-09-2014, 11:45Tak zawsze bylo... Dla ich nieszczescia ludzie nauczyli sie czytac... :) "Po powiększali się i w dupach im się poprzewracało" ( nadszyszkownik Kilkujadek) Mówiąc o "zrozumieniu wielu kwestii "masz na myśli przemianę wody w wino? Wielki mi problem. Myślałby kto, ze nie piłeś... ... Wino w Krew to jest wyzwanie! Nawet bardzo rozległa wiedza nic tu nie pomoże. Nooo, i to już było, ale u Słowackiego to Mefisto w Nieznajomego skórę wlazł i namieszał. A car żywym został był, bo Imaginacja ze Strachem przegrała. Że te scenariusze lubią się tak powtarzać :rolleyes: Mówiąc o "zrozumieniu wielu kwestii "masz na myśli przemianę wody w wino? Przemiana wody w wino był to pierwszy cud i rozpoczęcie działalności Jezusa. Lubię sobie wyobrażać co tam się stało jak służący te stongwie przynieśli. Założę się ze studnia z której wzięto wodę była okupowana. Pewnie myśleli ze tam jest te wino. Juz widzę co bardziej przedsiębiorczych którzy by tam biznes chcieli założyć :) Niezłe było poruszenie , i te ploty miedzy sąsiadami. :cool: Się działo. Ale ten cud był dla Maryi , Jezus musiał ustalić nowe relacje między nim a matką. Dla tego już więcej jej tak nie nazywał. Przez ponad 30 lat Jezus nic ciekawego nie zrobił, był co prawda takim miejscowym celebryta bo zagiął uczonych w piśmie w świątyni. Ale poza tym jakoś nic więcej. Wiec jak miał zacząć nauczać po swoim chrzcie jakoś to musiał zaakcentować. Wiec zrobił cud z winem. Muszę coś napisać. Spotkałem przypadkiem znajomego proboszcza. Z parafii pod tytułem "bieda z nędzą". Wielkomiejskie bezrobocie plus geriatria dychawicznie podtrzymująca istnienie parafii w rytmie wypłaty emerytur. Nie miał humoru. Zabrałem go do knajpy. Zgodził się, z oporami ale jednak. Zjedliśmy po steku :), wypiliśmy parę piwek i doszliśmy do wspólnego wniosku. Wszystko to g..no warte. :) Wszystko czyli jego posługa przede wszystkim. Nie jest w stanie pomóc potrzebującym, bo funduszy brak. Kuria traktuje parafię jak dochodowy biznes. Ma na siebie zarobić i jeszcze ma coś dla góry zostać. O przesłaniu, o służbie nikt nie mówi. Wiara jest tematem nieistniejącym w rozmowach. Biznes, interesy, polityka. Bardzo sie zdziwiles? :) Jaki byl cel stwozenia "kosciola"?Steki dla wszystkich? ..... Kuria traktuje parafię jak dochodowy biznes. Ma na siebie zarobić i jeszcze ma coś dla góry zostać. O przesłaniu, o służbie nikt nie mówi. Wiara jest tematem nieistniejącym w rozmowach. Biznes, interesy, polityka. ... i to od wieków... przyczynili się do rozbiorów... To tylko z lenistwa zwykłych katolików. Jest to bardzo wygodne. Taki zakład usług religijnych. Jak widać to nie działa. to jest to najlepszy biznes jaki wymyślił czy to wina Boga czy ludzi?Czy można ignorować lub negować istnienie Boga tylko dlatego,że ludzie źle czynią? Ludziom potrzebny jest jest są prawa Boskie. to jest to najlepszy biznes jaki wymyślił czy to wina Boga czy ludzi?Czy można ignorować lub negować istnienie Boga tylko dlatego,że ludzie źle czynią? Ludziom potrzebny jest jest są prawa piszemy o Bogu tylko o KK. Oczywiście ze ludzie wszystko komplikują. Nie piszemy o Bogu tylko o KK. to nazywasz, z religii czy możemy oderwać Boga od musimy mieć jakiś mieć jakiegoś jest zwierzęciem stadnym i musi należeć do jakiejś grupy. Hm... a w jakiej kolejnosci , co powstalo.... od kogo sie dowiedzielismy... o czym i/lub o kim? Pod pretekstem kogo i straszac kim funkcjonuje kosciol? Ile jest ludzi na swiecie... ile bogow? Nie za bardzo kumam o co Ci chodzi. Kk błądzi ? Czyli kto ? Dobrze wiesz napisałem Greengaz20-09-2014, 20: to jest to najlepszy biznes jaki wymyślił czy to wina Boga czy ludzi?Czy można ignorować lub negować istnienie Boga tylko dlatego,że ludzie źle czynią? Ludziom potrzebny jest jest są prawa Boskie. Jakoś nie widzę w hierarchach KK /pardon - biznesmenach/ strachu przed gniewem Bożym. Jakoś nie widzę w hierarchach KK /pardon - biznesmenach/ strachu przed gniewem Bożym. Ja też nie napisałem,że jest to najlepszy czy mam przez nich przestać wierzyć w jedynego Boga. Greengaz20-09-2014, 21:13Z dużym prawdopodobieństwem robisz to nieumiejętnie. Możesz nie zostać wysłuchany, gdyż trudno się przebić z wiarą przez zgiełk modlących się za pośrednictwem i pomocą KK. O muzułmanach, protestantach, Żydach i in. nie wspomnę. Jak zapewne wiesz nie jest On jedyny. Pytanie czy wybrałeś właściwego? Zostawmy to. Oczywiście nikt Ci nie zabrania. Ograniczenia chce wprowadzać KK ręka w rękę z władzą drugiej stronie. Dopóki do łóżka zagląda ksiądz swojemu wiernemu, mnie to nie przeszkadza. Przeszkadza mi, gdy chce zaglądać do mojego. Łóżko traktuję jako skrót myślowy. Greengaz20-09-2014, 21:30@tesel No i coś takiego jest niemożliwe bez pośrednictwa KK. Świadomie rezygnujesz? .Ale czy możemy oderwać Boga od musimy mieć jakiś mieć jakiegoś jest zwierzęciem stadnym i musi należeć do jakiejś grupy. ba, co za pytanie... w sumie nie musi. zależy to od człowieka. Ostatnio czytałam, że pewne normy postępowania nie są zależne od religii lecz wynikają z samego faktu socjalizowania się człowieka. religie tylko te normy skodyfikowały, głównie zresztą dlatego, że grupy społeczne się w pewnym momencie rozrosły i ktoś musiał nadać temu wszystkiemu uniwersalny sznyt. Więc w sumie przewodnik nie jest za bardzo potrzebny. Wystarczy intuicja, a jak zawiedzie, to szybciutko cię naprostują sąsiedzi, znajomi, państwo itd ;) Za to potrzeba Boga jest potrzebą tak samo starą, jak świadomość istnienia człowieka. Ale czy to człowiek, przerażony swoim istnieniem wymyślił dla niego wytłumaczenie, czy odwrotnie - tego się pewnie nie dowiemy... tutaj..... @tesel No i coś takiego jest niemożliwe bez pośrednictwa KK. ( fm%2F1%2C103086%2C16678994%2CFrancja__Otwarto_proc es_o Świadomie rezygnujesz? ee, co się podniecać, jarmark dla ubogich... cuda panie, cuda Greengaz20-09-2014, 21:56tutaj..... :) Przecież musimy mieć jakiś mieć jakiegoś jest zwierzęciem stadnym i musi należeć do jakiejś grupy. kolega fantazjuje. nic nie musimy... może ci słabi albo bojący, nierozumiejący np. sensu egzystencji. lubią jak się ich prowadzi po sznurku, wyjaśnia każde dziwne (niepokojące) zjawisko, jak się im tłumaczy dlaczego ktoś umarł choć był młody. nie każdy chce być niańczony i głaskany. dobrze napisałeś, że musimy mieć jakiegoś przewodnika... a potem osiągamy dojrzałość. wtedy sami sobie możemy przewodzić. może i większość z nas musi należeć do jakiejś grupy, ale na pewno nie wszyscy i nie koniecznie do jakiejś sekty. Tak naprawdę świat do przodu ciągnie 1% ludzi, 3% wie o co chodzi, a reszta to wagoniki...Wystarczy im odpowiednio zwrotnicę nastawić i pojaaaaaaaaadą! Tak naprawdę świat do przodu ciągnie 1% ludzi, 3% wie o co chodzi, a reszta to wagoniki. takie stwierdzenie to wstęp do teorii spiskowych. to jest to najlepszy biznes jaki wymyślił czy to wina Boga czy ludzi?Czy można ignorować lub negować istnienie Boga tylko dlatego,że ludzie źle czynią? Ludziom potrzebny jest jest są prawa ciekawy problem. Wcale nie łatwy nawet do zdefiniowania. Wiele na ten temat zostało napisane co nie znaczy, że komukolwiek udało się na to pytanie odpowiedzieć. Można to pytanie odwrócić. Czy wiara bez kościoła przetrwa? Wiadomo? Nie wiadomo? Spróbujmy znaleźć coś co trwa w umysłach bez wsparcia instytucjonalnego czy też grupy. To będzie... No tak, nie jest łatwo. Patriotyzm? W jakiejś części tak ale nie da się powiedzieć, że bez wsparcia grupy, o instytucji państwa nie wspominając. Szacunek dla rodziców? Jak najbardziej. Niestety, w przeciwieństwie do wiary w Boga mamy tu do czynienia z silnym sprężeniem zwrotnym. Zwyczaje, obrzędy? No chyba tak, choć bez grupy wydają się bezsensowne. Coś jeszcze? Zaczynamy zawężać poszukiwania ale wcale to sprawy nie upraszcza. Prędzej czy później dochodzimy do wniosku, że rodzina to też grupa/instytucja. Mały kościół. Wiara pewnie w nim przetrwa o ile będzie pielęgnowana. Szukać dalej? Wejdziemy w sferę psychiki; nawyków, odruchów, instynktów. Instynkt wiary? Odruchowa modlitwa? Kurcze, coś nie tak. Brak sprężenia zwrotnego, chyba, że za takie uznać ulgę wynikającą z podzielenia się problemami z Bogiem jak i jego niedostrzegalnego nad nami patronatu. Czy to wystarczy? Hmmm... Tu już każdy zostaje sam ze sobą. Doktryna KK jest jasna. Nie ma chrześcijanina bez Kościoła. Tu jedna z homilii Franciszka: ( Fdoc% Kompletnie nieprzekonywująca. O ile jeszcze można zrozumieć grupę jako podstawowy element wiary to, takie stwierdzenie: Chrześcijanin nie jest monadą, ale należy do pewnego ludu - Kościoła. dobitnie pokazuje gdzie KK dokonuje nadużycia. Lud = Kościół. To prawda, choć można wiarę kultywować samotnie. Lud jednak nie równa się instytucjonalnemu Kościołowi Katolickiemu! KK podzielił lud na lepszych i gorszych. To już od dawna nie jest wspólnota. Kapłan to już nie jest tylko ktoś kto pielęgnuje wiarę. To także nieuprawniony interpretator woli Boga (wbrew 10 przykazaniom) domagający się w związku z tym przywilejów. Franciszek zdaje sobie z tego sprawę, bo, przynajmniej na początku próbował tę wspólnotę przywrócić. Efekt jednak mizerny. Władzy i przywilejów łatwo się nie oddaje. KK jak rak toczy religię. Zje się w końcu sam. Rozdźwięku między "kościołem ludu" a instytucjonalnym molochem nie da się zahamować. A wystarczyłoby gdyby wszyscy wierzący stosowali się do tego prostego przesłania poniżej zamiast wierzyć w zbawczą moc spowiedzi. Niestety, to takie wygodne; nagrzesz, wyspowiadaj się, nagrzesz, wyspowiadaj... Dużo trudniej robić to co wierze chrześcijańskiej najcenniejsze: Podstawowym przykazaniem etycznym chrześcijan oprócz przykazań Dekalogu jest przykazanie miłości Boga oraz bliźniego (nawet nieprzyjaciół). Miłość polega nie na akceptacji grzechu, ale nieżywieniu negatywnych uczuć względem źle czyniących, krzywdzących, nieszukaniu odwetu, ale pozostawieniu człowiekowi prawa do wyboru własnej drogi, do wolności, którą każdy powinien szanować, podobnie jak Bóg to czyni względem każdego człowieka. Czy wiara bez kościoła przetrwa? Wiadomo? Nie wiadomo? Spróbujmy znaleźć coś co trwa w umysłach bez wsparcia instytucjonalnego czy też grupy. : A przecież to proste. LĘK. Nie strach. Stach służy dyscyplinowaniu wiernych, strach przed karą, wykluczeniem ze wspólnoty, sąsiadem. Ale lęk. Obezwładniający lęk egzystencjalny. Ludzie starają się nie myśleć ale to tkwi... Uciekają przed nim w to, co jest im dostępne. Jedni w naukę, inni w religię. A jeszcze inni wątpią we wszystko i ćpają, piją. Po co istniejemy? Po co się w ogóle to wszystko zaczęło, po kiego ta ch.. bakteria powstała w oceanie. Przypadek? Bezsensowny przypadek? Żeglujemy przez wszechświat samotnie, nie po to by go zmieniać, wszechświat ma nas w d. Walczymy, zarabiamy i nagle ciach... pęka nić. NIC nie zostaje. To bardzo przygnębiające. O ileż łatwiej przyjąć, że KTOŚ ma plan. Że ma to sens. Zrobię od A do B bo tyle do mnie należy. Jak w pracy. Uczciwie, rzetelnie wypełnię polecenia, nawet bezsensowne. I dostanę wypłatę gdzieś tam, kiedyś. A jak przy okazji zrobię karierę tutaj, to też fajnie. Pewnie moja kariera jest w planie Bożym. A mnie jest wygodnie. W części, bo z czegoś musiałem zrezygnować. Jak to w życiu... Są też osoby różnie upośledzone. Psychopaci. Osoby z defektami mózgu, które pozwalają im nie zadawać takich pytań. Im ma być dobrze tu i teraz. bardzo dobrze. I ci słabsi..." chcę zabić ale na pewno to podoba się Bogu" . Chcę i tylko to się liczy, ale musi być wytłumaczenie zewnętrzne. Ogromna różnorodność zachowań. Ale to już poza trzonem religijnym ;) Czy wiara bez kościoła przetrwa? Wiadomo? Nie wiadomo? Spróbujmy znaleźć coś co trwa w umysłach bez wsparcia instytucjonalnego czy też grupy. : A przecież to proste. LĘK. Nie strach. Stach służy dyscyplinowaniu wiernych, strach przed karą, wykluczeniem ze wspólnoty, sąsiadem. Ale lęk. Obezwładniający lęk egzystencjalny. Ludzie starają się nie myśleć ale to tkwi... Uciekają przed nim w to, co jest im dostępne. Jedni w naukę, inni w religię. A jeszcze inni wątpią we wszystko i ćpają, piją. Po co istniejemy? Po co się w ogóle to wszystko zaczęło, po kiego ta ch.. bakteria powstała w oceanie. Przypadek? Bezsensowny przypadek? Żeglujemy przez wszechświat samotnie, nie po to by go zmieniać, wszechświat ma nas w d. Walczymy, zarabiamy i nagle ciach... pęka nić. NIC nie zostaje. To bardzo przygnębiające. O ileż łatwiej przyjąć, że KTOŚ ma plan. Że ma to sens. Zrobię od A do B bo tyle do mnie należy. Jak w pracy. Uczciwie, rzetelnie wypełnię polecenia, nawet bezsensowne. I dostanę wypłatę gdzieś tam, kiedyś. A jak przy okazji zrobię karierę tutaj, to też fajnie. Pewnie moja kariera jest w planie Bożym. A mnie jest wygodnie. W części, bo z czegoś musiałem zrezygnować. Jak to w życiu... Lęk tworzy wiarę... Są też osoby różnie upośledzone. Psychopaci. Osoby z defektami mózgu, które pozwalają im nie zadawać takich pytań. Im ma być dobrze tu i teraz. bardzo dobrze. I zorganizowanie instytucjonalne musi trzymać ich w ryzach. Żeby ich "dobrze" nie szkodziło innym. Pytanie- skąd, kto nam dał lęk??? :D A jak się nie ma lęku ani wiary, jednocześnie postępuje się jako tako? No powiedzmy stosuje się przykazania, ale z innych, irracjonalnych powodów (irracjonalnych w odniesieniu do wiary i "lęku" )? Przy okazji nie jest się też upośledzonym (to musisz przyjąć na wiarę;)) Mówią mi, że to przyjdzie. Wiara albo lęk...Czekam więc. Cierpliwie już 60 lat czekam... A jeszcze inni wątpią we wszystko i ćpają, piją. koleżanka się chyba zagalopowała. dlaczego taka insynuacja? A jak się nie ma lęku ani wiary, jednocześnie postępuje się jako tako? No powiedzmy stosuje się przykazania, ale z innych, irracjonalnych powodów (irracjonalnych w odniesieniu do wiary i "lęku" )? .. Przykazania to są normy narzucone przez społeczeństwo, wynikające z konieczności utrzymania stosunków międzyludzkich na akceptowalnym poziomie między egoizmem a altruizmem. Dylemat więźnia się kłania. Wiara może być jedynie jednym z uzasadnień dla ich stosowania. Nie masz lęku, nie masz wiary. W brak lęku wątpię, każdy gdzieś go ma, większość o nim nie myśli. Ale każdy ma jakiś wypełniacz pustki. Pieniądze, nauka, poświęcenie dla rodziny... nawet hobby intensywnie stosowane. Po prostu w nawale zajęć jeszcze nie zadajesz pewnych pytań ;) SAVAGE Piszę o tych, którzy pytania zadali i nie umieli wytrzymać braku odpowiedzi. Czasem nawet wielkie umysły tego świata. jeżeli ktoś nie pyta, to nie ma problemu a ćpać może po prostu z niskich pobudek - żeby było mu dobrze tu i teraz. To inna grupa :rolleyes: Eee tam ...stracha raz po raz to ma każdy. Lęk godny wiary w Boga to coś zupełnie innego. A i z tymi wypełniaczami pustki trudno się zgodzić...Bo nie o taką pustkę przecież chodzi. A i z tymi wypełniaczami pustki trudno się zgodzić...Bo nie o taką pustkę przecież chodzi. Tak myślisz? To stań i zapytaj PO CO. Uczciwie. Ja się czasem pytam - po co się uczę. "Robię" kolejne stopnie zawodowe, naukowe i co tam jeszcze. Żeby mieć kasę? E tam, i bez tego można mieć lub nie. Dla przyjemności? No, można się uczyć ale nie koniecznie takich bzdur, jakie są potrzebne do zdania egzaminów. Dla rozwoju umysłu? Oczywiście. Ale patrz wyżej. Co zostaje? Wypełniacz. terminy, do których trzeba zdążyć, zorganizowanie życia pod coś. Brak czasu na pytania, paradoksalnie. Źle wybrałam. Nauka dyscyplinuje umysł. Pytania cisną się same :D.. Inne wypełniacze byłyby lepsze. Np kolejny samochód. Lepszy dom. Lepsza żona. No, mąż... setne buty... pięćdziesiąta nieużywana torebka....zdrowa żywność.... zdrowe życie... sport... impreza alkoholowa co tydzień... milion na koncie.. władza.. o! władza wciąga, doskonale wypełnia czas ;) Lęk jest dobrym wierzą,chodzą do kościoła ,chociaż ich wiara jest na wszelki wiadomo jak to jest? OTO TAJEMNICA (w kościele dodadzą: WIARY). Ewa. Ja się codziennie zastanawiam PO CO?! I co? I nic...Anie mię strach nie oblatuje, ani na najbliższą msze nie ciągnie, ani pójść coś zwędzić, ani komu w łeb dać. Wódka stoi od pól roku i ubywa z niej marnie...Jedno piwko na wygrany secik, czasem zamiennie lampka czerwonego Bordeaux... Nie żebym był nygus, czy jaki abnegat. Ambicji mam sporo, jestem kreatywny.... Nie szukam innego lepszego życia. To przyjmuję jak leci. Tak jest, tak ma być i basta...W dupie mam czy pada deszcz, czy świeci słonce. Lubie fajną pogodę, ale mam też trawnik do podlewania...;) Lęk jest dobrym wierzą,chodzą do kościoła ,chociaż ich wiara jest na wszelki wiadomo jak to jest? To nie jest wiara. To jest NIC. To nie jest wiara. To jest NIC. Zgadzam tak proboszcz mówił mi,że woli 3 prawdziwych wiernych niż setkę udających. To w takim razie wielki człowiek. Gotów zadowolić się trzema datkami na tacę.... To w takim razie wielki człowiek. Gotów zadowolić się trzema datkami na tacę.... Wszystko sprowadzasz do kasy? Wiesz że nie. Chyba, że nie śledzisz wątku. Zgadzam tak proboszcz mówił mi,że woli 3 prawdziwych wiernych niż setkę czym, wg niego różnią się jedni od drugich? A czym, wg niego różnią się jedni od drugich? Jedni są wizją, drudzy istnieją naprawdę. Jedni są wizją, ...Chyba pobożnym życzeniem. :) Greengaz21-09-2014, 20:21Brak strachu, czy lęku? Może wiernym przydałoby się więcej joggingu? Może wiernym przydałoby się więcej joggingu? Niewiernym też. Chef Paul22-09-2014, 02:18Wszelakich lęków i wiar jakichkolwiek wyzbyłem się całkowicie lat gdzieś około siedmiu :( Dziś jestem: abnegatem z defektem mózgu, ćpunem i alkoholikiem (pustkę swą wypełniając jaraniem gandzi, za kołnierz nie wylewając) ... ot taka bakteria ze mnie, (pantofelek rzekłbym) ... tylko gdzieś mnie uwiera skrzeczące we mnie pytanie: na chuj być przyzwoitym ? ... no po kiego ? Że też takie durne myśli hodujesz w głowie... Wszelakich lęków i wiar jakichkolwiek wyzbyłem się całkowicie lat gdzieś około siedmiu :( Dziś jestem: abnegatem z defektem mózgu, ćpunem i alkoholikiem (pustkę swą wypełniając jaraniem gandzi, za kołnierz nie wylewając) ... ot taka bakteria ze mnie, (pantofelek rzekłbym) ... tylko gdzieś mnie uwiera skrzeczące we mnie pytanie: na chuj być przyzwoitym ? ... no po kiego ?Wszelkie badania wskazują na to, że bycie grzecznym, uczynnym, pomocnym, szlachetnym itp wcale nie gwarantują szacunku i podziwu innych. Co więcej, dużo lepiej w życiu mają skurwysyny. Bycie chrześcijaninem gwarantuje stresy, wrzody na żołądku i upadek finansowy. Nasuwa się analogia do komunizmu. Założenia słuszne, tylko jak to w głowach zaimplementować. Stąd może ten "wspaniały" wynalazek jakim jest spowiedź. Umożliwia bycie wierzącym, jak i postępowanie gwarantujące sukces życiowy. Taki rozkrok umysłowy. Pitolicie obywatele. Nie wierzę wam. W czym ma niby lepiej skurwysyn? To że czerpie energię (być może korzyści jakieś także...) z bycia skurwysynem nie stawia go w ani trochę lepszej sytuacji od mojej.... ...W czym ma niby lepiej skurwysyn?... Nie ma skrupułów, nie ma dylematów. W efekcie liczą się z nim bardziej. Z jednym wyjątkiem. W biznesie, ale opartym o czyste zasady kapitalizmu to może być taktyka samobójcza. Są już na szczęście u nas dziedziny w której zaufanie do kontrahenta jest kluczowe. Pole do popisu dla chrześcijanina. :) Nie ma skrupułów, nie ma dylematów. W efekcie liczą się z nim bardziej. Z jednym wyjątkiem. W biznesie, ale opartym o czyste zasady kapitalizmu to może być taktyka samobójcza. Są już na szczęście u nas dziedziny w której zaufanie do kontrahenta jest kluczowe. Pole do popisu dla chrześcijanina. :) Czyli jest zwierzakiem, bo nie ma skrupułów i dylematów...I to ma być powód bym mu zazdraszczał?!;) W biznesie coraz popularniejszy networking, będzie spychać zwierzaki na margines. Oczywiście nie od razu i nie do końca, ale czasy całkowitej bezkarności oszołomów muszą odejść w niebyt... Pepeg z Gumy22-09-2014, 11:28Czyli jest zwierzakiem, bo nie ma skrupułów i dylematów...I to ma być powód bym mu zazdraszczał?!;) W biznesie coraz popularniejszy networking, będzie spychać zwierzaki na margines. Oczywiście nie od razu i nie do końca, ale czasy całkowitej bezkarności oszołomów muszą odejść w niebyt... :lol2:A już przez chwilę miałem wrażenie, że i u Ciebie wraz z wiekiem wzrasta popyt na wszelkiej maści święty spokój. :lol2:A już przez chwilę miałem wrażenie, że i u Ciebie wraz z wiekiem wzrasta popyt na wszelkiej maści święty spokój. ZUS przysłał mi ostatnio wynik moich możliwości emerytalnych (całki żywot coś im płaciłem, czasem niemało...). Jakbym chciał tera emeryturki, dostawałbym od nich co miesiąc 283 zł . Tak wiec, tym samym spokój, to ja sobie mogę w tyłek wsadzić:D Zanim pójdziesz na emeryturę, GUS co jaki czas podnosi średnie dalsze trwania życia.. wtedy dostaniesz jeszcze mniej emeryturki. :( Pepeg z Gumy22-09-2014, 12:59ZUS przysłał mi ostatnio wynik moich możliwości emerytalnych (całki żywot coś im płaciłem, czasem niemało...). Jakbym chciał tera emeryturki, dostawałbym od nich co miesiąc 283 zł . Tak wiec, tym samym spokój, to ja sobie mogę w tyłek wsadzić:D :rotfl: Twoje dwuznaczne poczucie humoru jest tu wyjątkowo bezcenne, jednak stoi dosyć mocno w opozycji do wyważonego, aczkolwiek mimo wszystko stoickiego światopoglądu. W biznesie coraz popularniejszy networking, będzie spychać zwierzaki na margines. Oczywiście nie od razu i nie do końca, ale czasy całkowitej bezkarności oszołomów muszą odejść w niebyt... Ech, cosik mię się widzi, że planujesz kabaret utworzyć i tak się przygotowujesz... coś Ci zapodam na deser Ech, cosik mię się widzi, że planujesz kabaret utworzyć i tak się przygotowujesz... coś Ci zapodam na deser A nie mówiłem?! 1% waryjatów pcha ten wózek... Mirek_Lewandowski22-09-2014, 20:31Wszelakich lęków i wiar jakichkolwiek wyzbyłem się całkowicie lat gdzieś około siedmiu :( Dziś jestem: abnegatem z defektem mózgu, ćpunem i alkoholikiem (pustkę swą wypełniając jaraniem gandzi, za kołnierz nie wylewając) ... ot taka bakteria ze mnie, (pantofelek rzekłbym) ... tylko gdzieś mnie uwiera skrzeczące we mnie pytanie: na chuj być przyzwoitym ? ... no po kiego ? Ech... przyszło mi w niedzielę wysłuchać kazania.:rolleyes: I się dowiedziałem. Otóż księżulek dywagował, czemu porządni ludzie młodo umierają, a niejeden łobuz żyje do lat wielu na utrapienie innych. I doszedł do wniosku, że tak jest, bo Bóg daje mu czas, aby się opamiętał i poprawił!:lol2: Ech... przyszło mi w niedzielę wysłuchać kazania.:rolleyes: I się dowiedziałem. Otóż księżulek dywagował, czemu porządni ludzie młodo umierają, a niejeden łobuz żyje do lat wielu na utrapienie innych. I doszedł do wniosku, że tak jest, bo Bóg daje mu czas, aby się opamiętał i poprawił!:lol2:Łał! No i wszystko jasne. Chef Paul22-09-2014, 21:30Ech... przyszło mi w niedzielę wysłuchać kazania.:rolleyes: I się dowiedziałem. Otóż księżulek dywagował, czemu porządni ludzie młodo umierają, a niejeden łobuz żyje do lat wielu na utrapienie innych. I doszedł do wniosku, że tak jest, bo Bóg daje mu czas, aby się opamiętał i poprawił!:lol2: w takim razie będę żył wiecznie :) ;) Ech... przyszło mi w niedzielę wysłuchać kazania.:rolleyes: I się dowiedziałem. Otóż księżulek dywagował, czemu porządni ludzie młodo umierają, a niejeden łobuz żyje do lat wielu na utrapienie innych. I doszedł do wniosku, że tak jest, bo Bóg daje mu czas, aby się opamiętał i poprawił!:lol2: Niczym Jaruzelski! Jak mojej matuli powiedziałem, że Jaruzel się wyspowiadał i przyjął komunię przed śmiercią, więc pójdzie do nieba, to się złapała za głowę i powiedziała, że ona do takiego nieba nie chce! Że mam jej znaleźć inne i koniec! No i mam problem... Chef Paul22-09-2014, 22:09Niczym Jaruzelski! Jak mojej matuli powiedziałem, że Jaruzel się wyspowiadał i przyjął komunię przed śmiercią, więc pójdzie do nieba, to się złapała za głowę i powiedziała, że ona do takiego nieba nie chce! Że mam jej znaleźć inne i koniec! No i mam problem... coś tam Stasiu wyszukasz :) ... dla uspokojenia Mamy, zawsze możesz Jej powiedzieć, że poszedł do specjalnej izolatki ;) tylko dla wojskowych :) Pepeg z Gumy22-09-2014, 23:02coś tam Stasiu wyszukasz :) ... dla uspokojenia Mamy, zawsze możesz Jej powiedzieć, że poszedł do specjalnej izolatki ;) tylko dla wojskowych :) Taa! Zwłaszcza ,że tylko Bóg skruszonym grzesznikom ponoć wybacza, katolik - przenigdy. Im większe cierpienie grzesznika, tym jego dusza więcej słodyczy zażywa. Mnie zaś jednako zawsze bawił religijny relatywizm wyznaniowy. Mnie jednak żal nieco, iż dla chrześcijan nie starczyło już dziewic w raju... Greengaz23-09-2014, 05:38Z dziewicami to ponoć błąd tłumaczenia. Chodziło o winne grona czekające w raju. Gdyby nie ten błąd, nie byłoby tylu terrorystów-samobójców. Cholera wie co kogo tam czeka. Mnie jednak żal nieco, iż dla chrześcijan nie starczyło już dziewic w raju...A skąd wiesz? Ulegasz wrogiej propagandzie. :) Mirek_Lewandowski29-09-2014, 06:41 Nie narzekajcie... w Gliwicach można steki w piątek jeść... Pepeg z Gumy29-09-2014, 07:28A skąd wiesz? Ulegasz wrogiej propagandzie. :) To nie propaganda. Dziś prawdziwych dziewic już nie ma. Swoją drogą, zastanawiająca jest ta muzułmańska potrzeba mnogiej defloracji. Pepeg z Gumy29-09-2014, 07:30 ( Fkat%2C1342%2Ctitle%2CGliwicki-proboszcz-udzielil-dyspensy-na-mieso-z-konkretnego-sklepu%2Cwid%2C16917756% Nie narzekajcie... w Gliwicach można steki w piątek jeść... Rozczarowałem się, bo co prawda można ale tylko z koszernych masarni. A jest gdzies wyszczegolnione ze te "dziewice" to kobiety? Moze to stado... meee.... meee....:rolleyes::D:D:D Trafiasz, szczęśliwy do raju a tam prowadzą cię na łąkę. Masz używaj ile wlezie. :) Mirek_Lewandowski29-09-2014, 09:55I nie ma obrońców zwierząt?:jawdrop: I nie ma obrońców zwierząt?:jawdrop: Niby przed czym je bronić? Toż to sama, czysta rozkosz znaleźć się pod wiernym wojownikiem Allaha! Mirek_Lewandowski29-09-2014, 12:20No przecież kobieta od zwierzęcia się różni! A wiecie dlaczego Ci wojownicy najczesciej "korzystaja" stojac z "ofiara" nad przepascia? Po takim zaszczycie nie moze już z nikim kopulować, więc musi zginąć. No nie... az tak okrutni nie sa... i nie maja ich na " one night stand", ale stojac nad przepascia jest to jedyny moment kiedy "sie odpycha"..., pewnie daje zludne wrazenie "chetnej":rolleyes: Ejże... chyba nie czytałeś o niedawnej wypowiedzi jednego z ważnych imamów. Stwierdził on mianowicie, że ichniejszy wierny muzułmanin, w przypadku braku kobiety pod ręką, może sobie ulżyć z owcą albo kozą, ale przecież to stworzonko nie może być wtedy już "użytkowane" przez kogoś innego, więc po zakończonym okresie "użytkowania" musi zostać unicestwione. A kilka razy przez tego samego? Wyglądało na to, że tak... :) Zdun Darek B05-10-2014, 17:52Zgadzam tak proboszcz mówił mi,że woli 3 prawdziwych wiernych niż setkę udających. Taak ?? A mówili że większa radość z jednego nawróconego niż 100 wiernych ... O jakich udających piszesz ?? Pepeg z Gumy06-10-2014, 07:50A kilka razy przez tego samego? A czemu nie, skoro bez pamięci się zakocha ze wzajemnością a i owiecka będzie dobra w te klocki? Bardzo mnie cieszy , że chociaż Hyde Park jest otwarty na dyskusje w tematach uważanych przez katolików za tabu. Luluś Hartman i minister Fuszera tak ładnie zostali wpisani przez chrześcijan w walkę propagandową o stołki samorządowe, że strach pomyśleć czy na niektóre tematy niebawem nie trzeba będzie mieć (ogólnie pojętej) zgody społecznej. Czy na indeksie ksiąg zakazanych chrześcijan znajduje się już Sofokles, Eurypides, że zboczeńca Wagnera nie wspomnę? Czy na indeksie ksiąg zakazanych chrześcijan znajduje się już Sofokles, Eurypides, że zboczeńca Wagnera nie wspomnę? Ty nie sięgaj tak daleko, bo wg mnie, zagrożona jest np. Lokomotywa, Tuwima. Tać to czyste porno! Stoi sapie dyszy i dmucha, żar z rozgrzanego jej brzucha bucha... Greengaz06-10-2014, 08:37Byloby to tylko śmieszne, gdyby nie tak blisko rzeczywistości. Pepeg z Gumy06-10-2014, 09:00Ty nie sięgaj tak daleko, bo wg mnie, zagrożona jest np. Lokomotywa, Tuwima. Tać to czyste porno! Stoi sapie dyszy i dmucha, żar z rozgrzanego jej brzucha bucha... To dosyć smutne, ale i ja uważam ,że w środowisku tzw. polskiego katolicyzmu zagrożeniem może być nawet książka telefoniczna. No i zapomniałeś, że Tuwim był Żydem. Jedyny przykład cenzurowania Tuwima jaki znam nie jest dziełem katolików, ale lewicowych postępaków. Pojawiły się w sprzedaży nowe wersje "Murzynka Bambo", w której wycięli fragment o wchodzeniu na drzewo. Oryginał i wersja po postępowej cenzurze Ale bójta się dalej katolików. Porażka, żeby takie "klasyki" cenzurować? Niby mamy XXI wiek, a ja coraz częściej czuję się jak w orwellowskim 84'...:bash: Jedyny przykład cenzurowania Tuwima jaki znam nie jest dziełem katolików, ale lewicowych postępaków. Pojawiły się w sprzedaży nowe wersje "Murzynka Bambo", w której wycięli fragment o wchodzeniu na drzewo. Znaczy, w przeciwieństwie do mnie, nie łazili po drzewach. Głupki, nie wiedzą co dla dzieci dobre... Pepeg z Gumy06-10-2014, 10:11Ale bójta się dalej katolików. Po za stwierdzeniem faktu ,że nikt tu nie przejawia strachu, jestem porażony taką siłą argumentu. Wklej coś jeszcze. Może jakieś ocenzurowane fragmenty Biblii dla równowagi ? :lol2: :P:P:P Tą emotke koniecznie trzeba ocenzurować.... Pepeg z Gumy09-10-2014, 09:00:P:P:P Tą emotke koniecznie trzeba ocenzurować.... To podobnie jak nowy elementarz. A takie logo widzieliście? To symbol Catholic Church's Archdiocesan Youth Commission od 1973 roku. Tu są jeszcze lepsze A to polski akcent Firma Mont - Sat z Jeleniej Góry. A takie logo widzieliście? To symbol Catholic Church's Archdiocesan Youth Commission od 1973 roku. ( l%2Fpieniadz%2F56%2C136156%2C16781361%2CCzy_zle_lo go_moze_ k) Tu są jeszcze lepsze Przynajmniej szczerze... Powered by vBulletin™ Version Copyright © 2022 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved. Spolszczenie: - Polski support vBulletin
Katolicy witają nowy rok z 31 grudnia na 1 stycznia. Wyznawcy obrządków wschodnich świętują go 13 dni później. To skutek różnic miedzy kalendarzem juliańskim a juliański został wprowadzony w 46 roku przed narodzeniem Chrystusa przez Juliusza Cezara dla użytku w Rzymie i jego posiadłościach - tłumaczy Jerzy Hawryluk, bielski historyk. - W opartym na nim kalendarzu cerkiewnym dzień poświęcony św. Sylwestrowi, przypada nie 31 grudnia, lecz tuż po nim - 2 stycznia, czyli 15 stycznia według tzw. kalendarza gregoriańskiego wprowadzonego przez papieża Grzegorza XIII w 1582 roku. Różnice w rachubie czasuPrzyjmując w końcu X w. chrześcijaństwo z Konstantynopola, Ruś Kijowska przyjęła też bizantyńską wersję kalendarza juliańskiego, w której rok cerkiewny zaczynał się 1 września, a świecki Nowy Rok - 1 marca. Inaczej też liczono wtedy lata, co w Bizancjum prowadzono od stworzenia świata. Dopiero w XIV w. zaczęto wykorzystywać tzw. datację od narodzenia Chrystusa, którą zaczął w 532 roku zachodnioeuropejski mnich Dionizy Mały. Różnica ta wynosi aż 5508 kalendarz, zwany później gregoriańskim, początkowo przyjęły tylko kraje katolickie. Do krajów protestanckich dotarł w XVIII wieku, a Rosja przyjęła go dopiero w 1918 roku. - Cerkiew prawosławna, która nadal posługuje się kalendarzem juliańskim, ze względów praktycznych dopuszcza od lat 20. XX wieku świętowanie Bożego Narodzenia według tzw. nowego stylu, czyli według kalendarza gregoriańskiego - dodaje Jerzy Hawryluk. - Tak jest choćby w Warszawie czy innych parafiach która będzie rosłaKalendarz zmodyfikowany przez papieża Grzegorza XII też jest niedokładny. Gdy był reformowany, różnica wobec kalendarza juliańskiego wynosiła 10 dni. Teraz jest o trzy dni większa. Dlaczego?- Wynika to z różnicy między długością roku kalendarzowego a roku astronomicznego - tłumaczy Jerzy Hawryluk. - Długość roku kalendarzowego tak gregoriańskiego, jak i juliańskiego jest oczywiście taka sama. Kiedy kalendarz juliański jest niekorygowany, zmian dokonuje się w kalendarzu gregoriańskim. Jak? W latach kończących stulecia i niepodzielnych przez 400 odejmuje się jeden dzień, ponieważ w ciągu tych 400 lat powstaje 3-dniowe opóźnienie do roku astronomicznego. Do tej korekty wykorzystano tzw. lata przestępne. W latach 1700, 1800 i 1900, choć luty powinien był mieć 29 dni, miał ich 28. Współcześni nie mogli zaobserwować tej zmiany - 2000 rok był podzielny przez 400. Kolejne dostosowanie kalendarza do roku astronomicznego nastąpi w 2100 roku, który nie będzie Kalendarz juliański nie jest korygowany w ten sposób, więc różnica wobec gregoriańskiego ponownie zwiększy się i od 2100 roku wyniesie już nie 13 a 14 dni - dodaje Jerzy prawosławia i obrządków wschodnich będą więc witali 2101 rok w nocy z 14 na 15 stycznia.
czym się różni katolik od chrześcijanina