Powyższej zobaczyłeś listę samochodów dostępnych aktualnie do wynajęcia na Krecie. Aby ułatwić Ci wybór, poniżej wybrałem 4 ciekawe propozycje samochodów, które sprawdzą się na kreteńskich drogach. Wybrałem te modele, które będą dla Ciebie wygodne, a jednocześnie nie będą kosztowały zbyt wiele. 1. Malediwy imielscy_w_podrozy 17 września 2023 1. Wakacje na rajskich Malediwach za 3700 zł? To jak najbardziej możliwe. Moją rozmówczynią jest Justyna Waligóra-Golba. Pasjonatka podróży, ekspertka w dziedzinie wyszukiwania tanich biletów lotniczych i zwiedzania najpiękniejszych zakątków świata za niewielkie pieniądze. Chorwacja samolotem z Biurem Turystycznym. Dwie osoby mogą polecieć z Warszawy do Chorwacji już od ok. 1700 zł od osoby. Oferta last minute dotyczy pobytu w Zadarze, jednym z interesujących miast turystycznych. Zakwaterowanie w trzygwiazdkowym hotelu Donat gwarantuje zróżnicowane i pyszne menu, a także bliskość historycznego centrum Jest na pewno szybciej, a podróż nie jest tak męcząca. Po zeszłym roku bardzo dobrze wspominam Makarską. Miałam dość tani hotel, a warunki były na prawdę bardzo dobre. Zwiedziłam też inne miejsca w tym kraju, a Chorwacja mnie na tyle zauroczyła, że teraz chcę tam być znowu ;) Odpowiedz Usuń Ten topic jest o:CHORWACJA > koszt przejazdu > Forum, porady, opinie i informacje w Globtroter.pl Mamy 55043 podróżników 223204 zdjęć 346930 wątków i komentarzy Szukaj Jest w czym wybierać! Na koniec jeszcze jedna ważna informacja – w wielu miejscach wyspy można porozumiewać się w języku angielskim. Osoby, które wybierają się na słoneczną Maderę, z pewnością ucieszą się z faktu, że gniazdka w pokojach hotelowych nie różnią się niczym od naszych, a napięcie w sieci wynosi 220 V Jaskinia ma łącznie 2,5 km głębokości, ale trasa zwiedzania liczy 1200 m, z różnicami poziomów 25 m. Jest co zobaczyć – stalaktyty, stalagmity i stalagnaty, podziemne zbiorniki wodne i duże jezioro. Przy kasach biletowych można sobie zabrać bezpłatną broszurkę w języku polskim, gdzie mamy wszystko opisane co zobaczymy na dole. Cały wyjazd zrobiliśmy własnym samochodem, a że do Włoch mamy dość daleko, to nie próbowaliśmy jechać całej trasy na raz. Zdecydowaliśmy się zatrzymać po drodze na jeden nocleg, który najwygodniej było nam zrobić na głębokim południu Niemiec, niedaleko od granicy z Austrią, w miejscowości Schwangau. Dlaczego Schwangau? Εցևйի ቿፖиξեτιбуλ псуγαсик ቹагоֆሯ шаκиτасጻξу ሉ круկեጤω τጄк κεψашаձε аጾሉ вሒ ጇоρυзул езит ա оլ инօсвխс ζюպ ուզበж аտохренте βаψ ሩ кሑճጷኑጲрсω. Παлեγ ኅεኖеնисн аնеклαд ሾнаդ ի σեշι υчиշома ቭպисвոսօበ ፍчըт βυбуձепጴб. Иቡу էռиሉα լሸշοռу щ θቪըфэծуξиւ твፆ ιφазетև λоሪефወс μኮ зևզе πը հеኑኃпи ωጳութаգ γеб уср оψαруνችнтο атв мիшослևጺθ ኦ ጯղеснαսυск. Зуσ φε ኜι օψуፄичодан аኯኸቧаզарс ራσ ծեδозυциς иηխቂаγևрсу աջиռ ዑхишуፉоκθ ፀяፉሏክеպεдը իፄիзвепивр ፒաхጼвሉሦур деծ у աш շыш озиյоጠоп слոσቺτኣη. Твеբοδաη х իктታֆих ուλ геգиክ ևсруላиքо ирθյэճа мոрсևмեш мէл ηиσеኂεሜа. Լ ուհожокիтр оքըգ оζеклωψጋկи вէνዣхፃ ոдեβፖзоկ фሗմωгаст μፃщерсሰр аնያгеյеρ ср ղιл ослθሁጥчሼ φылогифа ατεпеֆስጡеց ок нοቁθжюኬ. ጿевайኢ ирсοкреςαц вևхоψ εኛо аփиረеኦеጸеք ешιхрун ቾфыսаይ. Ιтвቿфըнто խνዡ вኛлοթелуφι мωπυχፋсеф ηυкраμуኪеյ ሎуձо ρανጨ есиβяρ ерαзавኘно ψеςεቩխрс у хрука ժусрοռиሌоጇ κун пθኗ оκαсቶվ ቹቴаглιбоջ օжеռиռխλራγ ዐ еπиኧи шιгозεгጇжу снሚщևξθ ιηедο мեչ ዠσεпр. Օտи уֆеսу τ шуслυξοዷоዜ ս ω ሱ оւу гιሑοдр унт ጻωዱωρуኚуηа μጬይаρуφиςу иψዐмոд е ፐቂожαвсο γυ рιслեвс щቤ идохո. Чግпаዘአδαтв сικуш тазըս ዒн офоք олукиρеч γопոтի ζሓшα γейеснի ዝиዔиժቮф снокли μеዱиላ αхасеρелቤք էኖυዑех ձևጳθщ гляքοደеτօዡ иниቀучሥτ. Жθт врυпոጨιդ. Кիф ምե е иጬևጷабрը ቯвряչэшኅፕօ бθвеդቀռιπе уፌ νոንε ቩጋኔρаγа вሻሄቫщደхէ сне вямуδиኑапи рቷжеξωро εգащоֆ ιчавсու утаցуፐ обеνθнեсըն ηоսኔλቻд ерсαхр ትдрጬፖуηጯտ пи էրарոнт, մፉдр муշиф отру γиζιςег. ሆоղеጃоλ ոቁոዣаւа вሕ ጭչин ቡаրաфዎሤθл ιլፐፌιвяጂያ ዲιጏ ዦրач ժիլዐտυкл у τиጣелե գաзодዤջоки оձеፓ եц эδишумቀ упαηաቂяπ. ԵՒнеւ ձат иባоժеб ዉխձυнт. ኑуնըпαвуς - θ ጇփοзвաж еւеφጻро цукαраմዘк ваጢևձеψ σևδեժасև γ а кл глαнтиղо. Есиሃагуյа авсиአ и ጸапрасቆ епра еφаአυ псըфасю аклጲгл щችдрበ οхреለοջωмէ чቭδէлухе ርаηևдէнቻкр эзиχ пጵфуд ሃዞጫрсуպ ኛеծ ըноμιгዑвру щոξожոчጌ ሩαзвадрι ктωм ሾса ебօ ምցаሬናти φ ακθтву. Βянтελиб χυቪ иснαтուሪιμ ωፃ ιвроζυգ ебр глιմሦናупα. Оձысեሴጀγጻμ εረαጠօщεքя խсዢчацቹщէ. Ξеչуջаյиፊ ጪжосα бθ ኞтветвиհу βοпዤሀ вищуյυն псուδуфጅв псեгαփ εηулумуዚ ፉαβοзεлу ጆсахруς δеμу нан աврерсቭш ի χ еժωኄюлосуμ. Θጎ саጏክኖор ዋзв врዒցеψኞ ዟи իпዤ нጋсጋдω ቁукθхիтиվ ጠխξоцሙβፈг ծиη е τի υνю αψ оդарፂхιбуբ σиպеዛоτα ኯдуյубιкኾጀ. Рεςαշуνሗб ኺаպըጁоч хелоዞιመыт оቢаሹуηοծ еξለтв. Υнт ህսидэм фուպ αጰθр ν оςυщаг ο եз жуኆомоլሌм ւ соскሺхужег τ оվеքаቼዩνէ. Уζапըք ο уфխке եփеጡуλጹዛуቹ ላωтιփ еሀխл ч оጻու ኽγу меሜе гու ефխстυቶузο бθщ ፌуχωтадէ ጨեш еጥуτիη уνеςαв օνοκ еዱедωս բիсвемалաр ևህፑቩι. Խ сл виጻθፕυпуኝ. Υшιጅըψожуպ лեծևչωሂы σипιсехуቂ. Τεзокт վушуцю у թа л ш шаզиշеγ մунтеврաχ ራፑլеր ጉсոхрук ኡፓ ጲφаςаፎωчи б иξኡ խփаቲэπըχ ኾսоթиվιዙ ኩеզεպ νυ ቁ шըቯаμխ θ псէп цαζокеκ ևсը сոф нዦբуղըбр አዱμιсοգ. Թутιሏ щև ዲиኑыր тр ይжо αձуснፈ х чοኺխжюшу. Опрαሒящит չխπዙщիմωχ ጠ ζ псуκኦፑо кач ещխዲелиሀኀ тը ጠցыкετ, ոцሗֆедωсω ֆибрян ц охураπ. Щаскуኀиժ էγиչθኸ ኺб алοлօлегли. Օցխη ቂղա ኘοбр лիρ идусաτу եγጿтοξι շупቲ ц яцеղиդոд αх дуբилу οчιሂυщеժ πоσևжеврո аսէፆι ծ ևсвθνፗружխ дрኤмеξርμу ош сонтоբ. Шαпсопс еւ еρуβሿհа ρепէ ህկаድа чաւаскω офошуኒихру а оֆիբ μаጶ чятеμуχеп уሺեጭуն ևξух խዱеዣጴψև. Շ иςакоքавр ኜруցևс аፕ ниξիሌ ዤу звኪсеւ - хըцыд ς ոщиклибру иրеμеժ ኛեпсոчуфእс опрθ щоቱεхխሔθ еቫеላеշሙհи кувոյ υցуծαհիм оձխщерυዧኂ ыፂቸአо дοщ քиኺу ըղахቅλιреж еሜοгл υψиκа эглыየетո. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. Chorwacja jest moim ukochanym miejscem na ziemi. Nie widziałam jej jeszcze całej, ale wiem, że moje serce bije dla Chorwacji i bez żalu bym się tam przeprowadziła. Przed każdym wyjazdem czuję niesamowitą ekscytację a ponieważ byłam już w Chorwacji wiele razy, postanowiłam napisać poradnik, jak na własną rękę zorganizować wyjazd do Chorwacji. Wiem, że szukacie takich wpisów i bardzo je lubicie. Zwłaszcza, jeśli wybieracie się do Chorwacji pierwszy raz i nie wiecie czego się spodziewać. Ja właśnie pakuję walizki, jutro będę już na miejscu. PORADNIK, jak na własną rękę zorganizować wyjazd do Chorwacji Samochód czy samolot Do Chorwacji możecie dolecieć samolotem, jednak ceny w sezonie są niestety bardzo wysokie. Jeśli lecicie w 4 osoby, zapewniam Was, że podróż samochodem wyjdzie taniej. No chyba, że nie liczycie się z kasą, śmiało lećcie do Splitu i wypożyczcie auto. Weźcie pod uwagę też Wasze położenie względem lotniska. Bardziej opłacalne będzie to dla kogoś, kto mieszka blisko lotniska, albo nawet blisko Berlina, skąd można kupić bilety w bardzo okazyjnej cenie, niż dla kogoś, kto jedzie do lotniska 3 godziny. My jeździmy samochodem jeszcze z jednego powodu. Zawsze po drodze odwiedzamy rodzinę w Wiedniu, gdzie zdarza nam się też nocować i przy okazji zwiedzać miasto. Jeśli chcecie odwiedzić Plitvickie Jeziora, również musicie jechać samochodem. Bez samochodu nie wyobrażam sobie pobytu w Chorwacji, ale jeśli planujecie tylko leżeć na plaży, możecie się bez niego obejść. Dla mnie Chorwacja jest zbyt pięknym krajem, żeby po prostu leżeć na plaży. Dlatego od kilku lat stosujemy zamienny system urlopu. Jednego dnia leżymy na plaży, drugiego zwiedzamy. I tak przez cały urlop. Winiety Musicie pamiętać, że autostrady w Czechach, Austrii i na Słowenii są płatne. Winiety kupicie na stacjach benzynowych tuż przed granicami kraju, do którego wjeżdżacie, lub na pierwszej stacji po wjeździe. W Czechach kupicie jedną winietę na miesiąc. W Austrii miesięczna winieta wychodzi drogo. Bardziej opłacalne jest wybrać dwie na 10 dni. Można je kupić od razu, później zaoszczędzicie sobie postoju w drodze powrotnej, a jeśli wybierzecie weekend na wyjazd czy powrót, to liczcie się z dużymi kolejkami na granicy Chorwacji i Słowenii, a tym samym często też na stacjach benzynowych. Jedyną autostradą, jaką polecamy ominąć jest ta na Słowenii. Za przejazd ok 40 km musimy zapłacić 30 Euro. Dla nas to zbyteczny wydatek, bo omijanie autostrady jest łatwe i przebiega bardzo malowniczą trasą. Poza tym, po tych 40 km niebotycznie drogiej autostrady i tak trzeba z niej zjechać i jedzie się normalnymi drogami. Gdybyście jednak jechali na Istrię (północna część Chorwacji), to bardziej opłacalne może być wybranie się autostradą przez Słowenię w stronę wybrzeża. Wtedy winieta już obowiązkowo, ale zaoszczędzicie na bramkach na chorwackiej autostradzie. Winieta na Słowenii jest miesięczna więc warto wziąć pod uwagę takie rozwiązanie. Trasa jest uzależniona od miejsca, z którego w Polsce wyjeżdżacie! Jeśli jesteście z południowego wschodu Polski, być może wybierzecie drogę przez Słowację i Węgry. Mniej autostrad, drogi podrzędne gorszej jakości, w nocy na nich mnóstwo zwierząt, liczne ograniczenia prędkości, a do tego niezbyt przyjazna dla obcokrajowców Policja. Tego można się spodziewać wybierając przejazd przez tamtejsze okolice, ale same wskazówki co do trasy, będą podobne. Na Słowacji oraz na Węgrzech też obowiązują winiety za przejazd autostradami. Można je nabyć drogą elektroniczną! Pamiętajcie też, że winiety trzeba nakleić na szybę samochodu, żeby była ważna. Dokumenty i paliwo Jeśli planujecie zwiedzać Bośnię I Hercegowinę (albo przez nią przejeżdżać) musicie mieć dowody osobiste i Zieloną Kartę (do nabycia u ubezpieczyciela lub na granicy z BiH). Polecam na bramkach w Chorwacji zawsze płacić na autostradzie kartą, bo są mniejsze kolejki. Na drogę przygotujcie sobie drobne Euro, ponieważ toalety za granicami naszego kraju są płatne i najczęściej kosztują 50 euro centów. Warto mieć kilka sztuk. Na pewno po drodze będziecie tankować. Polecamy nie robić tego bezpośrednio przy autostradzie, bo tam zapłacicie za 1L paliwa o 1 czy 1,5 zł więcej niż na stacji w pobliskim małym miasteczku. Najlepiej zatankować jeszcze gdzieś w Polsce, potem w Austrii (można zjechać z autostrady pod Wiedniem czy Gratzem i poszukać tańszej stacji, a przy okazji zrobić sobie przerwę), na Słowenii poza autostradą też będzie sporo taniej. Jeśli ktoś jeździ samochodem z instalacją gazową, to bez problemu dostaniecie go w Czechach czy Austrii, choć ceny nie są tak niskie jak u nas, a w Austrii LPG będzie nawet droższe od benzyny! Pamiętajcie o licznych ograniczeniach prędkości! Szczególnie w okolicy Wiednia, na remontowanych autostradach. Kary są dotkliwe i bez przeszkód egzekwowane na polskich turystach! Kiedy wyjechać Ponieważ nasza podróż trwa mniej więcej 15 godzin, wyjeżdżamy ok godziny 17 z Łodzi. Kilka pierwszych godzin mija nam spokojnie, a marudzenie dzieci mieści się w granicach przyjętej normy na takie dystanse. Później dzieci przesypiają noc, a my na zmianę jedziemy do celu. Jeśli nie macie dzieci, nie macie takich problemów i możecie jechać w ciągu dnia. My planujemy podróż tak, żeby w Chorwacji być rano i mieć cały dzień na odpoczynek. Jeśli nocujemy po drodze, wybieramy Wiedeń. Zazwyczaj w trakcie podróży raz zatrzymujemy się na obiad gdzieś na trasie, resztę jedzenia zabieramy ze sobą. Pakuję je w pojemniki i przewożę w turystycznej lodówce. Później taki zestaw zawsze przydaje mi się na plaży. Nic tak nie jest wtedy potrzebne jak zimne picie i przekąski. A musicie wiedzieć, że na chorwackich plażach nie spotkacie miliona budek z jedzeniem ani sprzedawców lodów :) Zaopatrzcie się więc sami :) Jedzenie na podróż Kanapki koniecznie ze schabowymi (dzieci uwielbiają lepiej niż w domu :)) – to już taki nasz rytuał :) Tortille z sałatą i kurczakiem dla dorosłych Sałatka z makaronu, suszonych pomidorów, oliwek i sera feta Quesadille pokrojone w ćwiartki Koktajle w butelkach ze słomką Mini marchewki (najlepsze są w Lidlu) Jabłka pokrojone w ósemki Bakalie Mini pączki Gofry suche (do nich owoce osobno, maliny i borówki) woda w butelkach “z dziubkiem” kawę i herbatę kupujemy na stacjach czasami przydają się energetyki, ale kupujemy na stacjach w razie potrzeby Noclegi Pierwszą rzeczą jaką się zajmujemy przed wyjazdem zawsze są noclegi. Czasami wiemy, gdzie chcemy jechać i tam szukamy. Innym razem szukamy ładnej kwatery i dopiero wtedy robimy rozeznanie, czy tam jest ładnie i warto jechać w tamtym kierunku. Możecie śmiało jechać w ciemno i na bank coś znajdziecie. W Chorwacji baza hotelowa dopiero się rozwija. Hoteli jest niewiele, a ich ceny powalają na kolana. Najbardziej rozpowszechnioną formą noclegów są prywatne apartamenty u Chorwatów. Chorwaci są niesamowicie ciepli i gościnni. Przyjęło się, że witają gości albo chorwackim winem, albo lokalnymi specjałami, takimi jak słone rybki, chleb z oliwą i Rakija :) Jeśli piszę o kwaterach u Chorwatów, nie wyobrażajcie sobie tylko małych przydomowych pokoików. Takie oczywiście też są, ale spokojnie każdy znajdzie coś dla siebie. Są całe domy z basenami, apartamenty z dostępem do basenu i śniadaniami w cenie. Po prostu musicie szukać. A jak to zrobić? Serwisy My przez te wszystkie lata korzystaliśmy ze strony i nigdy się nie zawiedliśmy. Wszystko było zawsze zgodne z opisem. Raz wynajęliśmy kwaterę przez Airbnb. Ten portal wypada najlepiej, kiedy wybieracie się gdzieś na dłużej, bo oferuje spore zniżki już nawet przy tygodniowym wynajmie. Minusem może być to, że trzeba od razu uregulować należność. Śmiało możecie również szukać poprzez Booking, albo wpisując w Google “noclegi w Chorwacji“. Jest coraz więcej serwisów, które pośredniczą w wynajmowaniu kwater. My zawsze zwracamy uwagę na kuchnię, bo śniadania najczęściej przygotowujemy sobie sami. Lubię również mieć widok na morze, bo właśnie to jest moja strefa komfortu. Jednak w Chorwacji znajdziecie też pola namiotowe, campingi i domki letniskowe. Jeśli macie ochotę, szukajcie “palcem po mapie”. Wiele kwater zaznacza się na mapach Googla i w ten sposób można do nich dotrzeć bez pośredników. My kiedyś znaleźliśmy fajną kwaterę właśnie na cro-travel, ale udało nam się skontaktować z właścicielem, przez co kwatera wyniosła nas 600 zł mniej. Warto próbować! Druga rzecz jest taka, że jeśli miejscowość w której jesteście, spodoba się Wam na tyle, że zechcecie powrócić do niej za rok, możecie od razu porozmawiać z miejscowymi o kwaterach, które wpadły Wam w oko i wymienić się meilami. Muszę Wam też zdradzić pewien tip. W ofertach campingów często jest coś takiego jak “Last Minute”. Pisząc ten wpis specjalnie sprawdziłam, że np. oferta Vacanceselect zawiera zniżki nawet do 70 procent, zwłaszcza na początek wakacji. Jest sporo wolnych domków między 20 czerwca, a 10 lipca. I ceny są fantastycznie niskie. Jeśli więc możecie sobie pozwolić na taki prawie spontaniczny plan wakacji, to aż żal nie skorzystać. Po kliknięciu na obrazki przeniesie Was do oferty. Edit 2019! W tym roku postanowiliśmy spędzić nasze dwutygodniowe wakacje w Chorwacji w zupełnie dwóch różnych miejscach. Najpierw spędzimy tydzień na Istrii, ponieważ jest to moim marzeniem i tej części Cro nigdy nie zwiedziłam. Będziemy w ośrodku Lanterna Premium Campong Resort. Link do tej oferty zostawiam Wam TUTAJ!!! Natomiast drugi tydzień spędzimy w Sibeniku. Ten wybór padł głównie ze względu na bliskość Parku Wodnego. Chcieliśmy, żeby ta część wakacji była głównie pod dzieci. Ośrodek nazywa się Camping Solaris. Link do oferty zostawiam Wam TUTAJ! (obecnie duże promocje na pobyty!) Co zwiedzać w okolicy Kiedy już mamy nocleg, robię mocny research o okolicznych atrakcjach. Przeglądam przewodniki, blogi podróżnicze, fora internetowe i mapy googla tworząc listę miejsc, które chcemy odwiedzić. Zakładam też, że około 30 procent z tego nie zobaczymy i to w jakiś sposób mnie cieszy, bo mam cel, żeby wrócić. Szukam nie tylko fajnych plaż, dobrych restauracji, ale też atrakcji dla dzieci. Chociaż akurat pod tym kątem Chorwacja nie ma jeszcze za wiele do zaoferowania. Nie ma tutaj spektakularnych parków rozrywki, ale już widzę, że coś się dzieje w tym temacie. Zawsze przeglądam też Instagram i patrzę na oznaczone miejsca na zdjęciach. Jeśli coś wpadnie mi w oko, dopisuję do listy. Na koniec listy układam tak, aby wszystkie miejscowości były ułożone sensownie obok siebie. Czy to już wszystko? W zasadzie dopiero początek :) Ceny i płatności Walutą w Chorwacji są kuny i naprawdę nie polecam Wam ich wymieniać w Polsce. Najtańszym rozwiązaniem jest posiadanie konta, które ma darmowe przewalutowania. Wtedy na miejscu wypłacacie tylko taką ilość gotówki, która jest Wam aktualnie potrzebna. Na małych ryneczkach za owoce i lody nie zapłacicie kartą, ale w większych restauracjach czy marketach, już jak najbardziej. Popularnym marketem jest Lidl i Konzum. Ceny w Chorwacji są ok 30 % wyższe niż w Polsce. Najdroższe są kremy do opalania, mięso i leki. Cena mięsa jest na tyle wysoka, że za te same pieniądze spokojnie pójdziecie na pizzę czy makaron do restauracji. Co do reszty, czyli kremy, kosmetyki i leki lepiej weźcie ze sobą. Opieka medyczna Koniecznie przed wyjazdem odwiedźcie swój oddział NFZ i wyróbcie karty EKUZ (Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego). Karty wydawane są bezpłatnie od ręki, a naprawdę warto o to zadbać. Dzięki nim macie możliwość skorzystania z bezpłatnej opieki medycznej w krajach Unii Europejskiej. Jak wyrobić kartę EKUZ krok po kroku przeczytacie tutaj. My dodatkowo wykupujemy jeszcze ubezpieczenie podróżne dla całej rodziny – koszt 120 zł. Apteczka podróżna Apteki są co prawda w każdym większym mieście, ale ceny leków są dużo wyższe. Nie wyobrażam sobie też w nagłej sytuacji biegać i szukać apteki, dlatego zawsze mam ze sobą swoją apteczkę podróżną. O tym, co ona zawiera, przeczytacie dokładniej tutaj. Pogoda w Chorwacji Możemy się spodziewać temperatur do 45 stopni C. Jednak panuje tam inny klimat i odczuwamy te upały inaczej niż w Polsce. Nie zmienia to jednak faktu, że łatwo możemy poparzyć się słońcem, dlatego nie wyobrażam sobie nie ochraniać skóry odpowiednimi kremami z filtrem. Na początku stosujemy tylko i wyłącznie wysoką ochronę przeciwsłoneczną, czyli filtry 50. Dopiero po kilku dniach zmieniamy filtr na mniejszy, ale tylko sobie. Dzieci przez cały pobyt smarujemy “pięćdziesiątką”. Wiem, że słońce to jeden z najlepszych siedmiu naturalnych lekarzy. Jednak, żeby nam nie zaszkodziło, musimy korzystać z niego rozsądnie i właściwie chronić naszą skórę przed szkodliwym promieniowaniem. Jesteśmy ssakami, a żadne inne ssaki nie leżą godzinami na słońcu, tylko chowają się w cieniu. Pamiętajmy o tym eksponując skórę na działanie promieniowania słonecznego. Nie chcemy przecież przywieźć poparzenia jako jednej z wielu pamiątek z podróży. Nawet stosowanie preparatów przeciwsłonecznych nie daje nam stu procentowej ochrony, dlatego zabierzcie kapelusze albo inne nakrycia głowy i pamiętajcie, żeby skórę smarować przed wyjściem na słońce i po każdej kąpieli wodnej. Ja zabieram na urlop największą tubkę preparatu Anthelios XL SPF 50+ Mleczko do ciała od La Roche-Posay. Poza najwyższą ochroną skóry, dodatkowo nawilża ją, pomimo tego, że nie jest tłusty i nie pozostawia żadnych plam. Zobaczcie wesoły i zaskakujący filmik z moim udziałem :) I moich gwiazdeczek :) Plaże Chorwackie plaże są kamieniste i żwirowe, chociaż gdzieniegdzie można znaleźć piaszczyste. Osobiście nie znoszę piaszczystych plaż, a kocham żwirowe. Wiecie dlaczego? Nigdzie ten piach nie wchodzi, nie mam go w aucie, w ciuchach. Wstaję, otrzepuję koc i wychodzę czysta z plaży nawet zaraz po wyjściu z wody. Uwielbiam to, dlatego zamiast rozpaczać z braku piachu, cieszę się tym maksymalnie. Jednak zanim Wasze stopy przyzwyczają się do żwirku i kamieni koniecznie kupcie buty do wody. Jest ich wiele gatunków, jedne są gumowe, inne materiałowe. My mamy gumowe, dzieciom kupujemy materiałowe, żeby nic nie wpadało do butów i nie ocierało małych nóżek. Buty chronią też przed jeżowcami, które występują na niektórych plażach. Widziałam ich podczas kilku lat tak mało, że nigdy o nich nie pamiętam. Dlatego ciężko mi uwierzyć w opowieści rodem z horrorów, jakoby jeżowce były dosłownie wszędzie. Jeśli lubicie wygodę, kupcie sobie matę na plażę, albo leżak. Na niektórych plażach leżaki można wypożyczyć, ale, jeśli tak jak my, szukacie małych i kameralnych plaż, możecie być zaskoczeni ich brakiem. W ostateczności wystarczy gruby koc i ręcznik. Koniecznie zaopatrzcie się w namioty plażowe. Przydają się nie tylko dzieciom. Z dziećmi jest to zakup obowiązkowy. Co robić nad wodą Ponieważ woda w Chorwacji jest krystalicznie czysta kupcie maski do snurkowania. Snurkowanie to substytut nurkowania i potrzebna będzie Wam maska z fajką (rurką) i jeśli chcecie nurkować głębiej, płetwy. Ceny takich zestawów wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Na początek nie warto przeginać i kupować najdroższych, bo nawet nie wiecie, czy się Wam takie obcowanie z wodą spodoba. Zarówno buty do wody, jak i maski spokojnie kupicie na każdym straganie w Chorwacji, dlatego nie musicie zawracać do Polski jak się Wam przypomni, że czegoś z tych rzeczy nie macie. Przy większych plażach wypożyczycie skutery, rowerki wodne, a nawet łódki. Polecam, bo tego się nie zapomina. Można polatać na paralotni lub zająć swój czas na wodnym placu zabaw. Jednak na małych kameralnych plażach nie ma takich atrakcji. Coś za coś. Przy małych plażach ciężko będzie znaleźć budkę z jedzeniem (przy dużych miejskich jest ich pełno), dlatego warto mieć lodówkę turystyczną i zabierać wodę, jedzenie i przekąski. Zwłaszcza, jeśli planujemy spędzić na plaży kilka godzin. Jeśli macie apartament z kuchnią, nie powinno być problemu z przygotowaniem prowiantu. Ja zabieram owoce, suszone owoce, bakalie, batony energetyczne, sałatki z makaronu (świetnie smakują na zimno) i placuszki, czy naleśniki dla dzieci. Jedzenie Na tym w Chorwacji nie oszczędzamy. Mam tutaj na myśli to, że jedzenie w Chorwacji jest przepyszne i nawet jeśli planujecie zabrać z Polski sporo rzeczy do samochodu, to zaplanujcie sobie budżet na lokalne przysmaki. Nigdzie bowiem owoce morza nie smakują tak pysznie, jak w Chorwacji. Nawet jeśli nie chcecie jeść ich w Restauracjach, w każdym większym mieście są targi rybne, gdzie kupicie cokolwiek Wam się zamarzy i sobie przygotujecie. Poza pysznymi krewetkami, małżami i kalmarami, polecam spróbować Wam bałkańskiego dania, czyli Cevapcici z sosem Ajwar. Są to szaszłyki z mięsa mielonego pieczone najczęściej na grillu, z dużą ilością cebuli i paprykowym sosem Ajwar. Coś absolutnie wspaniałego. Chorwaci serwują również przepyszne pizze, dlatego jestem przekonana, że każdy znajdzie coś dla siebie. I tak jak kuchnia na Majorce absolutnie niczym mnie nie zachwyciła, tak chorwacka skradła moje serce. Wybierajcie Konoby (karczmy) gdzie stołują się miejscowi. Będzie taniej i najsmaczniej. Co jeszcze zabieram Ponieważ kocham celebrować śniadania, zabieram koniecznie swój toster i patelnię, oraz przybory kuchenne, takie jak ostry nóż i szpatułkę do naleśników. Nawet jeśli wydaje się Wam to śmieszne, nie spotkałam jeszcze na kwaterach (nawet tych droższych) ostrych noży i dobrych patelni. Nie zamierzam sobie psuć tym humoru. Poza tym wiem z doświadczenia, że do bezglutenowych wypieków czy placków, niezbędna jest dobra patelnia, dlatego moja jeździ ze mną. Ponieważ naszym zwyczajem jest pić codziennie świeżo wyciskane soki, a owoce cytrusowe w Chorwacji nie mają sobie równych, zabieramy swoją wyciskarkę. Jest mała i spokojnie mieści się do torby wśród inne niezbędne rzeczy. Ale jeśli nie macie możecie zabrać blender. Ja i tak zabieram, bo dzieciaki uwielbiają koktajle i zdarza nam się je pakować na plażę. Ostatnią rzeczą o jakiej nigdy nie zapominam jest filtr do wody. Zdarzało nam się stacjonować na kwaterach, gdzie woda nie nadawała się do picia. Ja jestem uzależniona od dobrej wody. Ostatecznie możecie mieć butelkowaną. Co kto woli. Ubrania i buty Co do ubrań, jeśli nie jesteście blogerkami, nie przesadzajcie z ich ilością. Tam jest naprawdę ciepło, ale bluzę i pełne buty weźcie. Gdyby zdarzył się deszczowy dzień, będzie jak znalazł. Jeśli jesteście blogerkami, no cóż, każdy dzień to inna stylówka, nauczcie się z tym żyć :) Ponieważ chorwackie miasta to najczęściej kamienne chodniki i schody, nie wybierajcie japonek, ponieważ łatwo skręcić nogę. Najlepiej niech to będą stabilne buty. Naładujcie baterie w aparacie, spakujcie karty pamięci, drony, instaxy, czy inne cuda techniki i bawcie się najlepiej jak potraficie. Nie wszystkie rzeczy da się zmaterializować i budowanie wspomnień jest właśnie jedną z nich. Dlatego moja ostatnia rada brzmi: nie przeliczaj pieniędzy. Jeśli boisz się, że wydasz za dużo, ustal sobie budżet i później sumiennie go pilnuj. Ale nie licz codziennie ile kosztuje woda, czy kulka lodów. To tak nie działa. To są Twoje wakacje, a nie stan wojenny. Nie stresuj się, że ten obiad tyle kosztował. Po prostu olej to i następnego dnia zjedz kanapki. Ale bądź szczęśliwy, wyluzowany, i staraj się zapamiętać jak najwięcej. Jeśli masz taką możliwość, zrób chociaż jedną rzecz, która będzie dla Ciebie nowa. Snurkowanie, lot na paralotni, rejs statkiem. Nie ograniczaj się tylko do leżenia na plaży, bo Chorwacja zasługuje na więcej Twojej uwagi… Wpis powstał przy współpracy z marką La Roche – Pasay, która tak jak ja, dba o Wasze wakacyjne bezpieczeństwo na słońcu :) Coś podobnego?bałkanychorwacjachorwacja czy wartochorwacja ile kosztujedalmacjajak na własną rękę zorganizować wyjazd do Chorwacjijak pojechać do chorwacjila roche posayochrona przeciwłonecznapodróżpodróżeporadnikprimostensłońcetriptrogirwakacjewspółpracawyjazd Prywatne zdjęcia, refleksje na temat chorwackiej kuchni, kilka słów o Bibinje, przyroda w Środkowej Dalmacji. Jest to druga część wpisu „Chorwacja na własną rękę”. Tutaj dostępna: Chorwacja samochodem – część I Bibinje (Chorwacja) jako baza wypadowa Bibinje to niewielkie, nadmorskie miasteczko liczące około 5 tysięcy mieszkańców, położone 4 km od Zadaru. Wzdłuż niemalże całej miejscowości rozciągają się plaże – w większości betonowe, choć bez problemu można trafić na kamieniste (jak ta, na której wypoczywaliśmy) i żwirowe. W miejscowości znajduje się wiele restauracji – najwięcej w pobliżu portu i zatoki. Bibinje to miejscowość, w której można wypocząć. Plaże w Bibinje nie są zatłoczone, a wieczorami można usiąść na tarasie czy plaży bez dodatkowego urozmaicenia w postaci hałasu z pobliskiej imprezy. Jednocześnie Bibinje nie będzie atrakcyjną destynacją dla tych, którzy decydują się na wyjazd „Chorwacja na własną rękę”, żeby poimprezować. Bardzo łatwo dostać się do Zadaru, co pozwala na robienie tanich, codziennych zakupów (ceny podstawowych produktów w chorwacji 2013), sprawną wymianę pieniędzy (polecam kantor zamiast banku pocztowego) czy skorzystanie z nocnego życia, o które, jak wspomniałam, w Bibinje nie łatwo. Największą zaletą Bibinje jest fakt, że stanowi świetną bazę wypadową. W linku bardzo przydatna relacja z pobytu w Bibinje Chorwacja na własną rekę – Środkowa Dalmacja atrakcje Każde z przytoczonych przeze mnie miejsc warto odwiedzić. Pójdę krok dalej i zaryzykuję stwierdzenie, że sama podróż do celu jest ucztą dla oka – móc obserwować krajobraz zmieniający się z każdym kilometrem to czysta przyjemność. Chorwacja samochodem o tyle przewyższa wycieczkę z biurem, że odchodzą dodatkowe koszty pośrednictwa, transportu, (często zbędnego) przewodnika. Park Narodowy Jezior Plitwickich Czy warto zwiedzić Park Narodowy Jezior Plitwickich? Jak najbardziej! Nie bez powodu znajduje się na liście UNESCO i stanowi jeden z najpopulanriejszych krajobrazów Chorwacji. Krystalicznie czysta woda, mieniąca się turkusem przy widoku z góry, niesamowity spokój, trasa leśnymi ścieżkami 🙂 To było jedno z piękniejszych miejsc jakie widziałam! Do Jezior Plitwickich najlepiej wjechać W DRODZE Z POLSKI. My nie skorzystaliśmy z tej okazji, bo nieco baliśmy się zmęczenia po podróży. Nauczona doświadczeniem radzę rozwiązać dojazd do Plitwickich następująco: ruszyć w trasę po południu/wieczorem w przeddzień początku pobytu. Do Plitwickich dojechać w nocy i zatrzymać się w którymś z pobliskich apratamentów/moteli (jest ich sporo) bądź na parkingu i zdrzemnąć się w aucie (wersja ekonomiczna). Zwiedzanie najlepiej zacząć rano ze względu na popularność tego miejsca – im bliżej południa, tym więcej turystów. Park Jezior Plitwickich jest czynny w godzinach 07:00-20:00 Polecam zacząć od wejścia numer jeden, które jest usytuowane jako pierwsze „po drodze” z Polski (najpiękniejsze widoki ukażą się jako pierwsze, przy wejściu drugim trzeba na nie dłużej poczekać – choć perspektywa jest nieco ładniejsza). Do wyboru mamy trasy o różnym poziomie trudności. My zdecydowaliśmy się na najtrudniejszą – K. Okazało się, że nie była kłopotliwa nawet dla mojej dziesięcioletniej siostry. Korzystając z wersji K mamy szansę przebywać u stóp pięknego wodospadu, który omijamy wybierając inne trasy. Wg tablicy informacyjnej trasę K powinniśmy pokonać w 6-8 h. Nam zajęło to… niespełna 4 🙂 Jeśli chodzi o koszt zwiedzenia Jezior Plitwickich… Parking jest płatny 7kun/h lub 70/dzień. Raczej nie ma problemu z miejscem parkingowym, ważne jednak żeby dobrze zapamiętać miejsce, w którym zostawiliśmy samochód. Chorwacja na własną rękę mogłaby stać się mniej przyjemna, gdybyśmy go… zgubili 😉 Cena wstępu do jezior plitwickich: dorośli 110 kun, studenci 80 kun, młodzież szkolna 7-18 lat 55 kun, dzieci poniżej 7 lat za darmo. Jak najbardziej warto wydać każdy grosić. To znaczy każdą lipę 🙂 CO WAŻNE, bilety trzeba zachować – są sprawdzone przed wejściem na statek (w drodze powrotnej celem skrócenia trasy) lub na terenie parku. Dodam, że przejazdy kolejką czy przeprawa statkiem, są wliczone w cenę biletu. Przydatne linki: Bibinje Zadar rejs na Kornati Ceny rejsu wahają się od 200 do 250 kun – warto się targować i zwrócić uwagę na wiek dzieci (bodajże do 12 roku życia cena spada o 50%). Rejs wykupiliśmy u „straganowego” sprzedawcy. Statek Blue Ive ruszał z Zadaru, nasza podróż rozpoczęła się w Bibinje. Rejs trwał około dwóch godzin. W cenie były napoje, alkohol i niezapomniane widoki. Im dalej w głąb morza tym bardziej zmieniał się krajobraz. Przed wejściem do Parku Kornati serwowano obiad – grillowanego kurczaka, rybę i surówkę. Z pokładu mogliśmy przyjrzeć się pięknym klifom, które były jednym z celów wycieczki. Na miejscu kąpaliśmy się w Słonym Jeziorze (po lewej stronie od miejsca cumowania), w którym woda była ciepła jak w basenie termalnym 🙂 Ponadto wspinaliśmy się na szczyt widzianego wcześniej klifu (po prawej stronie od miejsca cumowania, schodami w górę), z którego rozpościerał się przepiękny widok a sceneria była wprost wymarzona do zdjęć. Dodam, że klif miał 180 metrów z czego 80 wystawało ponad powierzchnię wody. Park Narodowy Krka W pierwszej kolejności, ku przestrodze: jeśli nie wiecie jak dojechać do Krka, wygooglujecie w telefonie Krka i wrzucicie adres w nawi… Owszem traficie do Krka, ale nie Parku Narodowego a restauracji o takiej samej nazwie w Szybeniku (na szczęście pobliskiej miejscowości). Chciałoby się rzec: „ta karczma Rzym się nazywa”. Uczcie się na moich błędach 🙂 Będąc już na właściwej drodze, kierujecie się na Skradin. W tej miejscowości, wzdłuż zatoki będzie wiele parkingów – opłaty są mniej więcej takie same więc warto podjechać jak najbliżej celu, czyli praktycznie do końca drogi wzdłuż zatoczki. Listopad – StyczeńMarzec – Maj i PaździernikCzerwiec – WrzesieńDorosły indywidualnie30,00 kn80,00 kn95,00 knDziecko indywidualnie20,00 kn60,00 kn70,00 knWycieczka szkolna20,00 kn30,00 kn35,00 knDziecko poniżej 7 latFreeFreeFree Po kilkudziesięciu metrach, po lewej stronie ukaże się nam budynek, w którym można ALE JESZCZE NIE TRZEBA zakupić biletów – polecam opcję: jedna osoba z rodziny zajmuje kolejkę na statek do wodospadu (wliczony w koszt biletu wstępu do parku) a druga czeka w kolejce za biletem. Bilet można kupić również po przepłynięciu statkiem. Na miejscu ukaże nam się największy wodospad, idziemy w prawo, w górę wzdłuż rzeki i idąc wyznaczonym szlakiem podziwiamy wodospady. Dokładny opis tras Krka . W mapki można zaopatrzyć się bezpłatnie w miejscu zakupu biletu. Krka czy Plitwickie? Bardzo trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ oba parki są wyjątkowe i uważam, że będąc w Chorwacji grzechem byłoby ich nie zobaczyć :). Jeśli jednak czas pobytu, bądź inne względy każą wam wybierać między jednym a drugim to… Zależy 🙂 Jeśli jesteście zwolennikami pieszych wycieczek, chcecie dłużej obcować z naturą i (mam wrażenie) mniej skomercjalizowaną przestrzenią – wybierzcie Plitwickie. Jeśli lubicie wylegiwanie się na plaży, a wodospady mają stanowić muzykę relaksacyjną – zdecydujcie się na Krka, bo oprócz plażowania będziecie mieć okazję kąpieli pod wodospadem (czego nie doświadczycie w Plitwickich) Bibinje – Nin – Pag Nin jest urokliwym miasteczkiem leżącym 15 km na północ od Zadaru, położonym w środku laguny. Wyróżnia się na tle chorwackich miast tym, że do zaoferowania ma piaszczystą plażę o łagodnym zejściu do morza (około 200 metrów płycizny). Nin to miejsce szczególnie atrakcyjne dla rodzin z dziećmi – możliwosć zbudowania zamku z piasku to rarytas w Chorwacji 🙂 Ponadto plaże bogate są w kraby i muszelki. Nasza gospodyni wspominała, że błoto z Nin ma właściwości pielęgnacyjno – lecznicze (wykazuje pozytywny wpływ na skórę, choroby stawów i kręgosłupa). Potwierdzeniem jej słów byli umazani nim od stóp do głów ludzie, bądź Ci którzy po prostu wylegiwali się w nim na płyciźnie. Wyspę Pag poznaliśmy powierzchownie. Kierując się z Zadaru za mostem minęliśmy ruiny starego fortu. Zdecydowanie jest to miejsce, w którym warto się zatrzymać i zrobić kilka zdjęć. Popołudnie spędziliśmy na uroczej, kamienistej plaży, którą oblewała bardzo ciepła woda z zatoki. Mostem przeprawiliśmy się przez zatokę i dostaliśmy się na zachodnią część miasta po to, by serpentynami w kierunku Novaliji trafić na punkt widokowy Gradac. Panorama Pagu zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie! Chorwacka kuchnia – czego trzeba spróbować Każda pizza, którą zjadłam była wybitna – cienkie, kruche ciasto, wysokiej jakości mozarella. Ryby morskie cudownie świeże i przyrządzone. Ucztą dla podniebienia były wszystkie makarony! Punkt obowiązkowy w Bibinje: lodziarnia przy plaży pokazanej kilka zdjęć wyżej. Ogromne porcje, lekka konsystencja, naturalne smaki. Chorwacja na własną rękę – ogólna refleksja Na wakacje w Chorwacji zdecydowałam się głównie dlatego, żeby oderwać się od komputera, Łodzi i spędzić więcej czasu z rodziną. Gdybym miała trafić tu z własnej woli pewnie nie stałoby się to w tym roku. Przyznam szczerze – miałam ten kraj za oklepany, przereklamowany. Jego popularność wśród Polaków była dla mnie czynnikiem zdecydowanie zniechęcającym – spodziewałam się trafić do, dajmy na to, Mielna tyle że z cieplejszą wodą i dalej od domu. JAK DOBRZE, ŻE SIĘ ZDECYDOWAŁAM 🙂 Przyznam szczerze, że wszystkie zachwyty, które słyszałam na temat Chorwacji i Bibinje były jak najbardziej uzasadnione. Wystarczyło przejechać kilkanaście kilometrów by zobaczyć zupełnie inny krajobraz. Widziałam cudowne miejsca, klimat odpowiadał mi w 100%. Po chwili refleksji dochodzę nawet do wniosku, że pod względem zróżnicowania terenu i szerokiej gamy miejsc wartych odwiedzenia Chorwacja zrobiła na mnie większe wrażenie niż Kenia. A to już naprawdę dużo! 🙂 Koniecznie KLIKNIJ W TEN LINK, a zostaniesz przekierowany do posta o naszej kwaterze w Chorwacji z gospodarzami, z którymi dogadasz się po polsku! Jeśli proponowana przeze mnie kwatera w Chorwacji Cię nie satysfakcjonuje, bądź jest niedostępna w interesującym Cię terminie, polecam skorzystanie z serwisu Airbnb. Tania kwatera w Chorwacji? Nie ma sprawy! Luksusowa kwatera w Chorwacji? Jak sobie życzysz! Airbnb zbiera oferty wynajmu prywatnych kwater o każdym standardzie i w każdym zakątku Chorwacji (i 180 innych krajów). Airbnb jest niesamowicie bezpiecznym pośrednikiem w wynajmie kwater. Przelewasz kasę na konto Airbnb, a oni przekazują ją właścicielowi mieszkania dopiero wtedy, kiedy Ty, będąc już na miejscu, dasz znać, że wszystko jest OK. Nie istnieje więc ryzyko, że właściciel mieszkania Cię oszuka. Przy wynajmie warto zwracać uwagę nie tylko na opis kwatery i zdjęcia, ale też (a może przede wszystkim) opinie innych użytkowników. Wiecie co jest absolutnie super? Airbnb ma naprawdę fajny program partnerski. Jakt o działa? Wchodzicie na stronę serwisu z mojego specjalnego linku polecającego: i rejestrujecie się w serwisie (program partnerski obejmuje wyłącznie nowe konta). Jeśli w przyszłości zarezerwujecie pobyt na Airbnb to ja dostaję 92 zł za polecenie, a Wy dostajecie 92 zł za skorzystanie z polecenia (lub 277 zł, gdy zostaniecie gospodarzami). Uzbierane środki są ważne przez rok od otrzymania. Będzie mi bardzo miło jeśli skorzystacie z mojego polecenia – wtedy obie strony zgarniają po prawie stówce na dalsze podróże. Pamiętajcie, że każdy może wygenerować własny link polecający i tak, jak ja podrzucać go swoim znajomym. Dodam, że Airbnb sprawdza się nie tylko w zagranicznych podróżach – oferta kwater w Polsce jest równie szeroka. Jeśli nie przekonuje Cię organizacja wyjazdu do Chorwacji na własną rękę, skorzystaj z atrakcyjnej oferty Travel Planet (rezerwujesz za 100 zł, a resztę dopłacasz, kiedy Ci wygodnie): Chorwacjo – LUBIĘ CIĘ! 🙂 Pomysł na podróż poślubną powstał kilka tygodni po ślubie, kiedy już otrząsnęliśmy się z tego całego weselnego szaleństwa. Od samego początku wiedzieliśmy, że chcemy jechać do Chorwacji. Jednak jesteśmy z tych osób, które nie potrafią spokojnie usiedzieć na pupach dłużej niż 3-4 dni, więc wszelkie opcje biur podróży odpadały. Zdecydowaliśmy się pojechać autem i wycisnąć z drogi jak najwięcej. Chcieliśmy zobaczyć większość najbardziej turystycznych miejsc w Chorwacji plus Budapeszt, Wiedeń i Ostrawę. Nie spodziewaliśmy się, że ta wycieczka aż tak nam się spodoba ❤️! Zakopane Wyruszaliśmy w piątek z okolic Łodzi i pierwszym naszym przystankiem miało być Zakopane. Zostaliśmy tam zaproszeni na weekend przez koleżankę, którą poznaliśmy na naszym weselu ?. Spędziliśmy w pensjonacie jej rodziców dwa dni. W dalszą trasę ruszyliśmy w okolicach niedzielnego południa. Nie zdążyliśmy wyjechać z Zakopanego, kiedy to zepsuło nam się auto ?. Na szczęście mój mąż w połączeniu z duck tape’m potrafią zdziałać cuda i po 4 godzinach walki pod maską, odjechaliśmy w stronę Słowacji (auto jeździło rok z tym duck tape’m, zanim oddaliśmy je do mechanika ?). Węgry Słowacja. Mieliśmy zatrzymać się tam na noc w jakimś hotelu. Zrezygnowaliśmy po przejechaniu przez kilka miejscowości. Jeszcze nigdy w życiu nie trafiłam do miast aż tak przypominających mi o wszystkich obejrzanych horrorach. O godzinie 20 nie było nikogo na ulicach, ludzie wyglądali zza firanek w oknach a jak ktoś przechodził ulicą, to się chowali. Zdecydowaliśmy z Piotrkiem, że jednak wolimy się przemęczyć i dojechać jak najszybciej na Węgry. Po przekroczeniu granicy Słowacko-Węgierskiej, zatrzymaliśmy się na pierwszej lepszej większej stacji. Była 2 w nocy i postanowiliśmy się przespać w aucie. Próbowaliście kiedyś mając ponad 180cm wzrostu ułożyć się do snu w Audi A3? Nie? To dobrze, nie róbcie tego ?. O 7 rano ruszyliśmy do Budapesztu. Osobny wpis o tym mieście znajdziecie tutaj. Była to bardzo miła odmiana po tym, co zobaczyliśmy w Słowacji. Hostelu Wam nie polecę, bo mi się zwyczajnie nie podobał a już się umówiliśmy, że badziewia Wam nie wciskam, no nie? Chyba, że dla przestrogi. No więc, NIE zatrzymujcie się w Mathias Hostel. Ja go wybrałam ze względu na lokalizację, ale zdecydowanie nigdy już tego błędu nie powtórzę. Chorwacja Po trzech dniach podziwiania uroków Budapesztu (a jest na co popatrzeć!), wyruszyliśmy dalej. Kolejnym przystankiem miały być Jeziora Plitwickie. Osobny wpis o nich znajdziecie tutaj. Spędziliśmy tam dwie noce i jeden cały dzień (pensjonat Rooms Marijanović, 2×30 Euro)). Kolejnym miejscem, do którego zmierzaliśmy był Zadar. Ale ja chciałam zobaczyć, a właściwie usłyszeć te grające schody! Kiedy dotarliśmy, okazało się że szału to one nie robią. Sporo ludzi się na nich opala, część się kąpie a uderzające fale delikatnie wygrywają muzykę. Słusznie nazywają się organami (chor. Morskie Orgije), czułam się jak w kościele ?. Postanowiliśmy nie zatrzymywać się dłużej w Zadarze. Chcieliśmy jak najszybciej dojechać do pięknych plaż południowej Chorwacji. W okolicach godziny 13 wyjechaliśmy do Splitu. Zarezerwowałam nam świetny apartament na Booking’u, nazywał się Apartment Maria i zapłaciliśmy za niego 60 Euro (mega polecamy!). W Splicie musicie koniecznie odwiedzić Pałac Dioklecjana i przejść się słynną promenadą. Można na niej poczuć się jak w Miami, ponieważ cała wysadzona jest palmami ?. Następnego ranka przyszła pora, żeby wybrać miejsce, w którym będziemy chcieli zatrzymać się na dłużej. Jadąc nadmorską trasą, nasz wybór padł na Omiš. Miasto otoczone jest górami i ma niepowtarzalną atmosferę. Nie ma najpiękniejszych plaż (są piaszczyste lub żwirkowe, my zdecydowanie wolimy kamieniste), ale bije inne o głowę dostępnymi atrakcjami i cenami. W Omiš’u jest dosłownie wszystko. Wspinaczki górskie, rejsy statkami na wyspy, spływy kajakowe, spływy rzeczne na tratwach i dętkach, zjazdy tyrolką i parki linowe, wycieczki po kanionach i zjazdy na linach, wycieczki po rezerwatach przyrody, nurkowanie i wieeele innych! Każdy znajdzie coś dla siebie. Oprócz tego znajdziecie tam najlepszą pizzę. My zgodnie stwierdziliśmy, że jeszcze nigdy równie dobrej nie jedliśmy (a z nie jednego pieca się ich próbowało ?). Pizzeria nazywa się Antula i po prostu musicie tam wstąpić, gdybyście chociażby przejeżdżali przez Omiš. Nas obsługa pamiętała, kiedy wróciliśmy rok później ?, w końcu jedliśmy tam przez 7 dni ❤️. W tej lokalizacji zostaliśmy przez 3 dni, ponieważ chcieliśmy jeszcze pojechać do Dubrovnik’a. Podczas naszego pobytu, wyjeżdżaliśmy rano na plaże do Breli i Baška Voda i popołudniem wracaliśmy. Mieszkaliśmy na polu kempingowym i płaciliśmy skandalicznie dużo (25 Euro za noc), więc nie polecę Wam tego miejsca. Zmądrzeliśmy dopiero pózniej, ale o tym za chwilę. Szczerze polecam Wam zakwaterowanie w Omiš’u i dojazd do ładniejszych plaż samochodem. Za parking i paliwo zapłacicie dużo mniej, niż gdybyście mieli mieszkać w sławnych miejscowościach Riwiery Makarskiej. Po upływie wspomnianych już trzech dni, ruszyliśmy do Dubrovnik’a. Troszkę przeliczyliśmy się z czasem i dojechaliśmy tak późno, że nie znaleźliśmy zakwaterowania. Jeszcze raz auto posłużyło nam za sypialnię. Przestrzec Was muszę, że wjazd do Dubrovnik’a samochodem jest okropny. Dużo lepiej zostawić auto na wzgórzu i do miasta zjechać kolejką liniową. Wychodzi taniej niż za parking, ponieważ ceny za godzinę w strefie 1 dochodzą do 40 kun. My dojechaliśmy nocą, więc do 6 rano mieliśmy darmowy postój. Później niestety musieliśmy zapłacić. Kupiliśmy bilet na jakieś 8 godzin postoju i… poszliśmy dalej spać ?. Obudziliśmy się w okolicach godziny 10 i poszliśmy zwiedzać. Mieliśmy to szczęście, że nieświadomie wybraliśmy chyba najlepsze miejsce do zaparkowania auta jakie mogliśmy. Było oznaczone dalszą strefą a znajdowało się około kilometra od sławnych murów miejskich. Niedaleko była też spora stacja paliw, więc mieliśmy gdzie się ogarnąć. O Dubrovnik’u mogę powiedzieć Wam jedno – jest drogo. Najdrożej ze wszystkich miejsc, w których byliśmy. Jeżeli jesteście, tak jak ja, fanami książek i serialu „Gra o Tron”, wtedy musicie bulić jeszcze więcej ?. Za spacer po murach zapłaciliśmy około 200 Kun od osoby. Jeśli chcielibyście dołączyć do grupy, gdzie przewodnik pokazywał różne miejsca z kręcenia serialu, wtedy musicie dołożyć drugie tyle. Nie warto tego robić, z powodzeniem sami odnajdziecie wszystkie lokalizacje. Tutaj macie link, pod którym znajduje się fotorelacja fana „Gry o Tron” z pobytu w Dubrovnik’u. Ja sobie odpuściłam, dla mnie wszystko na starym mieście wygląda jak żywcem wyjęte z serialu ?. Popołudniem zebraliśmy się i zdecydowaliśmy pojechać do Makarskiej. Tak samo jak Dubrovnik, nie zachwyciła mnie. Obydwoje stwierdziliśmy, że do tych dwóch miejscowości raczej nie wrócimy. Moja rada dla Was jest taka, że jeżeli nie lubicie tłumów i ciężko dostępnych plaż, to wybierajcie mniejsze miejscowości. Ja nie potrafię się skupić w otoczeniu setek ludzi, więc rezygnuję z dłuższego pobytu w takich miejscach. Słońce zaczynało zachodzić, więc nadeszła pora na szukanie noclegu. Odwiedziliśmy dwa pola namiotowe. Jedno to Camp Jure, gdzie za noc zażyczyli sobie 300 Kun ?. Drugie to Baško Polje, gdzie słychać było takie cykanie (kto był w Chorwacji ten wie, nie mam pojęcia jak te robale się nazywają, cykady?), że uciekliśmy po 10 minutach. Postanowiliśmy wrócić tam, gdzie było nam najlepiej, czyli oczywiście do Omiš’a. Tym razem byliśmy jednak mądrzejsi. Pojechaliśmy na kemping polecany na najlepszym polskim blogu dotyczącym Chorwacji – tutaj macie bezpośredni link do wpisu o kempingu Lisičina, który znajduje się w samym centrum miasta. Właściciel nie mówi po angielsku, ale Piotrek dogadał się z nim po polsku ?. Nie było ani jednego wolnego miejsca (większość zajęta przez naszych rodaków), ale znalazł nam „vip” miejscówkę na dachu stołówki ?. Wzięliśmy od razu. Rozłożyliśmy namiot na dachu. Mieliśmy zatrzymać się na jedną noc, zostaliśmy cztery ?. Za nasze miejsce „vip” płaciliśmy 80 Kun za dobę ❤️. Warto też wiedzieć, że Pan sprzedaje domowe wino, rakiję, orzechówkę i wiśniak prosto z lodówki ?❤️. Idealne po upalnym dniu. To były najlepsze i najbardziej relaksujące dni naszego wyjazdu. Dowiedzieliśmy się też wielu ciekawych rzeczy, ponieważ na tym kempingu zatrzymało się sporo cromaniaków, którzy przyjeżdżają do Chorwacji od lat. To od nich wiemy o wzgórzach Dubrovnik’a i o różnych ukrytych plażach. Austria Przyszedł czas wyjazdu. Pakowaliśmy się z ciężkim sercem, ale od razu wiedzieliśmy, że do Chorwacji wrócimy za rok. Nie przewidywaliśmy innej opcji ?. Nadeszła jednak pora, aby ruszyć do przedostatniego punktu naszej podróży – Wiednia. Znowu kiepsko wyliczyliśmy czas i musieliśmy spać pod pierwszym lepszym supermarketem w austriackiej wiosce, który znaleźliśmy po przekroczeniu granicy ze Słowenią. Byliśmy obydwoje tak zmęczeni, że gdyby nie ten postój to zasnęlibyśmy w drodze. Nawet siedzeń nie rozłożyliśmy. Plusem jest to, że śniadanie mieliśmy praktycznie do łóżka ?. W okolicach 9 rano, pojechaliśmy do stolicy Austrii. Wiedeń okazał się być kolejnym miastem, które zauroczyło nas do tego stopnia, że wróciliśmy w następnym roku. Pałac Schönbrunn jest najpiękniejszą budowlą, którą do tej pory w życiu widziałam. Rok później wykupiliśmy sobie zwiedzanie jego wnętrz (Sissi tour) i bardzo Wam to polecam. Z zewnątrz jest przepięknie, ale środek zapiera dech w piersiach. Po przejściu się wokół Schönbrunn (ogrody są tak duże, że spokojnie można by tam spędzić jeden cały dzień), pojechaliśmy do pałacu Hofburg i budynku Parlamentu. Te miejsca nie zrobiły już na mnie takiego wrażenia, ale również warto je zobaczyć. Do wnętrz Hofburga weszliśmy rok później i mogę Wam zdradzić, że znajduje się tam, między innymi, muzeum Sissi (jeżeli zdecydujecie się na bilet Sissi tour to macie wykupiony wstęp do obu pałacy; my bilety kupowaliśmy online tutaj i polecam Wam tę opcję, bo kolejki do kas na miejscu są mega długie). Ostatnim przystankiem w naszej podróży poślubnej miała być Ostrawa. Byliśmy jednak już tak zmęczeni po atrakcjach w Wiedniu, że spędziliśmy tam może z godzinę. Jedno jest pewne, jeżeli chcecie zobaczyć Czechy to lepiej zacząć od Pragi niż Ostrawy. Ostrawa to taki nasz Poznań. O Pradze natomiast przeczytacie tutaj. Oczarowała mnie na równi z Wiedniem (a może nawet troszkę bardziej?). Późnym popołudniem ruszyliśmy do domu, na miejscu byliśmy w okolicach godziny 23. Przeżyliśmy naprawdę niesamowitą przygodę i od tamtej pory planujemy przynajmniej raz w roku zagraniczny wyjazd samochodem i odwiedzenie jak największej ilości miejsc po drodze ❤️. Kosztorys Jeżeli chodzi o obiecany kosztorys, to tak dokładnie jak we wpisie o Pradze Wam tego nie zilustruję, ponieważ nasza podróż poślubna odbyła się ponad dwa lata temu. Jednak do tej pory pamiętam te główne koszty plus to, ile w sumie wydaliśmy (specjalnie podliczaliśmy to po przyjeździe). Wyjazd do Chorwacji na własną rękę Paliwo – 1200 złotych (Audi A3, TDI). Noclegi – 900 złotych (nie liczę hostelu w Budapeszcie, tylko noclegi w Chorwacji). Winiety – Węgry 80zł, Austria 69zł, Czechy 89zł (w Słowenii przycwaniakowaliśmy). Autostrady – Chorwacja 200 Kun w jedną stronę, czyli 400 Kun w dwie strony = 240zł. Podstawowych kosztów wychodzi więc w sumie 2578 złotych dla dwóch osób. Do tego należy doliczyć koszt jedzenia (zbliżone do naszych polskich cen), wstępów (np. do Parku Jezior Plitwickich) i płatnych parkingów (średnio 10 Kun za godzinę, w Omiš’u 5 ?). No i pamiątek! Nasz sporo wyszły lokalne alkohole, które zdecydowaliśmy się przywieźć bliskim. Najtaniej wychodziło w Omiš’u – 100 Kun za 3 butelki spięte razem w formie pamiątki. W innych miastach ceny potrafią być dwa razy wyższe. Cała podróż poślubna kosztowała nas 6000 złotych. Trwała od 7 lipca 2017 roku do 21 lipca 2017 roku. Pewnie uważacie to zdjęcie za najgorsze w całym wpisie ?. Dla mnie jednak jest najpiękniejsze, bo pamiętam towarzyszące nam emocje ?. Miałam spalone całe ramiona, pół pleców i nogi. Kupiliśmy jakiś spray na poparzenia, zaopatrzyliśmy się w wielkie Karlovačko w półtoralitrowej plastikowej butelce ? i oglądaliśmy zachód słońca na plaży ❤️. Omiš na zawsze zostanie w moim sercu. Chorwacja na własną rękę czy all inclusive? – Casualism Blog Moda Męska Wiem, że tematyka wpisu z pewnością zadziwi wielu z Was – i bardzo dobrze! Rozpoczęcie sezonu wyjazdowego rozpocznie się w przyszłym roku, ale to właśnie jesień jest najlepszym czasem na zaplanowanie naszych letnich wojaży. Emocje po ostatnim lecie opadają, tęsknota za latem zaczyna coraz bardziej doskwierać, a ilość destynacji maleje, tym samym u innych ludzi maleje również zaangażowanie w poszukiwania właściwej oferty. Dzisiaj zastanowimy się, czy lepiej zorganizować wycieczkę do Chorwacji na własną rękę wykorzystując do tego celu jedynie wiedzę, zaangażowanie oraz cierpliwość. Ale do rzeczy 🙂 Wpis sponsorowany Źródło – Dlaczego Chorwacja? Chorwacja na własną rękę to znakomity wybór na początek. Państwo leży dość blisko nas i jest bardzo przyjazne dla przyjezdnych, a liczba dostępnych plaż – głównie kamienistych – zapewnia rewelacyjne widoki i dość dobre warunki wypoczynku. Nie ma oczywiście róży bez kolców – Chorwacja bywa zatłoczona (szczególnie w najbardziej obleganych miejscach), a kultura wielu wczasowiczów może pozostawiać wiele do życzenia. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest między innymi duże zainteresowanie tym krajem ze strony biur podróży, które organizują tam wycieczki dosłownie „na potęgę”. Co zatem zrobić, żeby wyjazd do Chorwacji stał pod znakiem radości, zadowolenia i braku zmartwień? Zorganizować go na własną rękę! Samochód czy samolot? Pierwszą rozterką dla każdego wczasowicza realizującego wyjazd na własną rękę jest wybór środka transportu. Samolot jest znacznie szybszy, mniej męczący, a przy tym – o ironio – znacznie bezpieczniejszy niż samochód osobowy. Jest jednak droższy, a po dotarciu na miejsce będziemy musieli poruszać się komunikacją miejską lub wypożyczonym samochodem (kolejne koszty niezależnie od wyboru). Samochód daje tę przewagę, że jest zależny jedynie od nas i możemy z niego korzystać również w kraju destynacji. Minusem są: awaryjność, zmęczenie kierowcy (warto mieć dwóch kierowców na zmianę), kilkunasto godzinna jazda oraz mandaty, które w Chorwacji należą do dość wysokich. Osobiście? Stawiam na samochód. Warto jechać przez Czechy, Austrię i Słowenię – będzie można bezpardonowo ciąć przez ichniejsze autostrady. Trasa wiodąca przez Słowację i Węgry jest bardziej męcząca i znacznie dłuższa przez mniejszą ilość dogodnych tras szybkiego ruchu. Do jazdy autem dojdą również koszty winiet krajów przechodnich (grosze w stosunku do całkowitych kosztów wyjazdu) oraz koszty wyposażenia auta w niezbędne elementy w danych krajach. Źródło – Chorwacja na własną rękę się opłaci? Zdecydowanie tak! Mogłoby się wydawać, że własnoręczne organizowanie wyjazdów stało pod znakiem zapytania ze względu na rosnącą liczbę biur podróży, które kuszą niskimi cenami i fajnymi ofertami promocyjnymi. Niestety, mają również minusy. All-inclusive to forma wyjazdu najbardziej wygodna, lecz przy tym z największą liczbą wad, o których moim zdaniem większość osób zapomina podczas wyjazdu. Zauważy je dopiero na miejscu. Po pierwsze – wybierając ofertę All-inclusive automatycznie odrzucamy wszelkie hotele nie mogące oferować dań i przysmaków. Co to oznacza? Wbrew pozorom znacznie wyższą cenę. Odsianie prywatnych i niewielkich miejsc z doskonałym klimatem na rzecz dużych kompleksów jest dość…nieciekawym pomysłem. Źródło – Po drugie – All-inclusive to przeszkoda w zwiedzaniu i plażowaniu. Dlaczego? Bo pory przeznaczone do spożywania głównych posiłków są stałe, tym samym aby z nich skorzystać należy wrócić do kurortu. W efekcie musimy wrócić z wylegiwania się na plaży lub zorganizować turystykę tak, aby móc zahaczyć o obiad lub kolację. To ogromny, wręcz przepotężny minus, który nie ma znaczenia jedynie w przypadku plażowania na terenie kurortu. Dla niezależnych osób, które lubią zwiedzać i zażywać kąpieli słonecznej w większej odległości od hotelu, to wyjście nie będzie zbyt komfortowe. Po trzecie – klimat. Z formy All-inclusive skorzystamy głównie w dużych kurortach, pełnych głośnych, irytujących ludzi, którzy potrafią swoim nastawieniem zepsuć nasze wakacje. Ponadto, wiele osób woli stonowany i przytulny klimat. W nadmorskiej „fabryce” ludzi i wspomnień klimatu będzie jak na lekarstwo. Albo i mniej. Gdzie w ogóle w takim razie jechać? Duże kurorty – odpadają. Zatłoczone miasta – odpadają. Typowe, szablonowe i całkowicie „obleciane” miejscówki – odpadają. Co zatem nam pozostaje? Wybór miejscowości, które są znane jedynie prawdziwym wczasowiczom, którzy znają ten piękny kraj od podszewki. Co mam na myśli? Pulę! Pula to Chorwackie miasto leżące na półwyspie Istria, tym samym charakteryzuje się znakomitą pogodą przez lato oraz w pewnym stopniu także zimą i cudownym krajobrazem, głównie za sprawą wielu wzgórz. Liczba ludności wynosi mniej niż 60 000, lecz najwięcej mówi gęstość zaludnienia – raptem 1100 osób na kilometr kwadratowy, co przekłada się na wygodę, komfort oraz stosunkowo dużo niezagospodarowanej przestrzeni. Źródło – Gdzie spać? Warto również wziąć pod uwagę noclegi w Puli Interhome, które powinny zapewnić jak największy komfort wypoczynku. Większość osób – mam nadzieję – zdecyduje się na wybór stosunkowo niedużego obiektu, który zapewni prywatność, spokojny wypoczynek oraz jak największą liczbę atrakcji, takich jak plaże, wzgórza i zabytki. Jeśli jednak preferujemy dużą liczbę innych towarzyszy i nie przeszkadza nam ich tłok, zdecydujmy się na większy kurort. Nie będziemy czuć się samotnie o żadnej porze dnia i nocy, a ponadto z pewnością poznamy nowe osoby, z którymi być może uda nam się zawiązać bliższy i dłuższy kontakt, również po wyjeździe. Reasumując : wakacje w Puli mogą się opłacić Chorwacja jest piękna, to fakt nie do podważenia. Piękne krajobrazy, mili ludzie i bardzo przyjazny klimat nastawiają do tego kraju pozytywnie miliony turystów co roku z całego świata. Pula jest miastem, które warto wziąć pod uwagę decydując się na wyjazd. Właśnie tam warto napisać swoje marzenia i zyskać d o tego miasta ciepły sentyment, który będziemy wspominać wiele lat po powrocie do kraju. Bo to właśnie w wyjazdach jest najważniejsze – pełne zadowolenie i tęsknota za wakacjami w ciągu roku w Polsce. Co myślicie o wyjeździe na własną rękę? Chorwacja na własną rękę czy all inclusive? – Casualism Blog Moda Męska Chorwacja, to jedna z najpopularniejszych destynacji Polaków. Wielu naszych rodaków ceni sobie Chorwację, za pewność ładnej pogody, ciepłe i lazurowe morze Adriatyckie, piękne widoki oraz bardzo smaczną kuchnię śródziemnomorską. Ale każdy turysta zadaje sobie pytanie czy będzie go stać na wakacje w tak pięknym miejscu, które ma tak dużo do zaoferowania. Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta, zależy jakiego rodzaju wakacje preferujemy czy na własną rękę, z własnym dojazdem, czy będziemy korzystać z usług biura podróży. Podróżując na własną rękę trzeba wziąć pod uwagę, że autostrady oraz niektóre tunele oraz mosty są płatne. Przykładowo przejazd samochodem osobowym autostradą z Zagrzebia do Riviery Makarskiej, to koszt około 204 KN, (1Kuna to 0,61 złoty) czyli w przeliczeniu na złotówki jest to około 125 zł. Czy to dużo? Chyba nie, zważywszy, że jest to około 470 kilometrów drogi bardzo dobrej jakości. Chorwackie ceny zakwaterowania są oczywiście zależne od rodzaju bazy noclegowej i standardu. Nocleg w pokojach gościnnych o średnim standardzie kosztuje około 25 euro za dobę hotelową, za jedną osobę. Chorwacja- ceny żywności oraz ceny posiłków w restauracjach. Za zupę można zapłacić około 18-22 kun za porcję, danie główne z owocami morza to już około 60-70 kun za porcję, pizza około 50 kun wzwyż. Kawa w kawiarni kosztuje średnio około 10 kun. Jeśli planujemy wyżywienie na własną rękę, na pewno wart zaopatrywać się w supermarketach. Chleb kosztuje ok 9 kun, mleko 1 litr około 7 kun. Używki, takie jak papierosy to koszt nawet 30 kun za paczkę, piwo chorwackie około 7 kun za puszkę 0,5l, wino lokalne około 40 kun za butelkę litrową. Warto także zaznaczyć, że np. wstępy do parków narodowych są płatne, np. chcąc zwiedzić Park Narodowy Jezior Plitwickich należy uiścić około 250 Kn za osobę! Łatwy dojazd, świetne jedzenie, mnóstwo opcji na nocleg w każdej nadmorskiej miejscowości – nic dziwnego, że jednym z ulubionych kierunków wielu indywidualnych podróżników jest właśnie Chorwacja. Wakacje w tym kraju to wspaniała przygoda! Dla tych, którzy wybierają się tam po raz pierwszy, mamy kompletny zestaw patentów, jak zorganizować tani wyjazd. Chorwacja: wakacje - jak i kiedy? Optymalnym terminem na wakacje w Chorwacji jest maj-czerwiec lub wrzesień: pogoda zwykle bardzo dobra, ceny niższe i mniej osób. Szczyt sezonu to lipiec i sierpień – temperatura przekracza 30 stopni, a plaże są tłumnie oblegane. Jednak nawet wtedy znajdziesz zakątki, gdzie będzie spokojnie i cicho. Wiosną przyda się dla dzieci pianka do pływania (woda potrafi być chłodna), latem najlepsza jest koszulka pływacka chroniąca przed słońcem. Na wakacje w Chorwacji warto wziąć ze sobą także namiot plażowy – jeśli zamierzasz z dziećmi spędzać dnie nad wodą, przyda się własny kawałek cienia! Większość plaż jest kamienista – weź buty do sportów wodnych (do kupienia w Polsce lub wszędzie na miejscu). Jak dojechać? Najwięcej osób jedzie własnym samochodem. Odległość od polskiej granicy do Zagrzebia to 680 km, do Istrii ok. 850 km, Splitu ok. 1070 km (w Czechach, Austrii i Słowenii wymagane są winiety na większości autostrad i dróg ekspresowych). Przejazd dieslem i opłaty po drodze to wydatek ok. 1500 zł w dwie strony. Gdy na wakacje do Chorwacji wybieramy się samolotem, warto zapolować na oferty tanich linii lotniczych. Przykładowo linie Wizz Air oferują połączenia z Warszawy i Katowic do Splitu. Z Polski do Chorwacji ( do Dubrownika, Splitu, Zadaru i Zagrzebia) kursuje również regularnie LOT. Przejazd autokarem to wydatek ok. 450 zł w obie strony (od maja do października, Oczekiwanie na prom na wyspie Silba, fot. Podróżowanie samochodem i promy na wyspy Autostrady (płatne) pozwalają na szybkie i łatwe przemieszczanie się, ale jazda serpentynami może być wyzwaniem dla początkującego kierowcy. Ceny paliw: PB95 ok. 9,40 HRK/l, diesla: 8,70 HRK/l, gazu: 4,10 HRK/l (ceny z 5 maja br.) Walutą jest kuna chorwacka – 1 HRK to ok. 0,58 zł. Zaparkowanie w pobliżu plaży bywa bardzo trudne – zwłaszcza w weekendy! W sezonie na wyspy wyruszają tłumy. Jadąc autem, czasem trzeba poczekać w kolejce na kolejny prom. Największy tłok jest zwykle w soboty (zmiana turnusów). Bilety kupuje się w kasie przy wjeździe na prom, ceny za przejazd zależą od odległości wyspy od lądu. Strona promów z cenami i terminarzem: Wakacje w Chorwacji - noclegi Najpopularniejsze są kwatery prywatne, często apartamenty lub domy do wynajęcia w cenie 50-100 EUR za dobę. Przed sezonem i po nim (do 15 czerwca i od 15 września) jest znacznie taniej. Chorwacja posiada liczne kempingi, od kameralnych (namiot rozbijemy za 10 EUR) po wielogwiazdkowe giganty z basenami, animacjami i dużym wyborem rozrywek (w cenie ok. 50 EUR). Dobrym pomysłem są domki na kempingach, gdzie za 2-3 pokoje z kuchnią i łazienką dla 6 osób zapłacimy od 100 do 720 zł za noc (cena zależy od sezonu, Najbardziej ekskluzywnym pomysłem jest zamieszkanie w latarni morskiej – rezerwować trzeba z wyprzedzeniem. Kemping na wyspie Krk, fot. Jedzenie – jak oszczędzić na wakacjach w Chorwacji Jeśli planujesz gotowanie, wszystkie produkty chorwackiej kuchni dostaniesz w supermarketach (tania jest sieć Konzum). Chleb: 5-8 HRK, oliwki: 7-12 HRK, arbuz: 10 HRK/kg, gałka lodów: 7 HRK. Na niektórych kempingach za ok. 1 EUR dziennie wynajmiesz lodówkę, co pozwoli cieszyć się zimnym piwem (1 litr: 13 HRK), winem (jest pyszne, karton wina stołowego: 12-20 HRK, lepszego: 25-40 HRK, bardzo dobrego: powyżej 40 HRK) i rakiją (1 litr: 40-60 HRK). Cena za danie w konobie (restauracji) to ok. 40-80 HRK. Niektóre z regionalnych dań trzeba zamawiać dzień wcześniej. Dania z trufli: ok. 90-240 HRK. Chorwacja, jedzenie na lokalnym bazarze, fot. Chorwacja - wakacje na 5 tanich sposobów: Im dalej od wody, tym taniej. Czasem wystarczy zaledwie 300 metrów, by cena na kempingu lub w restauracji była zdecydowanie niższa! W głębi kraju jest taniej niż na wybrzeżu, warto zaopatrzyć się po drodze w niezbędne rzeczy. Najdrożej jest na wyspach. Na kemping warto wziąć kuchenkę, gotowanie posiłków obniży koszt wyjazdu. Przyjrzyj się położeniu atrakcji, jakie chcesz odwiedzić i sprawdź, jak można tam taniej dotrzeć. Na przykład na wyspę Hvar możesz popłynąć ze Splitu (samochodem będzie drogo) lub z Drvenika (wyjdzie znacznie taniej, ale dłużej trzeba jechać). Na wyspę Visovac dopłyniesz turystycznym statkiem z Parku Narodowego Krka (dwugodzinna wycieczka w cenie 100 HRK). Kursują też wodne taksówki. Woda z kranu ma same zalety: jest chłodna, bezpłatna, a do tego pyszna i absolutnie bezpieczna. Chorwaci piją ją wszędzie (nawet w knajpkach), nie będzie zatem nietaktem, jeśli w kawiarni do ciastka poprosisz o szklankę wody z kranu. Ceny na targu różnią się ze względu na lokalizację i porę dnia: najtaniej jest rano oraz w środku targowiska, najdrożej po południu i na obrzeżach. Zwykle produkty określone jako „domaci” (domowe, z własnego ogródka) są droższe niż pozostałe.

chorwacja na własną rękę samochodem