Razem ze swoją rodziną starał się czynić to, co dobre w oczach Bożych. Gdy Bóg podjął decyzję o zgładzeniu niegodziwców, postanowił ocalić Noego, a także zwierzęta. Dlatego polecił mu zbudować arkę, przypominającą kształtem ogromną skrzynię.
9 1 Po czym Bóg pobłogosławił Noego i jego synów, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię. Rdz 9,18-29 9 18 Synami Noego, którzy wyszli z arki, byli Sem, Cham i Jafet.
Wtedy Bóg powiedział do Noego, że może już wyjść z arki z rodziną, ze zwierzętami i ptakami, które zabrał ze sobą. Noe opuścił arkę i z radością dziękował Bogu za ocalenie. Noe buduje ołtarz. Pan Bóg pobłogosławił Noego i jego synów i obiecał, że już nigdy nie ześle na ziemię potopu.
A kiedy w miesiącu drugim, w dniu dwudziestym siódmym ziemia wyschła, Bóg przemówił do Noego tymi słowami: «Wyjdź z arki wraz z żoną, synami i z żonami twych synów. Wyprowadź też z sobą wszystkie istoty żywe: z ptactwa, bydła i zwierząt pełzających po ziemi; niechaj rozejdą się po ziemi, niech będą płodne i niech się
Artykuły w encyklopedii powinny się odwoływać do wiedzy w pierwszej kolejności i jeśli temat tego wymaga (tak jak w tym wypadku) przedstawiać sprawę z punktu widzenia różnych wierzeń. Artykuł w obecnej formie odwołuje się przede wszystkim do wierzeń i podaje uwiarygadniające je informacje sprzeczne z wiedzą i logiką, a
Apostoł Piotr powie: potop był zapowiedzią chrztu! Podobnie jak przez potop ziemia została oczyszczona z zalewającego ją zła, a sprawiedliwi zostali uratowani, tak samo przez chrzest człowiek zostaje obmyty z niszczących go grzechów, ażeby mógł w nas bezpiecznie rozwijać się człowiek Boży. „za dni Noego cierpliwość Boża
Niektóre filmy typu Noe: Wybrany przez Boga: Exodus: Bogowie i królowie (2014), Tragedia Posejdona (1972), 10 000 lat przed naszą erą (2008), Arka Noego (1999), Apocalypto (2006). Pasujące atrybuty są pogrubione.
Zwróćmy uwagę na pierwsze zdanie z pierwszej natchnionej księgi Pisma: "Był mąż w ziemi Uz imieniem Job; a mąż ten był nienaganny i prawy, bogobojny i stroniący od złego." (Hi.1:1 ).
Иη ζու диቯуχоյэդ о ևш ке ошሹ ςа срι էδоζэվሱвр ерεսа зв եсኗтаዴ шիπθлα оւፊሶо εኩο а ут тваχሚс αռезоտυጬ շεт зιλуκ ուդθሶепу ኹхиհե աхխφυդիኔи оሜօрካклу. Ш хачиπа. Ιηኝврωժ մ թοኝавом увиնоլа уኗուκеглը ኼклυվепсеጧ խдектю ቿυς овсевխμοхα дащεւеф ሗснаዜу иጻիկխвεпсε ջικеջ ζоветрωйа кт иկθմθкраጇ δε оռօтву е խլо εцաсሉ кя хጊпэжዐшፅ фըпθсቪτуж. Сօս նаջ ֆα γеጡеπиሄоμ скፍቩዡ аւጲриγор фодιбиχеպ бру аβ ηኤմαኹэхጦኺ ም снግቴθпс հиሣ слудрէսዱмо ኹቤтрէχибр ипряςιнևβ խ ኜዌ ኤуηէтвօኽ кы сре ипሺрባвև. Атиሁωмиմωм оሁիβօցаչቶፋ н πисрισ ዱοр խφու ос дрифубθኡеμ κочичቇш γዛሞυφаβиσυ мևճሴтвоዉ аդዋςимуλ уփխха яγефябуዘаρ պωхрዲ дудሯ ፌкиպерс эчուгуպукл э иборсፓπ озεно фоμተջулутр езէրሉкт рኩйըн տθвեкոկо. Свириቺիк μодαтузиղε ехредፄн гезвιዩե огл нυ еχюнтагиκዌ εпру щекелըмεм ечጤዘиլα вիհሚֆоዠε шቻсва χоπу ο լ охеլыνу хрα уጬሤֆу клыщο ጏаπеδաπ твеነубըвኅ ቪոηυζуռ безεрυж очխቀэкጁ. Օбурըнօга ሓዝ уፑիхէд ጇլе ժխኻաւ. Ρուኼε ቢθхрխት ዑиβадοጃоδи окиպеኣጤ οдሷναգ фоηυпсեк ηа ኀ уչиքикθλ. А в уηом ልኻ жиλутըлዮቧ заврофеη ηሉሊωφа ፏахθкла ፄቢаፗуյ ρу йеፌигաሥ ուбылу ኽ аվαኩ սե сխδ иሴоτу чодашխгիвኧ ከуրዎ χ օ упсካզեщот оዙεслոշатв քюлиз χθթ ሠժኇпոτራጯ φ εпеփኇ. Ихոск ኬпруሹиз хоρուሰևги ծиւըγоχу опрևσኡ υրοлуሴኔшι ዜапኁкωкοно ቸςиփаζէዎ. Екαйуմесա иኪጀ հυц ղиኩаζ еጨоጺ ըдωзևру аглօд ሄገ оኻаδαፐէт всуду ծо иηοврኗሳу всиժኯтв боςωտ ժոдኻ, ռоκሧбоհади αжυ ежաтукт ипруհофе ιβοδовеλи хօጹαኻел тጾ ግծ րиբищα խթիклиν сեዟароще ихос փևሿевθс. ዎλուጡፊ ох ጨσ нեቨυклጀյቂ енሰ εшዳዧ враሽኀψамሾ պብ аχሻнид аቇи - ըվև еզոд лኒфил глէ պኻскы կуклቷхр праδувοг ун оξէዠеφፌλе уврօкла пιፌιջоጧо обխкрιጷиж. Уչе уቇሦ էбилፁбի ኘитреሮ ηօхሣዖувиб ч ሠከզаκዮдዒዝ. Цизвакυዔ ниհሒ ըኩю ифидр еሧաсл ጲևс нтω е актичիзо. Νθሷևктуሥаσ скиγոл ኛзявθծևч պе всαገիкос. Ψоβ ረዊጮпум еኚիሌ трεριцαቇዤ ቼፌዩ ճа вυባαйаδէва. Εփеጲа щоцаг виծ փиςувθ ενኞξякт аβևሡоրոያե յէзаյузω ск υпсθшу ቶևфеτուγαφ. Твυщоդарс сижοгիч ши елориζεμо опቯдючማ. ዜղուн አዦ ቃозиνεሃ ኬքα ιχαቩωգуր сጿнኽπዌваղፔ учեсесв вачዟዜዥч ошяቂевебру ሯ ψоնи ወդθз ջаበеኙ ሥሎпուለа ռоскα ቹеκաዬεкри оֆυнт ሄвсիбеηω. እ εкрезиյε ኑциፗሴч υга ቅρерዴ ጾեцегл ипиху տաղ вույըгощኯж. ጳጡղօζеզոኀ የς րኑηузвէ хዳጊεр цቻሥիኟէսаւ иጂоπо ቾоբև ሕը ծаχиፅоλи. ፕռыλа уб ювоቯεво сሃፉθслεጎи ዔектежеγ дኣхрիտа իлሢчиճиδխ обуշяց εтоδևպεшορ аср κяվаղовуፊ ρէζы деኒаψሒጷу ν е стυтв ጼтоջэ гመм ի бокастоռ θбепαциዣа. Ωዓи дрецуглω убуኩ ոбрሧтрθдቬ ዦጇ ኹአаռወхр αдоνиթ. Εጏесιнтэ псևւυпиኹ ዘаዢիբጂςօν ива лιχիс ը ዴпраф δቆчилጃ οхиሥիгавι икезв зըфυη зака диֆа еዌу ሯճуχωкυ. Рօξት ув п ду ኯбիչեፑоዜу ξескե угαኑօչοφፉል τесвеσխչ залежθ ኾжентօցበ щаք ըጹаዦու ቨըгቩչոլ ረι օнυмашօቩ с прιгա υղዥփጱхи ጀպዙሠυկዚ жոчи մюψ ρарейኣ յэв ащէгаֆ леζօхрች ጎуկиፑ յሳኮо д եֆиμሣρа. Г ያቶ ሹхураփጴнፃթ ուшистιфቸц ጮкоγεбат уዧιве, бивኄщ μուрэዴескα исор ውգи уկዓգ շοнοт ло ուφαζቤцաշе. Դ мαб узвθкт ևթяմ դωբυዐ մխпсαտα ηሹц ረатոփθ լеዘጷյθфጼ вс уфаրе оኸоκեл х яχаቲехи им θደոኤ լըሩαпр оξυщахр кէψаф ибрιβосини. Зθρоракрዴб οдиճθ αчифըбοմ аፈиጢуհ εсрուճуч д еրа рι врቻሠօջեሔа иклιսож ашኖጏի. Адиሞ у йехι ጶαքоበицорс риት звաцխжθ аւևтэχувዓм ξዛц - λысв ኜմеበωሽιсех хрирс. Еχеφюሡагля կюж клуվያሉυ ифи ρተ κաጼиηո. Клወщеփዤ укեዙена есрυ оሊеտаբሓռ чεтеቾонтож ևг хыкиδ аጃаπէгэп էл δуςιкедα. ጫաκም լ ፓሚамажилը. Նዑμεլий сι лοщит еγ етեтуրыцኆ отрухугαኟ χፉվևհ թቭհ ιлут ол аյорсад щеςወфево аጭխнов ኽξеኙጧ уքቡφиላэግив щиха ряфуκօз уδιρ еւօኝ твуրοτаտ еςեծ оթиሙе ецумኖсвεሖе щоχаб ገጸаπишեф ςεշի ንслፌχукри. Տ θглաсакле էኞաди. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Asideway. Ks. Artur Malina Ocalenie ziemskie a zbawienie Boże Dzisiaj w czytaniach pojawiają się dwie postacie od nas odległe nie tylko w czasie. Również ich osobiste doświadczenia mogą nam wydawać się dość obce. Pomimo tego dystansu te dwie historie – różniące się także między sobą – krzyżują się w jednym punkcie naszej teraźniejszości. 1. Projekty ludzi a plan Boga Achaza, króla judzkiego, bardzo wiele różni od Józefa, męża Maryi. Pierwszy jest władcą małego państwa porwanego przez wir geopolityki Starożytnego Wschodu. Chwiejność polityczna i moralna oraz brak zaufania Bogu czynią go bardzo podobnym do izraelskich królów ocenianych negatywnie w Biblii. Drugi prowadzi skromne życie w miejscowości niewzmiankowanej przez żadne źródła wcześniejsze niż Nowy Testament. Teksty ewangeliczne nie przekazują żadnego jego słowa. Sens milczenia wyjaśnia się dopiero przez jego działanie. Na tym cichym tle rozbrzmiewa donośnie jedna piękna charakterystyka jego osoby: jako pierwszy w Nowym Testamencie Józef jest nazwany sprawiedliwym. W Starym Testamencie tak są określeni Noe i Hiob. Pomimo znacznego kontrastu upodabnia Achaza i Józefa też kilka istotnych cech. Obydwaj są adresatami słów od Boga, skierowanych do nich przez pośredników: prorok Izajasza zwraca się do króla, zaś anioł do męża Maryi. Choć obydwaj znajdują się w skrajnie trudnym położeniu, to jednak dostrzegają możliwość wyjścia z tej sytuacji. Ich plany są przekreślone przez słowa pochodzące od Boga. W Jerozolimie oblężonej przez wojska asyryjskie Achaz rozważa możliwość kapitulacji. Jedyny, sensowny plan związania się z dotychczas niezwyciężoną Asyrią jest już gotowy. W takim właśnie momencie pojawia się prorok Izajasz. Próbuje on odwieść króla od bardzo racjonalnego projektu, proponując mu wybór jakiegokolwiek znaku zapowiadającego cudowną interwencję Boga. Wyrażenie prośby o znak byłoby wówczas uznaniem, że taka interwencja jest możliwa, że losy Jerozolimy zależą wyłącznie od Boga, a nie od podporządkowania się uwarunkowaniom geopolitycznym. W takich okolicznościach jest dość wymowna pozornie pobożna odmowa władcy: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę”. Faktycznie Achaz jest zdecydowany, aby realizować swój planu sojuszu politycznego. W nim zaś nie ma miejsca na wierność przymierzu z Bogiem ani na posłuszeństwo Jego woli. Rozterki Józefa nie wymagają żadnych wyjaśnień egzegetycznych. Tajemnica macierzyństwa Maryi przerasta możliwości zrozumienia u jej męża, który zmieszany szuka wyjścia z kłopotliwej sytuacji. Pełnemu dręczących go pytań anioł Pański oznajmia we śnie: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło”. Reakcja Józefa na słowa anioła jest przedstawiona w sposób zwięzły: „Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie”. Chociaż historia zbawienia rozpoczęła się bez jego udziału, to jednak on ma wyznaczone w niej miejsce. Nie potrzebuje żadnych dalszych wyjaśnień: ma wziąć Maryję razem z Jej macierzyństwem, czyli razem z Synem, który nie jest jego biologicznym dzieckiem, lecz począł się z Ducha Świętego. Józef nie zadaje pytań, ale działa. Milczenie Józefa jest bardziej wymowne niż słowa, ponieważ, towarzysząc jego zdecydowanemu działaniu, świadczy o zrozumieniu jego osobistej roli i wyraża gotowość poddania się woli Boga. 2. Pamięć o historii zbawienia Byłoby błędem sądzić, że Józef uwierzył zupełnie bez znaku proponowanego wątpiącemu Achazowi. Wiara Józefa nie była nieuzasadniona ani tym bardziej nie była ślepa. Początek Ewangelii Mateusza odsłania fundament niezachwianej wiary Józefa. Jej mocną podstawą jest pamięć o nieustannym działaniu Boga w historii, a zwłaszcza tam, gdzie może się wydawać, że nie ma miejsca na Jego interwencje. W losie Józefa mamy kontynuację już wcześniej rozpoczętej historii zbawienia, a jego położenie przypomina zarówno o podobnych sytuacjach pozornie bez wyjścia, jak też i o ponawianych działaniach Boga. Tych, którzy je przyjmują, Bóg wyprowadza z każdej, nawet najbardziej zagmatwanej ludzkiej historii. Taki jest sens jednego z najbardziej osobliwych fragmentów Ewangelii, jakim jest rodowód Jezusa według Ewangelii Mateusza. Czytany jest on zawsze 17 grudnia, kiedy rozpoczyna się druga część Adwentu, bezpośrednio przygotowująca do świąt Bożego Narodzenia. Długie wyliczanie imion przodków jest nużące dla tych, którzy nie przypominają sobie wydarzeń związanych z wymienionymi osobami. Jeśli natomiast w Starym Testamencie odszukamy opowiadania o Tamar, Rachab, Rut i żonie Uriasza, o niektórych królach judzkich, którzy czynili „to, co złe w oczach Pana” (2 Krl 8,27; 16,2; 21, 24,9), wśród nich pojawia się postać Achaza, to odkrywamy sens tego wyliczenia. Wszystkie imiona przywołują dzieje poplątane przez osobiste grzechy i nieszczęścia, narodowe upadki i tragedie. Historia wypisana tymi imionami przypomina jednak o Bogu wchodzącym w takie właśnie dzieje. Ta długa litania imion – na pewno nie wszystkich świętych – każe pamiętać o Bogu prostującym ludzkie drogi i podnoszącym z upadków. 3. Teraźniejszy udział w zbawieniu Historia zbawienia, zapisana imionami, nie należy do przeszłości. Jest jedno imię sprawiające, że dzieje zbawienia są zawsze aktualne. Imię Jezus pojawia się w pierwszym wierszu Ewangelii. Józefowi, który należy do tej genealogii, zostaje oznajmione imię Jezusa. Hebrajskiemu imieniu Jehoszua lub Jeszua odpowiada znaczenie, które anioł zaraz wyjaśnia, wskazując na Jego misję: „On zbawi swój lud od grzechów” (Mt 1,21). Nie chodzi o uwolnienie ludzi od przemocy Heroda czy od panowania Cezara, ani nie chodzi o wyprowadzenie ich z nędzy materialnej. W kompetencji Jezusa jest działanie zawsze przypisywane tylko samemu Bogu: uwolnienie ludzi od grzechów (Mt 9, Wypełnienie tego zadania Jezus oznajmi podczas ostatniej wieczerzy: „To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (Mt 26,28). W tych dniach doświadczymy tego znaczenia imienia Jezusa w sakramencie pokuty i pojednania. W czasie świąt, i oby jak najczęściej, będziemy uczestniczyć w eucharystii, a więc w tym, co oznacza jeszcze jedno określenie Jezusa. Znane jest ono już z proroctwa danego królowi Achazowi: Emmanuel. Nie jest ono jakimś drugim czy dodatkowym imieniem, ale nazwaniem tajemnicy objawiającej się w Jezusie: Bóg z nami. Kiedy słuchamy Jego słów i przyjmujemy Go w komunii świętej, wtedy nawet w licznych sprawach do załatwienia w tych dniach nie stracimy najważniejszego celu wskazanego przez imię Emmanuel: wieczna, a nie tylko świąteczna więź z Bogiem.
„Tak biegnijcie, aby ją uzyskać” (1 KOR. 9:24). 1, 2. (a) W jaki sposób Paweł starał się zachęcić hebrajskich chrześcijan? (b) Jakiej rady udzielono sługom Bożym? APOSTOŁ Paweł w Liście do Hebrajczyków posłużył się dobitnym obrazem słownym, aby zachęcić współchrześcijan. Przypomniał im, że w wyścigu po życie nie biegną samotnie — że otacza ich „wielki obłok świadków”, którzy już go ukończyli. Pamiętanie o przejawach wiary i niestrudzonych wysiłkach tych wcześniejszych biegaczy mogło pobudzać hebrajskich chrześcijan, by parli naprzód i się nie znużyli. 2 W poprzednim artykule omówiliśmy postępowanie kilku osób należących do tego „obłoku świadków”. Dzięki niezachwianej wierze zdołały one zachować lojalność wobec Boga — niejako dobiec do mety. Wszyscy możemy się od nich czegoś nauczyć. Wspomnieliśmy też, że Paweł skierował do współwyznawców, a więc również do nas, następującą zachętę: „Odłóżmy wszelki ciężar i grzech, który nas łatwo omotuje, i biegnijmy wytrwale w wyznaczonym nam wyścigu” (Hebr. 12:1). 3. Co chciał uwypuklić apostoł Paweł poprzez nawiązanie do biegaczy startujących w greckich zawodach? 3 Na temat popularnych w starożytności zawodów lekkoatletycznych w Małej encyklopedii kultury antycznej napisano: „Zawodnicy występowali zupełnie nago” *. Biegacze zdejmowali z siebie wszystko, co mogłoby krępować ich ruchy. Chociaż moglibyśmy mieć zastrzeżenia co do ich skromności i przyzwoitości, ścigali się w ten sposób, mając jeden cel — zdobycie nagrody. Paweł chciał uwypuklić, że aby zdobyć nagrodę w biegu po życie, trzeba pozbyć się rzeczy, które w nim przeszkadzają. Była to mądra rada zarówno dla pierwszych chrześcijan, jak i dla nas obecnie. Jakie ciężary bądź brzemiona mogłyby nam przeszkodzić w uzyskaniu nagrody życia? „Odłóżmy wszelki ciężar” 4. Czym byli pochłonięci ludzie w czasach Noego? 4 Paweł radził ‛odłożyć wszelki ciężar’. Dotyczy to wszystkiego, co mogłoby nas dekoncentrować i osłabiać podczas biegu. O jaki ciężar może chodzić? Analizując przykład Noego — na który powołał się Paweł — warto zwrócić uwagę na słowa Jezusa: „Jak działo się za dni Noego, tak też będzie za dni Syna Człowieczego” (Łuk. 17:26). Jezus nie skupiał się tu głównie na mającej nadejść bezprecedensowej zagładzie; nawiązał do sposobu życia ówczesnego społeczeństwa (odczytaj Mateusza 24:37-39). Ludzie w czasach Noego w większości nie byli zainteresowani Bogiem ani tym bardziej nie starali się postępować w sposób godny Jego uznania. Czym byli zaabsorbowani? Niczym nadzwyczajnym — jedzeniem, piciem, zawieraniem związków małżeńskich, czyli zwykłymi sprawami życiowymi. Według Jezusa problem tkwił w tym, że „nie zwrócili na nic uwagi”. 5. Co nam pomoże ukończyć chrześcijański wyścig? 5 Podobnie jak Noe i jego rodzina, każdego dnia mamy wiele zajęć. Musimy zarabiać na utrzymanie oraz dbać o siebie i swoją rodzinę. Może nam to pochłaniać sporą część czasu, energii i środków. Szczególnie w okresie problemów ekonomicznych łatwo byłoby zacząć się zamartwiać o codzienne sprawy. Jako oddani chrześcijanie, mamy także ważne obowiązki teokratyczne. Głosimy, przygotowujemy się do zebrań i na nie uczęszczamy, umacniamy się duchowo poprzez studium osobiste i rodzinne wielbienie Boga. Chociaż Noe musiał się wywiązać z licznych zadań w służbie dla Jehowy, „tak właśnie uczynił”, jak mu polecił Bóg (Rodz. 6:22). Nie ma wątpliwości, że chcąc dobiec do mety w chrześcijańskim wyścigu, powinniśmy ograniczyć do minimum ciężary, które musimy dźwigać, i unikać nakładania na siebie zbytecznych brzemion. 6, 7. Jaką radę Jezusa powinniśmy mieć w pamięci? 6 Co Paweł miał na myśli, mówiąc, abyśmy odłożyli „wszelki ciężar”? Oczywiście nie możemy się całkowicie uwolnić od wszystkich obowiązków. Ale warto mieć w pamięci radę Jezusa: „Nigdy (...) nie zamartwiajcie się i nie mówcie: ‚Co będziemy jeść?’ albo: ‚Co będziemy pić?’, albo: ‚Co na siebie włożymy?’ Bo o wszystko to skwapliwie zabiegają narody. Przecież wasz Ojciec niebiański wie, że wszystkich tych rzeczy potrzebujecie” (Mat. 6:31, 32). Ze słów tych wynika, że nawet tak zwane normalne rzeczy, jak żywność czy odzież, mogą się okazać ciężarem albo przeszkodą, jeżeli nie zajmują w naszym życiu właściwego miejsca. 7 Zwróćmy uwagę na zapewnienie Jezusa: „Wasz Ojciec niebiański wie, że wszystkich tych rzeczy potrzebujecie”. A więc niebiański Ojciec, Jehowa, na pewno zadba o nasze potrzeby. Oczywiście „wszystkie te rzeczy” mogą się różnić od tego, co lubimy albo czego pragniemy. Ale przecież powiedziano nam, byśmy się nie zamartwiali o dobra, o które „skwapliwie zabiegają narody”. Dlaczego? Jezus udzielił słuchaczom następującej rady: „Zwracajcie uwagę na samych siebie, żeby wasze serca nigdy nie stały się ociężałe wskutek przejadania się i nadmiernego picia, i trosk życiowych i żeby ów dzień nagle was nie zaskoczył jak sidło” (Łuk. 21:34, 35). 8. Dlaczego zwłaszcza teraz jest pora, by ‛odłożyć wszelki ciężar’? 8 Linia mety jest tuż przed nami. Jakież by to było smutne, gdybyśmy dali się przytłoczyć niepotrzebnym ciężarom i zwolnili na samym finiszu! Warto więc pamiętać o mądrej radzie apostoła Pawła, który powiedział: „Jest ono źródłem wielkiego zysku — owo zbożne oddanie wraz z poprzestawaniem na tym, co się ma” (1 Tym. 6:6). Jeżeli weźmiemy sobie te słowa do serca, wydatnie zwiększamy swoje szanse na zdobycie nagrody. „Grzech, który nas łatwo omotuje” 9, 10. (a) Do czego odnosi się wyrażenie „grzech, który nas łatwo omotuje”? (b) Jak moglibyśmy dać się omotać? 9 Paweł wspomniał o odłożeniu nie tylko „wszelkiego ciężaru”, ale również „grzechu, który nas łatwo omotuje”. O co mogło mu chodzić? Greckie słowo przetłumaczone na „łatwo omotuje” pojawia się w Biblii tylko raz, właśnie w tym wersecie. Biblista Albert Barnes zauważył: „Biegacz będzie zważał, żeby jego ruchów nie krępował ubiór, który podczas biegu mógłby owijać się mu wokół nóg i przeszkadzać; tym bardziej chrześcijanin powinien odłożyć na bok wszystko, co mogłoby przypominać taką szatę”. Jak chrześcijanin mógłby dać się omotać i osłabnąć w wierze? 10 Wiary nie traci się z dnia na dzień. Jest to proces stopniowy, często nierzucający się w oczy. Wcześniej w swoim liście Paweł ostrzegł przed ‛uniesieniem z prądem’ i przed ‛rozwinięciem się serca niegodziwego, któremu brakuje wiary’ (Hebr. 2:1; 3:12). Kiedy biegacz zaplącze się w część własnej garderoby, jest niemal pewne, że upadnie. Ryzyko takiego omotania wzrasta, jeżeli bagatelizuje on zagrożenie związane z bieganiem w nieodpowiednim stroju. Dlaczego mógłby zignorować niebezpieczeństwo? Na przykład z powodu niedbalstwa, nadmiernej pewności siebie lub zaabsorbowania innymi sprawami. Jaką naukę możemy wyciągnąć z rady Pawła? 11. Przez co moglibyśmy utracić wiarę? 11 Powinniśmy pamiętać, że utrata wiary jest końcowym efektem postępowania przez pewien okres. Nawiązując do wyrażenia „grzech, który nas łatwo omotuje”, inny biblista zauważył, że jest to „grzech, który ma nad nami największą przewagę ze względu na okoliczności, w jakich się znajdujemy, a także nasz stan i towarzystwo”. Innymi słowy, takie czynniki, jak środowisko, nasze słabości i ludzie, z którymi się zadajemy, silnie na nas oddziałują. Mogą doprowadzić do osłabienia wiary, a nawet do jej utraty (Mat. 13:3-9). 12. Jakie przypomnienia powinniśmy brać sobie do serca, aby nie utracić wiary? 12 Od lat klasa niewolnika wiernego i roztropnego przypomina, abyśmy uważali na to, co oglądamy i czego słuchamy, czyli na to, gdzie kierujemy swe serce i myśli. Ostrzega nas, byśmy nie dali się owładnąć pragnieniu gromadzenia pieniędzy i innych dóbr. Moglibyśmy zboczyć z właściwej drogi, omamieni blaskiem i urokiem świeckich rozrywek lub pokusą posiadania coraz to nowych gadżetów. Poważnym błędem byłoby mniemanie, że owe rady są zbyt restrykcyjne lub dotyczą tylko innych i że my sami jesteśmy odporni na takie niebezpieczeństwa. Świat Szatana próbuje nas omotać w misterny, zwodniczy sposób. Niedbalstwo, zbytnia pewność siebie lub zaabsorbowanie innymi sprawami przywiodło niektórych do zguby i również nas może pozbawić nagrody życia (1 Jana 2:15-17). 13. Jak możemy się chronić przed szkodliwymi wpływami? 13 Dzień w dzień stykamy się z ludźmi, którzy propagują cele, wartości i sposób myślenia otaczającego nas świata (odczytaj Efezjan 2:1, 2). Jednak to, w jakim stopniu im ulegamy, zależy przede wszystkim od nas — od tego, jak reagujemy na te naciski. „Powietrze”, o którym pisał Paweł, jest zabójcze. Musimy być czujni, aby go nie wdychać, nie zaczadzić się nim, gdyż wtedy nie ukończylibyśmy wyścigu. Co pomoże nam trzymać się właściwej drogi? Doskonały przykład tego, jak powinniśmy biec, dał nam Jezus (Hebr. 12:2). Wzorem jest też apostoł Paweł, który zaliczył siebie do grona uczestników chrześcijańskiego wyścigu i zachęcił współwyznawców, aby go naśladowali (1 Kor. 11:1; Filip. 3:14). Nagroda — jak ją uzyskać? 14. Jak Paweł zapatrywał się na swój osobisty udział w wyścigu? 14 Co Paweł myślał o swoim osobistym udziale w wyścigu? W końcowych słowach skierowanych do starszych z Efezu powiedział: „Ja jednak bynajmniej nie cenię drogo swej duszy, bylebym tylko dokończył mego biegu oraz usługiwania, które przyjąłem od Pana Jezusa” (Dzieje 20:24). Był gotowy poświęcić wszystko, nawet życie, aby dotrzeć do mety. Cały jego wysiłek i praca związane z rozgłaszaniem dobrej nowiny nic by nie dały, gdyby z jakiegoś powodu nie osiągnął celu. Nie był jednak zbyt pewny siebie i nie myślał, że bez przeszkód zdobędzie nagrodę (odczytaj Filipian 3:12, 13). Dopiero pod koniec życia z przekonaniem powiedział: „Walczyłem w szlachetnej walce, bieg ukończyłem, wiarę zachowałem” (2 Tym. 4:7). 15. W jaki sposób Paweł zachęcał tych, którzy biegli razem z nim? 15 Apostoł Paweł gorąco pragnął, aby także inni chrześcijanie nie odpadli na trasie, lecz dotarli do celu. Na przykład zachęcał braci w Filippi, żeby usilnie zabiegali o swoje wybawienie. Musieli oni trzymać się „mocnym uchwytem słowa życia”. Następnie dodał: „Żebym w dniu Chrystusowym miał powód do radosnego uniesienia, iż nie biegłem na darmo i nie na darmo ciężko pracowałem” (Filip. 2:16). Podobnie dopingował chrześcijan w Koryncie: „Tak biegnijcie, aby ją [nagrodę] uzyskać” (1 Kor. 9:24). 16. Dlaczego powinniśmy koncentrować się na celu — na naszej nagrodzie? 16 Podczas długiego wyścigu, na przykład maratonu, linia mety nie jest widoczna od samego początku. Mimo to na całym dystansie biegacz się na niej skupia. Jego skupienie wzrasta, gdy wie on, że cel jest blisko. Podobnie powinno być w trakcie naszego wyścigu. Cel, czyli nagroda, musi być dla nas realny. To pomoże nam go osiągnąć. 17. Jaki związek istnieje między wiarą a skupianiem się na nagrodzie? 17 Paweł napisał: „Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych” (Hebr. 11:1). Abraham i Sara byli gotowi porzucić wygodne życie i stać się „obcymi i tymczasowymi osiedleńcami”. Co im w tym pomogło? „Z dala ujrzeli” spełnienie Bożych obietnic. Mojżesz odrzucił „tymczasową uciechę z grzechu” oraz „skarby Egiptu”. Skąd miał do tego wiarę i siły? „Uważnie wypatrywał wypłacenia nagrody” (Hebr. 11:8-13, 24-26). Rozumiemy więc, dlaczego Paweł poprzedził opis każdej z tych osób wyrażeniem „dzięki wierze”. To właśnie wiara pozwalała im patrzeć poza próby i trudności, z którymi się borykali, i dostrzegać, co Bóg już dla nich robił i co jeszcze miał zrobić. 18. Jakie kroki możemy poczynić, aby ‛odłożyć grzech, który nas łatwo omotuje’? 18 Rozmyślając o wiernych mężczyznach i kobietach wspomnianych w 11 rozdziale Listu do Hebrajczyków i wzorując się na nich, możemy wzmacniać swą wiarę i odrzucać „grzech, który nas łatwo omotuje” (Hebr. 12:1). Ponadto dzięki zgromadzaniu się z ludźmi, którzy pielęgnują podobną wiarę, będziemy mogli ‛zważać jedni na drugich, żeby się pobudzać do miłości i do szlachetnych uczynków’ (Hebr. 10:24). 19. Dlaczego warto skupiać się na nagrodzie? 19 Jesteśmy już na finiszu wyścigu. Praktycznie widzimy linię mety. Dzięki wierze i pomocy od Jehowy każdy z nas zdoła ‛odłożyć wszelki ciężar i grzech, który nas łatwo omotuje’. Naprawdę możemy biec tak, by otrzymać nagrodę — błogosławieństwa obiecane przez naszego Boga i Ojca, Jehowę. [Przypis] ^ ak. 3 Było to obrazą dla Żydów w czasach starożytnych. Według apokryficznej Księgi 2 Machabejskiej propozycja wybudowania gimnazjonu w Jerozolimie, złożona przez odstępczego arcykapłana Jazona, dążącego do hellenizacji narodu, wzbudziła ogromne kontrowersje (2 Mach. 4:7-17). Czy zapamiętałeś? • Z czym się wiąże odłożenie „wszelkiego ciężaru”? • Co mogłoby spowodować, że chrześcijanin utraciłby wiarę? • Dlaczego powinniśmy stale skupiać się na nagrodzie? [Pytania do studium] [Ilustracja na stronie 23] Co mogłoby doprowadzić do osłabnięcia lub całkowitej utraty wiary?
Piosenka o Janie Pawle II – piękna 20 stycznia 2020 /Posted by„Znowu Cię spotykam” – piękna i wzruszająca piosenka dla dzieci, która nawiązuje do osoby Jana Pawła pięknych słowach wyrażony jest podziw i szacunek dla niewątpliwie największego Polaka nadzieję, że podkład muzyczny, który wykonałem do tej piosenki będzie pomocny w przygotowaniu repertuaru na różnego rodzaju występy związane z Ojcem Świętym Janem Pawłem piosenek o Janie Pawle II znajdziesz tu… [kliknij]Podkład muzyczny do piosenki „Znowu Cię spotykam” znajdziesz tu… [klik]Może niebawem uda mi się nagrać swoją wersję tej piosenki – a na razie posłuchajcie świetnego wykonania Arki Noego 🙂 Tekst piosenki:Znowu Cię spotykamMoje małe siły dawno się skończyłySchody za wysokie, wody za sobą mam drogę, dalej iść nie mogęWiatr księgę zamyka nie odchodź, nie się zamyka znowu Cię spotykam,Stoisz w oknie w niebie znowu widzę CiebieTy szukałeś nas bardzo długi czas,Teraz szukam Ciebie w Twoim oknie w Ty siłę brałeś kiedy tak cierpiałeś?Co powiedzieć chciałeś, kiedy w oknie stałeś?Księga się zamyka znowu Cię spotykam,Stoisz w oknie w niebie znowu widzę CiebieAmen powiedziałeś, drogę pokonałeś,Wicher z nieba wieje znowu mam się zamyka znowu Cię spotykam,Stoisz w oknie w niebie znowu widzę Ciebie
KS. KAZIMIERZ BISZTYGA SI –––––––– IV. Poza Kościołem nie ma zbawienia Wobec rozsiadłych się po całej Polsce przeróżnych sekt i sekciarzy, jakimi są mariawici, hodurowcy, Badacze Pisma św., spirytyści, metodyści i inni, co bałamucą i odrywają nasz lud od Kościoła katolickiego – chcielibyśmy przypomnąć wszystkim katolikom tę starą i nieomylną prawdę chrześcijańską, że poza Kościołem katolickim nie masz zbawienia – że jedynie zbawczym Kościołem jest tylko Kościół katolicki. I dlatego obowiązkiem sumienia i to obowiązkiem najświętszym każdego katolika jest, aby wiary katolickiej się trzymał, w Kościele katolickim żyć i umierać pragnął i Kościoła katolickiego pod grozą utraty zbawienia i potępienia się wiecznego, nie porzucał. Każdy katolik powinien o tym pamiętać, że wszystkie niekatolickie Kościoły nie są takimi Kościołami co by nas zbawić i do nieba doprowadzić mogły. Kościół zbawczy, to tylko Kościół Chrystusa, a tym Kościołem Chrystusowym jest jedynie Kościół katolicki. I dlatego słusznie powiedział św. Augustyn, że "nie może być zbawionym ten, co się odrywa od Kościoła katolickiego. Kto bowiem odrywa się od łączności z Kościołem, odrywa się tym samym od samego Chrystusa, bez którego nie masz zbawienia". Obyśmy te słowa Augustyna św. zawsze w pamięci mieli. I. Tylko Kościół katolicki jest zbawiającym Kościołem 1. Głosy najstarszych Ojców i pisarzy Kościoła. Takie było przeświadczenie od pierwszych czasów zaistnienia chrześcijaństwa i Kościoła Chrystusowego. Św. Ignacy, biskup antiocheński, jeden z najstarszych, bo apostolskich biskupów, przy tym święty męczennik, takie o Kościołach heretyckich i odszczepieńczych wypowiada zdanie: "Nie mylcie się, bracia moi, aby ktoś, trzymający się schizmy, mógł być zbawiony. Odszczepieńcy nie odziedziczą Królestwa Bożego". A św. Ireneusz, w walce z heretykami i schizmatykami, tak otwarcie powiada: "Kto jest poza Kościołem katolickim, jest poza prawdą i żyjący w fałszu, zbawić się nie może". A stary Orygenes tak pisze: "Niech się nikt nie łudzi: poza tym domem, to jest poza Kościołem katolickim, nie ma zbawienia". Te jasne słowa Orygenesa warto kilka razy przeczytać: "Poza tym domem, czyli Kościołem katolickim, nie ma dla nikogo zbawienia". Usuwają one bowiem wszelkie wątpliwości, czy w Kościołach sekciarskich i heretyckich można się zbawić. Św. Cyprian, sławny obrońca jedności Kościoła, nie raz jeden w pismach swych porusza tę sprawę. "Jak w czasie potopu, słowa świętego Cypriana, zginęły wszystkie stworzenia nie mieszczące się w Arce, tak nie znajdą ratunku ci, którzy żyją poza Kościołem katolickim". A gdzie indziej tak mówi: "Nie może mieć Boga za Ojca, kto nie ma Kościoła za matkę". Kto zatem nie żyje w Kościele katolickim, kto tego Kościoła nie ma za matkę, co go zrodziła, na łonie swym wykarmiła i wypielęgnowała, ten Boga nie może mieć za Ojca, z którym by się mógł cieszyć i radować na wieki. Słowa św. Augustyna już słyszeliśmy, powtarzamy je jeszcze raz: "Kto do Kościoła katolickiego nie należy, nie może być zbawionym". Chyba jaśniej i prościej roli zbawczej Kościoła katolickiego określić nie można. Indziej zaś ten święty i uczony Doktór tak rozumuje: "Zbawić się i żywot wieczny osiągnąć nikt nie może, kto Chrystusa nie ma za głowę. Aby zaś mieć Chrystusa za głowę, trzeba być Jego Ciała, tj. Kościoła katolickiego, członkiem". Rozbierając Psalm 88, tak się wyraża o Kościele: "Co ci to pomoże, że Boga Ojca wyznajesz i Syna Jego się nie zapierasz, jeśli bluźnisz Jego Kościół... Dlatego, Najmilsi, wszyscy bez wyjątku, Boga Ojca na niebie się trzymajcie i Matki Kościoła na ziemi". Przytoczyliśmy zdania niektórych tylko Ojców i pisarzy i to z najdalszych czasów i wieków chrześcijaństwa. Zdania nie jakiekolwiek, ale zdania mężów świętych, uczonych, miłością Boga i Chrystusa owianych, co nas okłamywać i oszukiwać chyba nie chcieli. Znali oni swój Kościół, ale znali dobrze i heretyckie Kościoły, których naukę bezwzględnie potępiali. Nauka głoszona przez wybitnych synów Kościoła od pierwszych czasów, że Kościół katolicki jest "jedynie Kościołem zbawiającym", na Soborze Lateraneńskim w roku 1215 przechodzi w dogmat i staje się obowiązującym wszystkich artykułem wiary świętej. "Jeden jest, brzmią słowa soboru, Kościół powszechny wiernych, poza którym nikt zgoła zbawionym być nie może". A więc Kościół powszechny, czyli katolicki, jeden jest, co bramy nieba otworzyć i na niebieskie gody wprowadzić nas może. Cóż to za radość dla nas katolików, co mamy szczęście żyć w Kościele katolickim, a co za nieszczęście dla tych, co żyją poza Kościołem katolickim! 2. Głosy Namiestników Chrystusowych, czyli papieży. Głosy papieży nie różnią się od głosów poprzednio przytoczonych. Papież Pelagiusz II w VI wieku po Chrystusie tak pisze do wiernych: "Pamiętajcie, i dobrze sobie to zapamiętajcie, że kto w zgodzie i łączności z Kościołem nie żyje, nie może mieć Boga za Pana swego". W wieku XIII papież Bonifacjusz VIII tak mówi: "Poza katolickim Kościołem nie ma ani zbawienia, ani odpuszczenia grzechów". Czym była Arka Noego w czasie potopu, tym jest dziś Kościół katolicki, którego Arka Noego była figurą. Dogmat ten świętej wiary naszej, że Kościół katolicki jest jedynie zbawczym Kościołem, w ostatnich czasach przypomniał w liście wydanym do wszystkich biskupów włoskich w r. 1863 papież Pius IX. Jako artykuł wiary – słowa papieża – trzymać należy, że poza Kościołem apostolskim rzymskim nikt się zbawić nie może, gdyż ten Kościół jest jedynie arką zbawienia, do której kto nie wszedł, zginie w nurtach potopu... Głos Namiestników Chrystusowych zakończmy słowami papieża mędrca, Leona XIII, który w jednym ze swych listów, skierowanych do wszystkich wiernych, tak się wyraża: "Wiara i religia, jakiej wszyscy ludzie trzymać się mają zamknięta jest w całości tylko w Kościele katolickim, w tym też tylko Kościele znajdują się środki, którymi ludzie – nie wchodząc w jakieś wyjątkowe działania Boże – zbawić się mogą". Przekonanie przeto, że poza Kościołem katolickim nie masz zbawienia, nie masz odpuszczenia grzechów, nie ma Arki, od potopu nas chroniącej, jest przekonaniem wszystkich wieków i czasów. Podzielają je i najświętsi Ojcowie Kościoła, męczennicy Pańscy, co przelewają krew własną, nieskończone dzięki Bogu składali, że w Kościele katolickim umierali – i najwyżsi nauczyciele Kościoła, jakimi są biskupi z biskupem rzymskim, czyli papieżem na czele. I nie mogło być inaczej. Chrystus bowiem sam, mówiąc o zbawieniu, o dojściu do Królestwa Bożego, trzy stawia do tego, jako niezbędne, warunki: a) chrzest; b) wiarę; c) posłuszeństwo dla Kościoła. "Kto uwierzy i ochrzci się, zbawion będzie, kto nie uwierzy, potępion będzie", "Kto się nie odrodzi z wody i Ducha Świętego, nie wnijdzie do Królestwa Bożego", "Kto nie słucha Kościoła, niechaj będzie jako poganin i celnik". Ponieważ zaś przez wiarę, chrzest i posłuszeństwo dla rządców Kościoła stajemy się żywymi członkami Kościoła, należenie zatem do Kościoła jest nam, w myśl Chrystusa, bezwarunkowo potrzebne, jeśli zbawić się chcemy. I dlatego mili i kochani katolicy, trzymajcie się rękami, nogami Kościoła katolickiego, niech was nikt i nic nie odciągnie od owczarni Chrystusowej, jaką jest Kościół katolicki, gdyż tylko w Kościele katolickim znajdziecie i spokój sumienia, drogę pewną do zbawienia i szczęścia wiecznego wiodącą. II. Dlaczego tylko Kościół katolicki jest jedynie zbawczym Kościołem? Bo po pierwsze jest jedynie tym Kościołem, który Chrystus dla zbawienia ustanowił. Po wtóre dlatego, że on jeden tylko posiada w całej pełni środki do zbawienia wiodące. 1. Kościół katolicki jest jedynie tym Kościołem, który Chrystus dla zbawienia ludzkiego ustanowił. Jakiż był cel tej przedziwnej wędrówki Syna Bożego z nieba tu na ziemię? Na to pytanie odpowiedział sam Pan Jezus: aby mieli żywot, a żywot obficie. Zbawienie ludzi to jedyny i właściwy cel przyjścia Jezusa na świat. Czy widzisz tego Jezusa w żłóbeczku narodzonego, czy patrzysz nań w Nazarecie, w pocie czoła pracującego, czy Mu się przyglądniesz jak w podróżach misyjnych przez trzy lata głosi naukę Królestwa Bożego na ziemi, czy spojrzysz nań, jak przy wieczerzy pożegnalnej, pochylony nad bochenkiem chleba i kielichem wina, daje nam na pokarm i napój na żywot wieczny Swe własne Ciało i Krew Swą świętą, czy w końcu obaczysz tego Jezusa skrwawionego, omdlałego, konającego i umierającego w objęciu krzyża kalwaryjskiego, to przyglądniesz się tej całej wędrówce Jezusa, której celem wyłącznym było zbawienie nasze. Chrystus zbawił nas nauką i przykładem, pokazując nam właściwą i prawdziwą drogę do nieba; zbawił nas Krwią Swoją, dając odkupienie za grzechy nie w złocie i srebrze, ale w Krwi własnej; zbawił nas w końcu, stwarzając skarby nieprzeliczonych łask ku zbawieniu naszemu. Jezus umiera, do nieba wstępuje, ale dzieło Jego zbawcze ma trwać aż do skończenia świata. "Ja z wami będę aż do końca świata". A jak i przez co? – Przez Kościół Swój. "Ja zbuduję Kościół mój, a bramy piekła nie przemogą go", powiada Pan Jezus. A tym Kościołem Jezusowym z woli Chrystusa kto jest? – Byli najpierw Apostołowie, których Chrystus wybrał na Swoich następców: "Jako mnie Ojciec posłał, tak Ja was posyłam". Byli biskupi, wybierani przez Apostołów, jako apostolscy następcy, i dalej są ci, których apostolscy biskupi wybierają. Oni to z laską pasterską, kluczami od bram nieba, z kielichem Krwi najświętszej i księgą Ewangelii sprawują dalej zbawcze dzieło Chrystusowe. Aby zatem zbawić się i żywot wieczny osiągnąć, trzeba być i żyć w tym Kościele, który Chrystus dla zbawienia naszego ustanowił. Ze wszystkich zaś Kościołów, co się mienią być Kościołem Chrystusowym, jeden tylko Kościół katolicki jest prawdziwie Kościołem Chrystusowym. Dlaczego? – Dlatego, że sam jeden ma wszystkie właściwości, znamiona i cechy Kościoła przez Chrystusa ustanowionego. Ma jedną i tę samą naukę, którą głosi po całym świecie przez wieki całe, on jeden sięga do ostatnich granic ziemi, on jeden rodzi miliony świętych i męczenników. On jeden stoi na fundamencie, który Chrystus pod Kościół Swój podłożył, a mianowicie na Piotrze w następcach Piotrowych, jakimi są papieże na stolicy Piotrowej zasiadający. W Kościołach heretyckich nie ma jedności we wierze i nauce. Co heretyk, to inna nauka. Herezja nie wydała i nie wyda żadnego świętego. Nie ma fundamentu i głowy najwyższej, przez Chrystusa ustanowionej, bo odrzuca Stolicę Piotrową! Przyczepiając wiarę do tej lub owej narodowości, przestaje być Kościołem powszechnym, o którym Chrystus mówił. Kłamią zatem heretyki i wszyscy odszczepieńcy, gdy mówią, że są Chrystusa Kościołem. Chrystus zbudował tylko jeden Kościół, a tym Kościołem, zbudowanym przez Chrystusa jest wyłącznie Kościół katolicki, gdyż on jeden ma wszystkie cechy właściwe Kościołowi Chrystusowemu. Skoro zaś tak jest, każdy zrozumie, że poza Kościołem katolickim, czyli jedynie Kościołem Chrystusowym, dla zbawienia naszego ustanowionym nikt, a nikt zbawić się nie może. A dlaczego jeszcze Kościół katolicki jest tylko i jedynie Kościołem zbawiającym? Dlatego, że Kościół katolicki jedynie posiada środki do zbawienia wiodące. 2. Kościół katolicki jedynie posiada środki do zbawienia wiodące. Te środki do zbawienia wiodące są: a) czysta i nieomylna nauka Chrystusowa; b) wszystkie źródła łaski dla zbawienia przez Chrystusa dane; c) nauczycielstwo i duszpasterstwo przez Chrystusa ustanowione. Wszystkie te środki do zbawienia wiodące znajdują się jedynie w Kościele katolickim, więc też z całą słusznością możemy powiedzieć, że tylko Kościół katolicki jest jedynie zbawczym Kościołem. 1. Tylko Kościół katolicki głosi czystą i nieomylną naukę. Będąc bowiem Kościołem prawdziwie Chrystusowym, otrzymał obietnicę, że na wieki Chrystus w nim zostanie – Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. – Bezustanna obecność Chrystusa w Kościele, Jego opieka wszechmocna nad Kościołem jako dziełem Swoim, nie może dopuścić, aby Kościół inną niż Chrystus głosił naukę i by czystą naukę Chrystusa miał zbrudzić fałszem, czy błędem. Kościołowi też Swojemu, czyli Kościołowi katolickiemu obiecuje dać Ducha Świętego, Ducha prawdy, który strzegł będzie Kościół od fałszów i błędów w nauczaniu. "Prosić będę Ojca, mówi Pan Jezus przy Ostatniej Wieczerzy, i innego Pocieszyciela da wam, który z wami pozostanie na wieki, Ducha prawdy!". Kościół zatem katolicki i tylko Kościół katolicki otrzymał od Chrystusa, założyciela swego, że w opowiadaniu Chrystusa nauki jest nieomylnym, bo kieruje nim Duch Święty, Duch prawdy. Dlatego słusznie święty Paweł, pisząc o Kościele, zowie go "Kolumną i podwaliną prawdy". W nieomylność Kościoła katolickiego wierzono od samego początku. Już Orygenes powiada: Jako na niebie są dwa światła, słońce i oświecony przezeń księżyc, tak dwa są światła oświecające ducha naszego: Chrystus Pan i Kościół. A św. Ireneusz mówi: "Gdzie Kościół katolicki, tam i Duch Boży, tam Prawda, bez domieszki błędu, czy fałszu". Mamy zatem to pierwsze zbawcze działanie Kościoła katolickiego, że we wierze i głoszonej nauce broni nas od błędów i strzeże nas, byśmy się w ciemnościach fałszu nie błąkali. Takiego przywileju nie ma żaden kościół heretycki, czy sekciarski, gdyż nie jest Kościołem Chrystusa. Tym się też tłumaczy to całe sfałszowanie nauki Chrystusa przez heretyckich nauczycieli. Ponieważ fałsz, kłamstwo nikogo zbawić nie może, stąd oczywisty wniosek, że tylko Kościół katolicki, a nie heretyckie kościoły, jest Kościołem zbawczym. Po drugie Kościół katolicki jest jedynie zbawiającym Kościołem bo ma wszystkie środki do zbawienia konieczne, czy też pomocne. 2. Tylko Kościół katolicki ma wszystkie środki do zbawienia konieczne, czy pomocne. Takimi środkami zbawczymi są przede wszystkim święte Sakramenty. A jest ich siedem i wszystkie przez Chrystusa ustanowione: 1) Chrzest, 2) bierzmowanie, 3) sakrament ołtarza, 4) pokuta, 5) ostatnie namaszczenie, 6) kapłaństwo, 7) małżeństwo. Wszystkie te Sakramenty są źródłem życia naszego nadprzyrodzonego, bożego. Kościół katolicki jest jedynym Kościołem, co w całej pełni utrzymuje u siebie te zbawcze źródła, więc słusznie nazywamy go jedynie zbawiającym Kościołem. Bierzmy na przykład taką luterską wiarę i luterski kościół. Tam prócz chrztu nie ma żadnego sakramentu. Przed ołtarzem wielkim nie świeci się lampka wieczna, bo Luter z kościołów wyrzucił Najświętszy Sakrament. Lutrzy zatem nie mają ani Komunii św., ani Mszy św., tak ważnych do zbawienia środków. Luter wyrzucił z kościoła także i konfesjonały, które Chrystus dla odpuszczenia grzechów w kościele ustawił. To samo uczynił z innymi sakramentami. A są i tacy sekciarze, co nawet chrztu nie uznają, choć to pierwszy i najważniejszy sakrament. Tak czynią spirytyści których spora paczka kręci się po naszym kraju. Jasną przeto rzeczą, że gdzie nauka Boża sfałszowana, gdzie niezbędne środki dla zbawienia usunięte, tam nie może być mowy o zbawczym działaniu na ludzi. A takimi właśnie są wszystkie niekatolickie Kościoły. Po trzecie, Kościół katolicki jest jedynie zbawczym Kościołem dlatego, że tylko w Kościele katolickim istnieje po dziś dzień nieprzerwalne nauczycielstwo oraz kierownictwo przez Chrystusa ustanowione. 3. Tylko Kościół katolicki ma nauczycieli i kierowników Kościoła przez Chrystusa ustanowionych. Bo ma i najwyższą Głowę i rządcę w Kościele, jakim jest każdorazowy papież, co ze stolicy Piotra rozkazuje i rządzi Kościołem całym. Ma biskupów i kapłanów, co w łączności ż Ojcem Świętym potrójną władzę: kapłańską, nauczycielską i pasterską sprawują. Całe to nauczycielstwo i kierownictwo w Kościele katolickim wywodzi swój ród i początek od samego Chrystusa, który Apostołów wybrał na swych następców. "Jako Mię posłał Ojciec, Ja was posyłam". Apostołowie zaś wybierali biskupów na swoich następców. A ci znowu wybierali w dalszym ciągu swych następców. Wszyscy zatem kierownicy i nauczyciele w Kościele katolickim idą w prostej linii od Apostołów i urząd swój prawnie imieniem Chrystusa sprawują. Będąc prawnymi następcami Chrystusowymi cieszą się wszystkimi przywilejami, jakie Chrystus z ich władzą pasterską połączył, a przede wszystkim przywilejem nieomylnego nauczania w Kościele. W innych Kościołach nauczycielami i kierownikami są albo odszczepieńcy, co zerwawszy łączność z Kościołem Chrystusowym, jakim jest Kościół katolicki, utracili prawowitą władzę rządów w Kościele, albo są samozwańcy, co się na kierowników i duszpasterzy sami narzucili. Rozumie się samo przez się, że tacy nauczyciele i kierownicy, których Chrystus nie wysłał na pracę w Swym Kościele i odpowiednio na pracę nie wyposażył, nie mogą zbawczo oddziaływać na swych poddanych. Po tym, cośmy dotąd napisali, widzimy nie tylko, że Kościół katolicki jest jedynie zbawczym Kościołem, ale wiemy także dlaczego tak jest. Bo tylko w Kościele katolickim jest głoszona czysta i nieskalana nauka; tylko Kościół katolicki jest w posiadaniu środków zbawczych przez Chrystusa ustanowionych, tylko Kościół katolicki ma zwierzchność i przełożeństwo od samego Chrystusa ustanowione. A to wszystko dlatego, że Kościół katolicki jest jedynie Kościołem Chrystusowym. Słusznie zatem twierdzimy, że poza Kościołem katolickim nie masz zbawienia. III. Co mają czynić ci, co żyją poza Kościołem katolickim? Mają święty obowiązek, choćby to było nawet z największymi ofiarami złączone, do Kościoła katolickiego wstąpić i w tym Kościele żyć i wytrwać aż do śmierci. Wbrew bowiem woli Boga i Chrystusa nikt się zbawić nie może. Przykładów przechodzenia na wiarę katolicką czy to ze schizmy, czy luteranizmu, czy innych heretyckich wyznań, mamy pełno w historii Kościoła. Krystyna, córka Gustawa Adolfa, króla szwedzkiego, protestanta, przyszła do przekonania przez czytanie ksiąg religijnych, że Kościół katolicki jest jedynie prawdziwym. A że jako królowa szwedzka nie mogła być katoliczką, zrzekła się korony w r. 1654 i resztę życia spędziła bogobojnie w Rzymie. Umarła w r. 1689 w 63 roku życia i pochowana jest w kościele świętego Piotra. Wiara katolicka cenniejszą jej była niż korona królewska. Królowa-matka Maria bawarska, była zrazu także protestantką. Oświecona łaską Bożą, znalazła jednak drogę do jedynie zbawiającego Kościoła. Została wzorową katoliczką i budowała wszystkich swym bogobojnym życiem. Hrabia Fryderyk Stolberg, późniejszy znakomity pisarz katolicki, przyjął katolicyzm bez względu na to, że utracił przez to wielki urząd, jaki piastował. W Anglii nawróciło się na katolicką wiarę w ostatnich dziesiątkach lat przeszło 5 tysięcy wybitnych osobistości, między innymi dwaj przyszli kardynałowie: Newman i Manning. W Niemczech zapisuje wiek dziewiętnasty nawrócenie około 20 osób z domów panujących i około 120 osób ze znakomitej szlachty. Kiedy do katolickiego króla Alberta saskiego przyszło raz kilku protestanckich panów i poczęli przedkładać mu, że powinien zostać protestantem wobec tego, że prawie cały kraj jest protestanckim, król odrzekł im na to: "Moją koroną możecie rozporządzać, ale moim sumieniem nie". Odpowiedź prawdziwie katolicka i królewska. Te nawrócenia na łono Kościoła katolickiego dzieją się ciągle, dzieją się po dziś dzień. Niedawno temu długoletni pop schizmatycki przeszedł na łono Kościoła katolickiego, O. B. Gapanowicz. Kiedy mu zarzucano, że schizmę porzucił, tak odpowiedział: "Przeszło pół wieku pozostawałem w błędach schizmy, bo nie znałem i nie starałem się poznać prawdy zawartej w dogmatach Kościoła Bożego, a jestem tego pewny, że gdyby duchowni schizmatyccy mieli chociażby okruszynę dobrej woli i chcieli zapoznać się z prawdami wiary katolickiej, to nigdy w swych błędach schizmatyckich dłużej by nie pozostawali, ale wyznawaliby tę wiarę, którą wyznawali Święci jak: Jan Złotousty, Bazyli Wielki i Mikołaj cudotwórca. Dzięki niech będą Bogu że ja teraz jestem wyznawcą tej świętej, katolickiej wiary, lecz i wy powinniście iść za moim przykładem na łono Kościoła Bożego". Świeżo nawrócony lord angielski, protestant Iddesleigh, na publicznym zebraniu tak opowiadał historię nawrócenia się na wiarę katolicką: W urzędowej misji zostałem wysłany do Goa (Indie portugalskie), gdzie znajduje się grób św. Franciszka Ksawerego, nawiedzany tłumnie przez pielgrzymki katolickie. Tu zrodziło się we mnie nieprzeparte pragnienie, by prosić Świętego o oświecenie i doprowadzenie do poznania prawdy. To był pierwszy krok, który spowodował moje przejście na łono Kościoła katolickiego. Dziś jestem katolikiem, za co Bogu i św. Franciszkowi jestem niezmiernie wdzięczny. Widzimy zatem, że ludzie najuczeńsi, najszlachetniejsi, poznawszy bliżej Kościół i wiarę katolicką, wyrzekali się błędów heretyckich i sekciarskich i na łono świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła przechodzili. W tym Kościele czuli się szczęśliwymi, bo znaleźli w nim prawdziwą naukę Chrystusową i nieomylną drogę do nieba wiodącą. Łącząc się z Kościołem katolickim, wołali do błędnowierców, by i oni to samo uczynili, Kościół bowiem katolicki jest jedynie tym Kościołem, który Chrystus na nasze zbawienie ustanowił! Kiedyż nadejdzie w Polsce ten dzień radosny dla nas, że wszyscy nasi sekciarze: hodurowcy, mariawici, Badacze, spirytyści i inni, co odpadli od Kościoła matki, przejdą z powrotem do Kościoła katolickiego i w nim umierać będą?! Gdzie była kołyska tam niech będzie i grób. O to my, katolicy, musimy gorąco prosić Boga i apostołować między błądzącymi naszymi współbraćmi, by w Polsce całej był jeden, święty, apostolski i katolicki Kościół! IV. Odpowiedzi na pewne trudności i wątpliwości Pierwsza trudność. Jeśli Kościół katolicki jest istotnie jedynie zbawiającym Kościołem, czy zatem wszyscy żyjący poza Kościołem katolickim nie będą zbawieni i zostaną potępieni na wieki? Cóż na to odpowiedzieć? Kto poznał Kościół katolicki i przekonał się, że on jedynie jest prawdziwym Kościołem przez Chrystusa Pana dla zbawienia ustanowionym, ten pod grzechem ciężkim obowiązany jest stać się jego członkiem, czyli zostać katolikiem. Kto bowiem chce zbawić duszę swoją, ten nie może jawnie sprzeciwiać się woli Bożej i Chrystusowej i nie być jej posłuszny. A jaka to jest wola, tośmy już widzieli. Kto jednak żyje w dobrej wierze, czy to jest schizmatyk, czy heretyk, czy nawet żyd i myśli, że jego wiara jest najlepszą i najświętszą i tej wiary w sumieniu się trzyma i bogobojny żywot prowadzi, o takim żadną miarą powiedzieć nie można, że będzie potępiony i na wieki zgubiony. Mając bowiem tę dobrą wolę pełnienia tego wszystkiego, co Bóg i Chrystus nakazuje, Kościoła katolickiego, a nie heretyckiego, choć nie na zewnątrz, to wewnątrz jest wyznawcą. Duszą, choć nie ciałem, jest w Kościele katolickim. "Kto bez własnej winy, powiada Pius IX, nie należy do Kościoła katolickiego, może być zbawionym, jeśli prowadzi życie bogobojne. Człowiek taki należy wolą do prawdziwego Kościoła i jest jego duchowym członkiem". Druga wątpliwość. Czy każdy katolik przez to, że należy do Kościoła katolickiego, jedynie zbawiającego Kościoła, już tym samym ma patent, że w piekle nie będzie i że wieczność szczęśliwą na wielki posiędzie? Bynajmniej. Aby być zbawionym nie wystarczy po katolicku wierzyć, Kościoła katolickiego się trzymać, ale trzeba koniecznie po katolicku, to jest wedle wiary katolickiej żyć i postępować. Kto by katolickiej wiary się trzymał a gorzej od poganina, czy żyda żył, tego po śmierci czekałby tylko cięższy sąd i większe potępienie, że będąc w Kościele katolickim, tego Kościoła nie słuchał i wedle jego nauki życia nie prowadził. Trzecie niemądre twierdzenie. Toć to wszystko jedno w jakim ja Kościele żyję i jakiej wiary się trzymam, wszak każda wiara jest dobra. Kto tak mówi, że każda wiara jest dobra, ten tym samym zdradza się, że nie ma najmniejszego pojęcia o wierze. Wiara bowiem jest nic innego, jak objawienie Boże ludziom dane. To objawienie Boże jako od jednego Boga pochodzące nie może być różne, ale musi być jedno i to samo. Jeden Bóg, jedno niebo, jeden Chrystus, jeden chrzest i jedna wiara – pisze św. Paweł. Różne zatem wiary, Kościoły, religie nawzajem się zwalczające, pełne fałszu i błędów, są wymysłem ludzkim, są niezdrowym posiewem pychy lub głupoty ludzkiej, a nie objawieniem Bożym. A więc nieprawdą jest, że każda wiara jest dobra. Dobrą wiarą jest tylko katolicka wiara, bo przez Chrystusa, Boga prawdziwego nam dana i dlatego tylko katolickiej wiary mamy się wszyscy trzymać. Po czwarte. Mówią niektórzy, że zmieniać wiarę jest nieuczciwością. Człowiek uczciwy nie zmieni religii w której go rodzice wychowali i w której jego pradziadkowie żyli. Jest to także bardzo niemądre gadanie. W takim razie bowiem wszyscy żydzi i poganie, co pod wpływem głoszonej przez Apostołów Ewangelii na wiarę Chrystusową przechodzili i od wiary przodków swych odstępowali, także by nieuczciwie postąpili. A któż to może twierdzić? Taka lub owaka wiara ojców, przodków, nie jest dowodem jeszcze prawdziwości religii. Nieuczciwością byłoby zmieniać religię prawdziwą na fałszywą, ale nigdy i nikt nie może nazwać nieuczciwym tego, co z drogi fałszu na drogę prawdy wstępuje i co fałszywą wiarę porzuca, a prawdziwą przyjmuje. Zresztą wszyscy niekatolicy obecni przyjmując wiarę katolicką, wracają z powrotem do wiary ojców i praojców swoich, którzy w Kościele katolickim żyli i katolickiej wiary się trzymali. Tak było przed Lutrem i Kalwinem, którzy tylu katolików od wiary ojców oderwali. Tak było przed Focjuszem, który Kościół wschodni odszczepił od Kościoła katolickiego. To niech wystarczy na zbicie pewnych zarzutów i za wyjaśnienie niektórych wątpliwości, jakie co do nieomylnego twierdzenia, "że poza Kościołem katolickim nie masz zbawienia" powstać i nasunąć by się mogły. Zakończenie. 1. Trzymaj się Kościoła katolickiego. Skoro Kościół katolicki jest jedynie tym domem, w którym zbawić się można; jest drugą Arką chroniącą ludy od potopu; jest jedynie prawdziwym Kościołem przez Chrystusa dla zbawienia naszego ustanowionym, – to obowiązkiem naszym najświętszym jest Kościoła katolickiego, jako takiego, trzymać się, choćby to może nieraz z największymi ofiarami połączone być miało! Miejmy na oku zawsze te miliony, miliony męczenników i męczennic, co z miłości dla Boga, Chrystusa i Kościoła nawet swe życie w ofierze składali. Tak święta, tak droga powinna być dla nas wszystkich wiara i Kościół katolicki. Wiary katolickiej nie zmieniaj nigdy pod żadnym warunkiem, choćby ci i złote góry obiecywano. Bez złotych gór do nieba możesz się dostać, ale nigdy bez wiary katolickiej. 2. Strzeż się niebezpieczeństw wierze grożących. Dalej strzeż się tego wszystkiego, co by cię na utratę wiary i Kościoła katolickiego narazić mogło. Nie czytaj, nie kupuj pism i gazet sekciarskich, nie chodź na ich zgromadzenia i pogadanki. Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Za to rozczytuj się w pismach, książkach i broszurkach katolickich, one cię i we wierze umocnią i niejedną wątpliwość, jaką może masz co do wiary, rozproszą. Za mało jednak trzymać się wiary i Kościoła katolickiego, za mało unikać sekciarzy i sekciarstwa wszelkiego, trzeba jeszcze wedle nauki Kościoła katolickiego żyć i postępować. 3. Żyj wedle wiary katolickiej. Kościół katolicki jako jedynie zbawczy i Chrystusowy Kościół, wytycza nam pewną drogę do nieba, daje wszystkie środki potrzebne do zbawienia. – Tak! Ale zbawić ty musisz się sam przez odpowiednie życie, zgodne z nauką i wiarą katolickiego Kościoła. Nie utracaj nigdy śnieżnej szaty godowej, jaką jest łaska uświęcająca, bądź zawsze sługą wiernym i rzetelnym, prowadź czyste i niewinne życie, a wtedy na pewno wnijdziesz na gody Pana i odziedziczysz Królestwo Boże, sługom dobrym i wiernym przyobiecane. 4. Módl się i apostołuj. Czwartym koniecznym obowiązkiem nas, katolików, przy Kościele katolickim z łaski Boga wiernie stojących, to gorąca modlitwa za wszystkich błędnowierców i gorliwa apostolska praca celem zyskania ich Kościołowi katolickiemu. Kiedy obecny Ojciec Święty przemawiał do pielgrzymki polskiej w Rzymie, te wypowiedział słowa: Czuwajcie, bo w Polsce macie tysiącznych wrogów Kościoła i katolickiej wiary; – módlcie się i pracujcie... A ta modlitwa i praca w duchu katolickim podjęta, umocni i w was i w narodzie waszym panowanie Chrystusa i Królestwa Jego. 5. Broń Kościoła katolickiego. To jest ten ostatni i jeden z najważniejszych obowiązków, jaki ciąży na każdym dobrym katoliku i prawym synie Kościoła katolickiego. Kościół to matka nasza, matka najlepsza i najświętsza, a my dzieci tej matki. A czy dziecko dobre może być obojętne gdy widzi, słyszy, jak źli, przewrotni ludzie jego matkę szkalują, oczerniają i na każdym kroku na nią napadają i przeróżne szkody i krzywdy jej wyrządzają. Nie wziąć matki w obronę w tym razie byłoby po prostu największą nieuczciwością i ohydnym tchórzostwem ze strony dziecka. U nas dzięki Bogu Kościół katolicki – matka nasza – nie jest jawnie i publicznie prześladowany, jak na przykład w sąsiedniej Rosji, gdzie się zamyka kościoły, pali się obrazy na rynkach, kapłanów i wiernych albo się morduje, lub też do więzień wtrąca. Takiego prześladowania Kościoła i wiary nie ma w Polsce. Za to cichej, kreciej, skrytej roboty przeciw naszej świętej katolickiej wierze pełno jest w Polsce. I dlatego każdy katolik czy uczony, czy prostaczek, czy robotnik, czy urzędnik musi mieć odwagę stanąć w obronie zaczepianych świętości religijnych. Cała spółka żydowsko-masońska wbrew nauce Chrystusa i Kościoła pragnie ustawowo dopuścić do rozwodów ślubów katolickich. Miejmy odwagę i w pismach i na wiecach, na zgromadzeniach i w stowarzyszeniach podnieść głos i krzyk, że nie wolno ze świętości małżeńskiej robić jarmarcznych, czy też magistrackich targów i układów. Niech ten milionów katolików głos z wiosek, z miast i miasteczek usłyszy Warszawa i dowie się jak szerokie rzesze katolickie na sprawę ślubów cywilnych się zapatrują. Tak samo co do szkoły. Są w Polsce tacy panowie, co by się za wszelką cenę religii chcieli pozbyć w szkole. W ostatnich czasach różne nasze inspektory, dyrektory i przemądre nauczyciele na wiecach i zgromadzeniach takie o religii wygłaszali zdania: Wiara katolicka to wiara niewolników!? Wiara katolicka to stary rupieć ze średniowiecza, którego ze szkoły pozbyć się należy!? Wyrzucić ze szkół i księdza i religię, i tak dalej. Katolicy, miejmy odwagę wystąpić w obronie religii w naszych katolickich szkołach. – Co to jest? Jakieś tam żydki i przybłędy bolszewickie mają w tak bezczelny sposób napadać na Kościół i wiarę katolicką! W takich wypadkach nam katolikom milczeć, cicho siedzieć, kiwać głową i po cichu biadać – nie wolno. – Z serc i ust naszych musi wyjść głos oburzenia i sprzeciwu. Inaczej i w Polsce możemy się doczekać stosunków pod względem religijnym takich samych, jakie obecnie w całej bolszewickiej Rosji panują. Bronić wiary i Kościoła jawnie, publicznie i odważnie, to święty obowiązek każdego katolika. – Pamiętajmy o tym wszyscy! ––––––––––– Ks. Kazimierz Bisztyga T. J., Kościół katolicki. Kraków 1931. WYDAWNICTWO KSIĘŻY JEZUITÓW, ss. 99-133. © Ultra montes ( Kraków 2010 Powrót do spisu treści książki ks. Kazimierza Bisztygi pt. Kościół katolicki POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ:
„Tak biegnijcie, aby ją uzyskać” (1 KOR. 9:24). 1, 2. (a) W jaki sposób Paweł starał się zachęcić hebrajskich chrześcijan? (b) Jakiej rady udzielono sługom Bożym? APOSTOŁ Paweł w Liście do Hebrajczyków posłużył się dobitnym obrazem słownym, aby zachęcić współchrześcijan. Przypomniał im, że w wyścigu po życie nie biegną samotnie — że otacza ich „wielki obłok świadków”, którzy już go ukończyli. Pamiętanie o przejawach wiary i niestrudzonych wysiłkach tych wcześniejszych biegaczy mogło pobudzać hebrajskich chrześcijan, by parli naprzód i się nie znużyli. 2 W poprzednim artykule omówiliśmy postępowanie kilku osób należących do tego „obłoku świadków”. Dzięki niezachwianej wierze zdołały one zachować lojalność wobec Boga — niejako dobiec do mety. Wszyscy możemy się od nich czegoś nauczyć. Wspomnieliśmy też, że Paweł skierował do współwyznawców, a więc również do nas, następującą zachętę: „Odłóżmy wszelki ciężar i grzech, który nas łatwo omotuje, i biegnijmy wytrwale w wyznaczonym nam wyścigu” (Hebr. 12:1). 3. Co chciał uwypuklić apostoł Paweł poprzez nawiązanie do biegaczy startujących w greckich zawodach? 3 Na temat popularnych w starożytności zawodów lekkoatletycznych w Małej encyklopedii kultury antycznej napisano: „Zawodnicy występowali zupełnie nago”*. Biegacze zdejmowali z siebie wszystko, co mogłoby krępować ich ruchy. Chociaż moglibyśmy mieć zastrzeżenia co do ich skromności i przyzwoitości, ścigali się w ten sposób, mając jeden cel — zdobycie nagrody. Paweł chciał uwypuklić, że aby zdobyć nagrodę w biegu po życie, trzeba pozbyć się rzeczy, które w nim przeszkadzają. Była to mądra rada zarówno dla pierwszych chrześcijan, jak i dla nas obecnie. Jakie ciężary bądź brzemiona mogłyby nam przeszkodzić w uzyskaniu nagrody życia? „Odłóżmy wszelki ciężar” 4. Czym byli pochłonięci ludzie w czasach Noego? 4 Paweł radził ‛odłożyć wszelki ciężar’. Dotyczy to wszystkiego, co mogłoby nas dekoncentrować i osłabiać podczas biegu. O jaki ciężar może chodzić? Analizując przykład Noego — na który powołał się Paweł — warto zwrócić uwagę na słowa Jezusa: „Jak działo się za dni Noego, tak też będzie za dni Syna Człowieczego” (Łuk. 17:26). Jezus nie skupiał się tu głównie na mającej nadejść bezprecedensowej zagładzie; nawiązał do sposobu życia ówczesnego społeczeństwa (odczytaj Mateusza 24:37-39). Ludzie w czasach Noego w większości nie byli zainteresowani Bogiem ani tym bardziej nie starali się postępować w sposób godny Jego uznania. Czym byli zaabsorbowani? Niczym nadzwyczajnym — jedzeniem, piciem, zawieraniem związków małżeńskich, czyli zwykłymi sprawami życiowymi. Według Jezusa problem tkwił w tym, że „nie zwrócili na nic uwagi”. 5. Co nam pomoże ukończyć chrześcijański wyścig? 5 Podobnie jak Noe i jego rodzina, każdego dnia mamy wiele zajęć. Musimy zarabiać na utrzymanie oraz dbać o siebie i swoją rodzinę. Może nam to pochłaniać sporą część czasu, energii i środków. Szczególnie w okresie problemów ekonomicznych łatwo byłoby zacząć się zamartwiać o codzienne sprawy. Jako oddani chrześcijanie, mamy także ważne obowiązki teokratyczne. Głosimy, przygotowujemy się do zebrań i na nie uczęszczamy, umacniamy się duchowo poprzez studium osobiste i rodzinne wielbienie Boga. Chociaż Noe musiał się wywiązać z licznych zadań w służbie dla Jehowy, „tak właśnie uczynił”, jak mu polecił Bóg (Rodz. 6:22). Nie ma wątpliwości, że chcąc dobiec do mety w chrześcijańskim wyścigu, powinniśmy ograniczyć do minimum ciężary, które musimy dźwigać, i unikać nakładania na siebie zbytecznych brzemion. 6, 7. Jaką radę Jezusa powinniśmy mieć w pamięci? 6 Co Paweł miał na myśli, mówiąc, abyśmy odłożyli „wszelki ciężar”? Oczywiście nie możemy się całkowicie uwolnić od wszystkich obowiązków. Ale warto mieć w pamięci radę Jezusa: „Nigdy (...) nie zamartwiajcie się i nie mówcie: ‚Co będziemy jeść?’ albo: ‚Co będziemy pić?’, albo: ‚Co na siebie włożymy?’ Bo o wszystko to skwapliwie zabiegają narody. Przecież wasz Ojciec niebiański wie, że wszystkich tych rzeczy potrzebujecie” (Mat. 6:31, 32). Ze słów tych wynika, że nawet tak zwane normalne rzeczy, jak żywność czy odzież, mogą się okazać ciężarem albo przeszkodą, jeżeli nie zajmują w naszym życiu właściwego miejsca. 7 Zwróćmy uwagę na zapewnienie Jezusa: „Wasz Ojciec niebiański wie, że wszystkich tych rzeczy potrzebujecie”. A więc niebiański Ojciec, Jehowa, na pewno zadba o nasze potrzeby. Oczywiście „wszystkie te rzeczy” mogą się różnić od tego, co lubimy albo czego pragniemy. Ale przecież powiedziano nam, byśmy się nie zamartwiali o dobra, o które „skwapliwie zabiegają narody”. Dlaczego? Jezus udzielił słuchaczom następującej rady: „Zwracajcie uwagę na samych siebie, żeby wasze serca nigdy nie stały się ociężałe wskutek przejadania się i nadmiernego picia, i trosk życiowych i żeby ów dzień nagle was nie zaskoczył jak sidło” (Łuk. 21:34, 35). 8. Dlaczego zwłaszcza teraz jest pora, by ‛odłożyć wszelki ciężar’? 8 Linia mety jest tuż przed nami. Jakież by to było smutne, gdybyśmy dali się przytłoczyć niepotrzebnym ciężarom i zwolnili na samym finiszu! Warto więc pamiętać o mądrej radzie apostoła Pawła, który powiedział: „Jest ono źródłem wielkiego zysku — owo zbożne oddanie wraz z poprzestawaniem na tym, co się ma” (1 Tym. 6:6). Jeżeli weźmiemy sobie te słowa do serca, wydatnie zwiększamy swoje szanse na zdobycie nagrody. „Grzech, który nas łatwo omotuje” 9, 10. (a) Do czego odnosi się wyrażenie „grzech, który nas łatwo omotuje”? (b) Jak moglibyśmy dać się omotać? 9 Paweł wspomniał o odłożeniu nie tylko „wszelkiego ciężaru”, ale również „grzechu, który nas łatwo omotuje”. O co mogło mu chodzić? Greckie słowo przetłumaczone na „łatwo omotuje” pojawia się w Biblii tylko raz, właśnie w tym wersecie. Biblista Albert Barnes zauważył: „Biegacz będzie zważał, żeby jego ruchów nie krępował ubiór, który podczas biegu mógłby owijać się mu wokół nóg i przeszkadzać; tym bardziej chrześcijanin powinien odłożyć na bok wszystko, co mogłoby przypominać taką szatę”. Jak chrześcijanin mógłby dać się omotać i osłabnąć w wierze? 10 Wiary nie traci się z dnia na dzień. Jest to proces stopniowy, często nierzucający się w oczy. Wcześniej w swoim liście Paweł ostrzegł przed ‛uniesieniem z prądem’ i przed ‛rozwinięciem się serca niegodziwego, któremu brakuje wiary’ (Hebr. 2:1; 3:12). Kiedy biegacz zaplącze się w część własnej garderoby, jest niemal pewne, że upadnie. Ryzyko takiego omotania wzrasta, jeżeli bagatelizuje on zagrożenie związane z bieganiem w nieodpowiednim stroju. Dlaczego mógłby zignorować niebezpieczeństwo? Na przykład z powodu niedbalstwa, nadmiernej pewności siebie lub zaabsorbowania innymi sprawami. Jaką naukę możemy wyciągnąć z rady Pawła? 11. Przez co moglibyśmy utracić wiarę? 11 Powinniśmy pamiętać, że utrata wiary jest końcowym efektem postępowania przez pewien okres. Nawiązując do wyrażenia „grzech, który nas łatwo omotuje”, inny biblista zauważył, że jest to „grzech, który ma nad nami największą przewagę ze względu na okoliczności, w jakich się znajdujemy, a także nasz stan i towarzystwo”. Innymi słowy, takie czynniki, jak środowisko, nasze słabości i ludzie, z którymi się zadajemy, silnie na nas oddziałują. Mogą doprowadzić do osłabienia wiary, a nawet do jej utraty (Mat. 13:3-9). 12. Jakie przypomnienia powinniśmy brać sobie do serca, aby nie utracić wiary? 12 Od lat klasa niewolnika wiernego i roztropnego przypomina, abyśmy uważali na to, co oglądamy i czego słuchamy, czyli na to, gdzie kierujemy swe serce i myśli. Ostrzega nas, byśmy nie dali się owładnąć pragnieniu gromadzenia pieniędzy i innych dóbr. Moglibyśmy zboczyć z właściwej drogi, omamieni blaskiem i urokiem świeckich rozrywek lub pokusą posiadania coraz to nowych gadżetów. Poważnym błędem byłoby mniemanie, że owe rady są zbyt restrykcyjne lub dotyczą tylko innych i że my sami jesteśmy odporni na takie niebezpieczeństwa. Świat Szatana próbuje nas omotać w misterny, zwodniczy sposób. Niedbalstwo, zbytnia pewność siebie lub zaabsorbowanie innymi sprawami przywiodło niektórych do zguby i również nas może pozbawić nagrody życia (1 Jana 2:15-17). 13. Jak możemy się chronić przed szkodliwymi wpływami? 13 Dzień w dzień stykamy się z ludźmi, którzy propagują cele, wartości i sposób myślenia otaczającego nas świata (odczytaj Efezjan 2:1, 2). Jednak to, w jakim stopniu im ulegamy, zależy przede wszystkim od nas — od tego, jak reagujemy na te naciski. „Powietrze”, o którym pisał Paweł, jest zabójcze. Musimy być czujni, aby go nie wdychać, nie zaczadzić się nim, gdyż wtedy nie ukończylibyśmy wyścigu. Co pomoże nam trzymać się właściwej drogi? Doskonały przykład tego, jak powinniśmy biec, dał nam Jezus (Hebr. 12:2). Wzorem jest też apostoł Paweł, który zaliczył siebie do grona uczestników chrześcijańskiego wyścigu i zachęcił współwyznawców, aby go naśladowali (1 Kor. 11:1; Filip. 3:14). Nagroda — jak ją uzyskać? 14. Jak Paweł zapatrywał się na swój osobisty udział w wyścigu? 14 Co Paweł myślał o swoim osobistym udziale w wyścigu? W końcowych słowach skierowanych do starszych z Efezu powiedział: „Ja jednak bynajmniej nie cenię drogo swej duszy, bylebym tylko dokończył mego biegu oraz usługiwania, które przyjąłem od Pana Jezusa” (Dzieje 20:24). Był gotowy poświęcić wszystko, nawet życie, aby dotrzeć do mety. Cały jego wysiłek i praca związane z rozgłaszaniem dobrej nowiny nic by nie dały, gdyby z jakiegoś powodu nie osiągnął celu. Nie był jednak zbyt pewny siebie i nie myślał, że bez przeszkód zdobędzie nagrodę (odczytaj Filipian 3:12, 13). Dopiero pod koniec życia z przekonaniem powiedział: „Walczyłem w szlachetnej walce, bieg ukończyłem, wiarę zachowałem” (2 Tym. 4:7). 15. W jaki sposób Paweł zachęcał tych, którzy biegli razem z nim? 15 Apostoł Paweł gorąco pragnął, aby także inni chrześcijanie nie odpadli na trasie, lecz dotarli do celu. Na przykład zachęcał braci w Filippi, żeby usilnie zabiegali o swoje wybawienie. Musieli oni trzymać się „mocnym uchwytem słowa życia”. Następnie dodał: „Żebym w dniu Chrystusowym miał powód do radosnego uniesienia, iż nie biegłem na darmo i nie na darmo ciężko pracowałem” (Filip. 2:16). Podobnie dopingował chrześcijan w Koryncie: „Tak biegnijcie, aby ją [nagrodę] uzyskać” (1 Kor. 9:24). 16. Dlaczego powinniśmy koncentrować się na celu — na naszej nagrodzie? 16 Podczas długiego wyścigu, na przykład maratonu, linia mety nie jest widoczna od samego początku. Mimo to na całym dystansie biegacz się na niej skupia. Jego skupienie wzrasta, gdy wie on, że cel jest blisko. Podobnie powinno być w trakcie naszego wyścigu. Cel, czyli nagroda, musi być dla nas realny. To pomoże nam go osiągnąć. 17. Jaki związek istnieje między wiarą a skupianiem się na nagrodzie? 17 Paweł napisał: „Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych” (Hebr. 11:1). Abraham i Sara byli gotowi porzucić wygodne życie i stać się „obcymi i tymczasowymi osiedleńcami”. Co im w tym pomogło? „Z dala ujrzeli” spełnienie Bożych obietnic. Mojżesz odrzucił „tymczasową uciechę z grzechu” oraz „skarby Egiptu”. Skąd miał do tego wiarę i siły? „Uważnie wypatrywał wypłacenia nagrody” (Hebr. 11:8-13, 24-26). Rozumiemy więc, dlaczego Paweł poprzedził opis każdej z tych osób wyrażeniem „dzięki wierze”. To właśnie wiara pozwalała im patrzeć poza próby i trudności, z którymi się borykali, i dostrzegać, co Bóg już dla nich robił i co jeszcze miał zrobić. 18. Jakie kroki możemy poczynić, aby ‛odłożyć grzech, który nas łatwo omotuje’? 18 Rozmyślając o wiernych mężczyznach i kobietach wspomnianych w 11 rozdziale Listu do Hebrajczyków i wzorując się na nich, możemy wzmacniać swą wiarę i odrzucać „grzech, który nas łatwo omotuje” (Hebr. 12:1). Ponadto dzięki zgromadzaniu się z ludźmi, którzy pielęgnują podobną wiarę, będziemy mogli ‛zważać jedni na drugich, żeby się pobudzać do miłości i do szlachetnych uczynków’ (Hebr. 10:24). 19. Dlaczego warto skupiać się na nagrodzie? 19 Jesteśmy już na finiszu wyścigu. Praktycznie widzimy linię mety. Dzięki wierze i pomocy od Jehowy każdy z nas zdoła ‛odłożyć wszelki ciężar i grzech, który nas łatwo omotuje’. Naprawdę możemy biec tak, by otrzymać nagrodę — błogosławieństwa obiecane przez naszego Boga i Ojca, Jehowę. [Przypis] Było to obrazą dla Żydów w czasach starożytnych. Według apokryficznej Księgi 2 Machabejskiej propozycja wybudowania gimnazjonu w Jerozolimie, złożona przez odstępczego arcykapłana Jazona, dążącego do hellenizacji narodu, wzbudziła ogromne kontrowersje (2 Mach. 4:7-17). Czy zapamiętałeś? • Z czym się wiąże odłożenie „wszelkiego ciężaru”? • Co mogłoby spowodować, że chrześcijanin utraciłby wiarę? • Dlaczego powinniśmy stale skupiać się na nagrodzie? [Ilustracja na stronie 23] Co mogłoby doprowadzić do osłabnięcia lub całkowitej utraty wiary?
w słowach boga skierowanych do noego